-Kochanie, przy kolejnym dziecku na pewno podzielimy się urlopem rodzicielskim. To jasne, że chcę Cię odciążyć i budować własną, bliską relację z naszym dzieckiem. Teraz jednak nie dam rady, szef mnie nie puści, daj spokój, sam jestem wkurzony. Ale chciałbym, uwierz.
Jakieś dziesięć dni temu powiedziałam sobie, że nie będę jeść więcej mięsa. Myślałam o diecie wegańskiej, ale ostatecznie postanowiłam zmieniać nawyki krok po kroku, bez zbędnego spinania się, jeśli coś mięsnego przekąszę. Jak mi idzie?
Na początku jesteś pełna zapału, bo wiesz, że zmiany, na które się decydujesz, są mega ważne – nie tylko dla Ciebie, ale też dla środowiska i całej planety. Obejrzałaś już kilka filmów o produkcji mięsa, być może czytasz na ten temat książki, rozmawiasz ze znajomymi. Determinacja sięga zenitu, motywacja 10/10.
Kompostuję na balkonie już półtora roku. Przeżyłam z kompostownikiem wszystkie pory roku, zmienną pogodę, urlopy, wichury, żar w lecie i mrozy w zimie. Chowałam go do mieszkania i wystawiałam z powrotem na balkon. Czy to się u mnie sprawdza? Jakie są metody na dobre kompostowanie mieszkając w bloku?
Dziś wyjątkowy wpis, do którego szykowałam się od dawna. Zawsze fascynowało mnie domowe szycie ubrań. Kątem oka podpatrywałam osoby, którym to szycie wychodzi i swoją pasją zarażają innych. Taką osobą jest Julia Dzwończyk, autorka bloga Joulenka, na którym od kilku lat pokazuje, w jaki sposób zabrać się do tworzenia własnych ubrań, by potem bez wstydu nosić własne kreacje.
Jakie są etapy powstawania ubrania, jak wycenia się odzież szytą w Polsce w zestawieniu z tą z sieciówek i jak nauczyć się szyć w domu – o tym przeczytacie w mojej rozmowie z Julią. Zapraszam!
Jest piękny, lutowy poranek. Słońce delikatnie pieści przez okno moją twarz, a ja czuję, że powracam do życia. Popijam gorącą kawę z mlekiem, ale za chwilę zrobię kolejną, żeby się dobrze obudzić. Jest mi ciepło w nowej, czarnej bluzce, którą założyłam dziś po raz pierwszy i to od niej zaczyna się dzisiejsza opowieść.
W lutym będę pisać i rozmawiać z Wami więcej o świadomej modzie. Postanowiłam, że w tym roku ograniczę zakupy w sieciówkach do minimum. Szybka moda i rozwijające się światowe trendy sprawiają, że kilka odzieżowych korporacji skupia największy zysk, uprawiając przy tym największy wyzysk. Świadomość, że swoimi wyborami przyczyniam się do pogłębiania niesprawiedliwości społecznych, a nawet ludzkiej śmierci, skłania mnie do zgłębienia tematu i pokazania kilku odzieżowych alternatyw.
Uwielbiamy pić w domu soki zrobione w wyciskarce. Gorzej z chęcią do jej mycia, tu na pewno trudniej o motywację. Chyba tylko to zatrzymuje nas przed częstszym z niej korzystaniem. Wyciskarka stoi na blacie i zajmuje miejsce, a my robimy soki tylko kilka razy w miesiącu. Zdecydowanie za rzadko i czas to zmienić, szczególnie że a) dzieci uwielbiają pić nasze soki b) garną się, by nam w tym pomagać, c) soki zimą to najzdrowsza rzecz na budowanie odporności!
Po sokach zawsze zostaje pojemnik pełen wyciśniętych wiórków z owoców i warzyw. Co można zrobić z wytłoczyn, żeby nie wyrzucać? Pomysłów może być wiele i wiem, że w każdym domu jest na to inny sposób. Wrócę do nich pod koniec wpisu, żeby podać Wam więcej pomysłów niż tylko ten mój, którym jest…
Co było dla ciebie najważniejsze pod kątem zero waste w poprzednim roku? – spytała mnie koleżanka. A ja mogłabym rzucać wydarzeniami jak z rękawa: konferencje, wykłady, spotkania grup związanych z zero waste, targi, otwieranie się miejsc, w których można się podzielić tym, czego się ma za dużo – tylko wybierać!
Jednak nie wszyscy o tym wiedzą. Myślicie: to, co ważne, dzieje się w Warszawie. A to wcale nie prawda! Warto poszukać blisko siebie takich wydarzeń, które szerzą wiedzę o życiu bez marnowania, bo po liczbie nominowanych widać, że na pewno coś się znajdzie.
Aktywiści organizacji pozarządowych, naukowcy i badaczki, właścicielki sklepów, autorzy treści internetowych i publikacji o zero waste – nominowanych w kategorii „Osoba – ambasador zero waste w Polsce” było 20. Głosowanie wyraźnie wskazuje na zwycięzcę plebiscytu, trzy pierwsze miejsca są dość wyraziste, ale wyróżnienia niemniej ważne.
Zobaczcie, kto uplasował się w czołówce tej kategorii w Pucharach Zero Waste 2017!
Po siedmiu dniach intensywnego oddawania głosów nadszedł czas na podsumowanie i ogłoszenie oficjalnych wyników w Pucharach Zero Waste. Kto jest marką roku 2017 promującą bezodpadowe życie? Jakie osoby doceniliście najbardziej? Które wydarzenia były najważniejsze w świecie zero waste? O tym już za chwilę. Tymczasem…
Zero Waste, czyli życie bez marnowania zasobów, promujące odpowiedzialne postawy konsumenckie, zakorzeniło się w zeszłym roku w Polsce i już wydaje słodkie owoce. Grupa Zero Waste Polska na facebooku ma juz ponad 12,000 użytkowników. Każde większe miasto ma swoją lokalną grupę i spotkania na tematy związane z zero waste. Trzy książki w ostatnim półroczu, pierwsze branżowe targi, warsztaty upcyclingowe, mydlarskie, zero waste cooking, ogólnopolskie akcje zachęcające do rezygnacji z foliówek – dzieje się u nas, i to całkiem sporo!
„Jaki był dla ciebie ten rok?” „Taki sobie, niezbyt dobry. Nie ma czego wspominać. Znów nie udało mi się dotrzymać noworocznych postanowień. Porzuciłam uprawianie sportu. Przeczytałam mniej książek niż zaplanowałam. Nadal nie udało mi się pojechać na zagraniczne wakacje. Miałam przejść na weganizm, a skończyło się jak zwykle dojadaniem kotletów po dzieciach. Taki ten rok jakiś …dziwny.”
Zamiast latać w ukropie przedświątecznych przygotowań, zwolnij na chwilę i zastanów się, czym dla Ciebie są święta. Dla mnie to zapach kompotu z suszonych owoców, aromatyczny makowiec, barszcz z uszkami i pierogi. Według tradycji mojego Taty co roku robimy wschodnią sałatkę z burakami, fasolą i śledziem (znacie to?). Prezenty dajemy sobie po tym, jak każdy spróbuje wszystkich potraw i zaśpiewa kolędę. A od niedawna ograniczamy liczbę przygotowywanych prezentów do jednego dla jednej osoby – tak jest wygodniej, bardziej minimalistycznie i jest mniejsze ryzyko, że prezent się nie spodoba (ten JEDEN ma być naprawdę wyjątkowy).
Święta Bożego Narodzenia tuż tuż. Latamy jak w ukropie, by dać wyraz, jak wyjątkowy jest ten czas dla nas. Przygotowania do świąt mogą wyglądać nieco inaczej, jeśli się jest zero waste, a w dodatku wege. Sama nazwałabym się fleksitarianką, choć uwielbiam wegańskie jedzenie i gdy tylko mam okazję, pałaszuję roślinne potrawy. Wiem, że miałabym mentalny problem przejść przez święta w wersji wege. Powodów jest kilka, choć cały czas oswajam się (i moją rodzinę), że bez mięsa też jest życie. Postanowiłam więc zapytać znajomych i blogerów (oraz znajomych blogerów), w jaki sposób spędzają zazwyczaj święta będąc na diecie wegańskiej lub wegetariańskiej, a przy tym praktykując bezśmieciowy styl życia. Chcę tym samym dodać sobie animuszu, by śmielej przejść na roślinną stronę mocy. A może i Was zainspiruję?















