Z nowym miesiącem chciałabym zapoczątkować nowy cykl wpisów o życiu z mniejszą ilością śmieci. Temat jest dla mnie na tyle palący, że postanowiłam dzielić się na bieżąco moimi obserwacjami na temat wdrażania metody zero waste w życie.
Moje początki zero waste
Od jakiegoś czasu poczytuję zagraniczne blogi – głównie amerykańskich kobiet potrafiących spakować cały śmieciowy urobek tylko do jednego słoika, jak i te polskie, równie inspirujące do przeprowadzenia zmiany we własnym domu. Osobiście uważam, że jeden słoik czy nawet jedno wiadro śmieci na rok to wyzwanie na miarę wspięcia się na K2 zimą osiągalnym przez super jednostki. Ewolucyjna zmiana krok po kroku może być za to udziałem już większej części społeczeństwa i raczej w tym kierunku będę zmierzać.















