Złota polska jesień odchodzi zbyt szybko, a w jej miejsce pojawia się pół roku sezonu chorobowego. Wczoraj na zajęciach z judo, na które chodzimy z Jankiem, była połowa grupy. „Zaczęło się” ktoś komentuje. Wszyscy pomrukując kiwają głowami.
Jesienią mnożą się katary, kaszle, zapalenia oskrzeli i płuc. Zatoki zatykają się, drapie gardło, w nocy dusi, a w dzień ścieka. Co stosować, żeby wyzdrowieć, a zarazem uniknąć szkodliwych substancji i opakowań po lekarstwach? Sama od miesiąca nie mogę porządnie wydobrzeć, chodzenie od lekarza do lekarza w niczym mi nie pomaga. Dlatego motywuję siebie i innych, by uporządkować swoją wiedzę na temat medycyny naturalnej i sięgnąć po specyfiki, które można przyrządzić z tego, co mamy pod ręką.















