W październiku postawiłam na wprowadzenie dobrych nawyków do mojej łazienki. Międzyblogowe eksperymenty przywiodły mnie do tego zakamarka domu, o czym pisałam na początku miesiąca. Moje zero odpadowe zmagania opisywałam w kolejnych wpisach dotyczących:
Wreszcie, zdecydowałam się na kubeczek menstruacyjny, który wśród wielu wywołuje skraje emocje: albo się go uwielbia, albo boi. Nie zdążyłam jednak napisać o tym, co sprawia mi największy problem jeśli chodzi o niekonwencjonalne metody. Włosy. Jak je umyć, by nie użyć szamponu pakowanego w plastikowe buteleczki?















