Książki Minimalizm Podróże

Mikrowyprawy  w wielkim mieście – przygoda jest w nas!

mikrowyprawy podroze

Gdy urodziłam pierwsze dziecko, miałam moment załamania. Wiedziałam, że wszystko się zmieni, nie będę już na tyle elastyczna, żeby zwiedzać świat, przeżywać nowe rzeczy, zdobywać ciekawe doświadczenia. Potem dotarło do mnie, że małe dziecko to zdecydowanie większa szkoła życia niż wyprawa do dzikiej dżungli.

Po urodzeniu córki już wiedziałam, że dzieci nie muszą nas wiązać z jednym miejscem i ograniczać w przeżywaniu ciekawych chwil. Nie dość, że same dostarczają nam nieskończonej ilości wrażeń, to w dodatku świat wokół się nie zmienia tylko my sami, a potrzebę przeżywania ekscytujących wydarzeń można dostosować do własnych możliwości. Elastycznie, bez spinania się i wygórowanych ambicji.

Taką możliwość oderwania się od codzienności i przeżycia czegoś nowego dostarczają nam podróże, na które nawet bezdzietnym nie tak łatwo się wybrać. Nie zawsze masz wystarczającą ilość czasu, pieniędzy czy chęci, by jechać w odległe miejsca i stawiać życiowe oszczędności na szali z chwilowym niedoborem emocji. Jest proste, choć dla wielu mało oczywiste rozwiązanie: wybierz się na mikrowyprawę i przeżyj krótką przygodę!

podróże wyjazd wypad za miasto mikrowyprawy

Wypocznij i naładuj baterie!

Łukasz Długowski to prowodyr moich podróżniczych rozważań. Dziennikarz, podróżnik, pasjonat dzikich i odległych miejsc, trudnych terenów i zapierających dech w piersiach widoków. Odkąd został ojcem i dostał stabilną pracę stracił motywację i możliwości do organizowania dalekich i kosztownych wypraw. Nie każdemu uśmiecha się czekać pół roku do kolejnego urlopu, by przeżyć coś niezwykłego. Długowski w swej najnowszej, debiutanckiej zresztą książce „Mikrowyprawy w wielkim mieście. Wypocznij i naładuj baterie!” rozprawia się z ambicją odbywania wymagających podróży w egzotyczne miejsca. Dochodzi do wniosku, że nie warto zostawiać najbliższych na kilka tygodni tylko po to, by samemu móc kolekcjonować wspomnienia. Wystarczy rozejrzeć się wokół, przeanalizować mapę, zebrać chęci i wyjechać w mikro-podróż za miasto.

Czym są mikrowyprawy?

Mikrowyprawy to nic innego jak podróże, które nie wymagają od nas dużego zaangażowania finansowego, czasowego czy nawet sprzętowego. Z założenia są krótkie, gdyż mogą trwać od kilku do kilkunastu godzin, w zależności od czasu, jakim dysponujemy. Cel wyprawy to miejsce niedaleko domu, w odległości pozwalającej na oderwanie myśli od pochłaniającej nas codzienności. Długowski proponuje opcję: wyjść z pracy, zarzucić plecak i pojechać za miasto, choć na jedną noc, a potem wrócić prosto do pracy z naładowanymi bateriami.

Przygoda to nie jest coś, co przychodzi z zewnątrz, to jest nastawienie do życia. Otwarcie się na nie, na niewygody, ryzyko, nieznane. Przygoda jest w nas.

Kto może jechać na mikrowyprawę?

Nie odkryję Ameryki twierdząc, że każdy – młody czy stary, kobieta czy mężczyzna, rodzic czy osoba samotna, bez mała KAŻDY może się wybrać na mikrowyprawę, by sięgnąć po własną przygodę. Można jechać samemu – wówczas zyskuje się zdrowy dystans do zawłaszczających nami spraw codziennych, wprowadza w stan uważności na otaczający nas świat, uwrażliwia na przyrodę i uświadamia nasze w niej miejsce.

nie_potrafimy_wypoczywac

Można jechać z przyjaciółmi – jeśli na co dzień nie ma czasu na umawianie spotkań, omówienie ważnych spraw, pobycie razem z osobami, które się lubi, ale czasem zaniedbuje, warto zorganizować wspólny wypad za miasto, z plecakiem i śpiworem, w miejsce odpowiednie dla wszystkich. Wspólna mini-wyprawa zbliża i daje choćby kilka godzin na rozmowy przy ognisku lub w trakcie wędrówki po lesie.

Można jechać z rodziną – jeśli chcemy wyrwać się z domu, pokazać dzieciom gwiazdy w miejscu odległym od miasta, przeżyć przygodę podczas spania pod namiotem, posłuchać odgłosów natury i zbliżyć do siebie w trakcie tej krótkiej szalonej chwili.

Jaki środek transportu wybrać?

Każdy środek transportu jest dobry, a najlepszy ten, który pomoże wytworzyć wyjątkową atmosferę wokół wyprawy. Intuicyjnie odpada auto, jeśli jest to sposób, w jaki przemieszczamy się na co dzień. Warto wybrać transport publiczny, rower lub …własne nogi. Powolna wędrówka z plecakiem pozwala zauważyć więcej wokół, zrelaksować się i pomedytować. Rytmiczne kroczenie wprawia umysł w stan lekkiego transu, w trakcie którego również wypoczywamy.

Co zabrać na mikrowyprawę?

Autor, jak wspomniałam, jest doświadczonym podróżnikiem. Zjeździł Argentynę, Norwegię, planował zimowe, wymagające wyprawy. Wyjazdy nauczyły go kilku rzeczy, między innymi tego, by spakować się w wygodny, lekki plecak i nie ładować zbyt wiele do środka. Co poleca wziąć to:

  • wygodne buty
  • odzież odpowiednią do warunków miejsca i noclegu
  • śpiwór
  • matę samopompującą
  • proste jedzenie niewymagające wymyślnego przyrządzania
  • wodę
  • worek na śmieci.

Ostatni punkt jest o tyle ważny, o ile bliskie każdemu podróżnikowi powinno być zachowanie odwiedzanego miejsca w nienaruszonym stanie. Wszelkie odpady przez nas wyprodukowane powinniśmy zabrać ze sobą i wyrzucić w odpowiednim do tego miejscu. Nawet jeśli w polskich lasach nie ma wydrukowanych na każdym drzewie znaków, by zabierać ze sobą śmieci, warto przyjąć to jako niepisaną zasadę i jej konsekwentnie przestrzegać.

Dokąd jechać?

Książka zawiera szereg przykładów na ciekawe wypady za miasto, trwające od jednej nocy zaraz po pracy, po kilka dni. Po przeczytaniu wszystkich propozycji stwierdzam, że najciekawszym miejscem w Polsce pod kątem szybkich wypraw jest Kraków. Zazdroszczę bliskiego położenia wzgórz, malowniczych krajobrazów i zabytkowych budowli, w których można się na chwilę zaszyć. Najbardziej niesamowitym miejscem nocowania były skałki niedaleko Krakowa, dokładnie ściana Kramnica, a najbardziej banalnym, lecz ukazującym niezwykłość okolicy – piesza wędrówka z lotniska Kraków-Balice do centrum miasta, na śniadanie. Z walizką na kółkach może nie warto, ale z lekkim plecakiem i prostym prowiantem już jak najbardziej.

Mikrowyprawy to bliskie podróże za miasto

Dlaczego nasze mózgi są zielone?

Wrocławskie podróże to odkrywanie leśnych szlaków z sokolnikami. Łódź to meandrowanie małymi rzekami w bród i wpław. Okolice Katowic do kopalnie, spośród których warto się udać do Guido w Zabrzu. Mieszkańcom Poznania autor poleca między innymi Puszczę Zielonkę, jedno z niewielu dzikich miejsc leśnych w Wielkopolsce. Warszawa to spływy Wisłą na desce SUP (stand up paddle). Wcześniej nie wiedziałam o jej istnieniu, a okazuje się, że w miejscach o niewielkim wietrze z powodzeniem można się nią przeprawiać i mieć bliższy kontakt z wodą. Trójmiasto to surfing po przybrzeżnych falach Morza Bałtyckiego. Wszystkich propozycji jest kilkadziesiąt, od bardziej do mniej oczywistych. Te drugie otwierają nam oczy na to, co mamy dookoła, czego wcześniej być może nie zauważaliśmy.

Jaki jest cel mikrowyprawy?

Przemęczenie, nuda, brak ekscytujących momentów na co dzień, wsiąknięcie w sprawy zawodowe, poczucie bezsensu, braku sprawczości czy wpływu na własne życie – ilu z nas wpada w choć jeden z wymienionych stanów? Mikrowyprawy jako alternatywa do podróżowania od wielkiego dzwonu mają być odpowiedzią na trudne stany emocjonalne dla mieszkańców wielkich miast, zmęczonych procedurami pracowników korporacji, właścicieli wylizanych na połysk apartamentów na grodzonych osiedlach, uczestników wyścigu po materialnie lepsze jutro.

Celem mikrowyprawy jest przede wszystkim oderwać się od codzienności, zrelaksować i naładować akumulatory dawką pozytywnej energii. Można tego dokonać, jeśli zmienisz otoczenie, znajdziesz się w nowym, nieznanym dotąd miejscu, a przede wszystkim pobędziesz dłużej na łonie natury.

Krótki wypad po pracy i powrót następnego dnia rano gwarantują świeże spojrzenie na świat i własne życie. Przewietrzone zwoje neuronów zwiększą swój potencjał, a potrzeba przeżycia przygody się wypełni. Powrót do domu będzie niczym po pielgrzymce do miejsca świętego.

Zalety mikrowypraw

Dzięki podróżowaniu blisko miasta nie wydasz wiele pieniędzy, za to dołożysz całkiem sporą cegłę do budowania własnego szczęścia.  Poznasz nowe miejsce, a zatem poszerzysz horyzonty i zapewne nauczysz się czegoś nowego. Zredukujesz w znacznym stopniu stres, czyli zawalczysz o dłuższe, zdrowsze życie.

Mikrowyprawy są jak medytacje. Stwarzają przestrzeń na to, żeby pojawiły się pytania, które zwykle od siebie odsuwamy: o sens życia, o to, czy jestem szczęśliwy, czy samemu ze sobą jest mi dobrze.

Polemika

Jest kilka elementów, które dodałabym do mojej wersji mikrowypraw. Przede wszystkim zalecany przez autora sposób nocowania to w śpiworze, na karimacie, pod gołym niebem. Osobiście wolałabym postawić niewielki namiot, choć rozumiem, że może on stanowić zbędny balast podczas wędrówki. Poza tym lubię odkrywać ciekawe miejsca, w których można zanocować, niekoniecznie pod chmurką.

A może Wy podpowiecie mi, jakie są Wasze ulubione miejsca blisko miasta na wspólne przeżycie przygody?


Przeczytaj też wywiad z autorem książki, Łukaszem Długowskim.

Previous Post Next Post

Przeczytaj jeszcze