Styl życia

Sposób na spokój umysłu – podsumowanie września

spokój umysłu, myśli, higiena, slow life

Co robię, żeby uspokoić myśli, kiedy mam gorszy dzień? Siadam we własnym, białym pokoju, oddycham głęboko wdychając dym kadzidła i nie myślę zupełnie o niczym, tylko napawam się dźwiękami mojego oddechu. Prawda?

Trochę naciągana, ale wiem, że tak napisałby szereg osób promujących slow life. Postmodernistyczny stoicyzm jest modny, ale rzeczywistość wydaje się dawać nauczkę i gra nam na nosie.

Piszę o tym nie bez przyczyny. We wrześniu próbowałam oderwać się od technologii i skupić na kontemplowaniu własnych myśli. W ramach eksperymentowania międzyblogowego zaplanowałam, że w tym miesiącu skupię się na higienie myśli, ciała i relacji. Celem eksperymentu miała być poprawa kondycji mojej tężyzny fizycznej poprzez ćwiczenia sportowe, oderwanie myśli od rozpraszających uwagę przeszkadzajek i pielęgnowanie zdrowych relacji między najbliższymi.

Wrzesień nie był najłatwiejszym miesiącem, by spłynęło na mnie objawienie tego świata. Krótsze dni i przesilenie jesienne uświadomiły mojemu ciału, że czas powoli zapadać w sen zimowy. Nie wiem, czy jestem w tym osamotniona, ale na jesień (i początek wiosny) czuję się zmęczona i trudno mi się dostosować do zmieniających się warunków. Cieszy mnie, że pogoda nas nadal rozpieszcza, a podłamuje, że nie mogę z niej w pełni korzystać, bo siedzę za biurkiem. Po 18 już robi się ciemno. Natura pokazuje nam cykl pór roku, a ja stoję zagubiona wśród jej zjawisk.

We wrześniu moje młodsze dziecko postanowiło, że będzie krzyczeć za każdym razem, gdy mnie zobaczy. Czy to kwestia mojej duszy działacza, czy przywiązania córki do matki, a może jeszcze nasilonego ząbkowania – nie wiem. Dość stwierdzić, że do godzin wieczornych w domu nie jest spokojnie, o sielance w czterech pustych ścianach nawet nie marząc.

Skutkiem moich prywatnych wyznań, które padły powyżej, ma być stwierdzenie: we wrześniu bardziej niż kiedykolwiek byłam rządna ogłupiającej rozrywki, która rozluźni mój zmaltretowany mózg i pozwoli na chwilę wytchnienia.

Jesteście zawiedzeni? Nie musicie. Kolejny raz Was wiodę na manowce.

Zamiast taniej rozrywki w telewizji czy internecie wybrałam wyjście poza własną strefę komfortu i… rozpoczęłam lekcje jogi. Planowałam poprawę higieny ciała, chciałam się rozruszać, może zacząć biegać albo pójść na zumbę. Joga dla początkujących przyszła mi z pomocą. Mój umysł intuicyjnie pchnął mnie na zajęcia, które skutecznie oderwały mnie od przytłaczającej codzienności. Jogę ćwiczyłam już zimą, ale nieregularnie i w domowych warunkach, zawsze z internetem pod ręką. Czułam, że to nie to samo co zajęcia pod okiem trenera, wprowadzające do kolejnych, coraz trudniejszych, pozycji.

Lepiej trafić nie mogłam. Uczestniczyłam już w dwóch zajęciach – na razie na więcej mój grafik nie pozwala – i czuję się na właściwej drodze do wewnętrznego i zewnętrznego odnowienia. Wreszcie poczułam dawno nie używane mięśnie. Wreszcie doznałam oczyszczającego spokoju. Wreszcie znalazłam aktywność fizyczną dla siebie.

Czysty umysł przekłada się na wewnętrzny spokój, a ten na zrozumienie i otwarcie na drugiego człowieka. Staję się bardziej cierpliwa, staram się rozumieć więcej i lepiej, co mam nadzieję pozwoli mi budować lepsze relacje z bliskimi.

I tak, wystąpiłam z 29 grup na facebooku.

Ani razu nie odwiedziłam Pinteresta.

Nie oglądałam telewizji, ale tego nie robię już od dawna (oprócz chwil kryzysowych, kiedy muszę obejrzeć „Przyjaciół” lub „Seks w wielkim mieście”, ale kto takich nie ma).

Wyłączyłam powiadomienia w telefonie, a korzystanie z aplikacji ograniczyłam do minimum.

Dodatkowo – wyłączyłam radio, ograniczyłam czytanie książek (oprócz tej jednej), w wolnych chwilach odpoczywałam.

To wszystko przyszło mi na ratunek, by nie zwariować w niespokojnej rzeczywistości matki dwójki dzieci, pracującej na pełen etat, poszukującej zdrowych sposobów na życie, ganiającej po mlekomatach, kooperatywach i sklepach z własnymi pudełkami.

Może warto czasem odpuścić i nie robić nic?

Wpis powstał w ramach wspólnego eksperymentu czterech blogów: olafasola.pl,  nanowosmieci.pl,  panistrzelec.pl i ograniczamsie.com. Za jakiś czas możesz spodziewać się podsumowań i u nich.

Jestem ciekawa, czy masz swoje wnioski z eksperymentalnego września. Udało Ci się ograniczyć korzystanie z technologii? Jakie alternatywy wybrałaś /-eś?

eksperymenty, slow life, świadome życie, technologia, czysty umysł

Previous Post Next Post

Przeczytaj jeszcze