Ledwo się człowiek obejrzy, a miesiąc minął jak z bicza trzasnął. Oprócz tego, że pod koniec lipca poczułam, że moje życie jest beznadziejne, zdarzyło się w jego trakcie coś jeszcze.
Odwiedziłam Warszawę
Jak ja lubię naszą stolicę. Naprawdę! Wiem, że krążą opinie, że to wielkie i męczące na dłuższą metę miasto. Dla mnie – o ile na chwilę zapominam o korkach – to miejsce, gdzie jest WSZYSTKO. Do tego worka wrzucam: sklep bez opakowań, sklep Kooperatywy Dobrze, wielość wegańskich barów, butiki znanych i mniej znanych polskich marek, metro, Łazienki, atrakcje nad brzegiem Wisły, siedziby wielu bogatych firm, które polują na niedopłaconych pracowników z prowincji – nic tylko czerpać z życia całymi garściami.















