Garderoba

Na czym polega szycie ubrań. Wywiad z Julią Dzwończyk, autorką bloga Joulenka

Dziś wyjątkowy wpis, do którego szykowałam się od dawna. Zawsze fascynowało mnie domowe szycie ubrań. Kątem oka podpatrywałam osoby, którym to szycie wychodzi i swoją pasją zarażają innych. Taką osobą jest Julia Dzwończyk, autorka bloga Joulenka, na którym od kilku lat pokazuje, w jaki sposób zabrać się do tworzenia własnych ubrań, by potem bez wstydu nosić własne kreacje.

Jakie są etapy powstawania ubrania, jak wycenia się odzież szytą w Polsce w zestawieniu z tą z sieciówek i jak nauczyć się szyć w domu – o tym przeczytacie w mojej rozmowie z Julią. Zapraszam!


Jakie znaczenie ma dla Ciebie moda?

Moda w kontekście trendów – nieduże. Z modą mam styczność jedynie w życiu codziennym – gdy widzę znajomych, na Instagramie i na blogach. Rzadko zaglądam do sieciówek, czasami w poszukiwaniu inspiracji zaglądam jedynie do sklepów online. Tam jednak te trendy są już mocno przesiane, to znaczy niewiele przechodzi z wybiegów do sklepowej codzienności.

Czasem szyję coś, co jest modne, ale szyję to nie po to, żeby wszystkim się podobać – tylko bo mi samej to się podoba.

W jaki sposób Paryż i Mediolan wpływają na to, co się pojawia w sieciówkach? Jak to wpływa na to, co sama tworzysz?

Szczerze mówiąc – nie wiem. Nie śledzę Fashion Weeków. Tylko po niektórych blogerkach modowych widzę, co będzie modne. One noszą rzeczy odważniejsze, które w ogładzonej wersji reszta społeczeństwa założy na przykład rok później.

Jeśli chodzi o mnie – długo byłam antytrendowa, to znaczy stawiałam opór gdy widziałam kolejną nową rzecz. Teraz postrzegam je jako takie naturalne podpowiedzi, które można polubić lub nie. Na przykład – bardzo podobają mi się modne od paru sezonów zwiewne falbany, ale nie ubrałabym niczego z weluru. Czasem więc szyję coś, co jest modne, ale szyję to nie po to, żeby wszystkim się podobać – tylko bo mi samej to się podoba.

 

Haute couture – fanaberia projektantów czy głębszy sens? Jak to odbierasz?

Przede wszystkim powiedzmy, o co chodzi w haute couture, żebyśmy na pewno mówiły o tym samym. To są ubrania bardzo luksusowe, drogie, często szyte na  miarę, wykańczane ręcznie. Osobiście mam słabość do technik haute couture, pokochałam szycie ręczne przy szyciu moich sukni ślubnej. Ośmielę się stwierdzić, że domowe krawcowe, które szyją na siebie, często czerpią z haute couture. W końcu to już nie jest produkcja taśmowa, tylko dopasowywanie wykroju, często szukanie idealnego materiału, powolna robota, ręczne wykończenia.

Jeśli chodzi o haute couture w wersji drogich projektantów, to nie jest moja bajka, więc nie mnie to oceniać. Nie rozumiem na przykład, po co zakładać 3 drogie suknie na jedną uroczystość i nie wkładać ich już ani razu, ale tym może rządzi się świat znanych ludzi. Mi nie przeszkadza, że na Sylwestra ubieram tę samą sukienkę od siedmiu lat, ale to już chyba kwestia pewności siebie.

 

Po co – wg Ciebie – jest ubranie?

Ubranie grzeje, ochrania, daje funkcje (kieszenie!) i zdobi. U mnie kolejność jest właśnie taka:)

Jak długo trwa produkcja bluzki lub sukienki, jeśli się ją szyje w domu?

Klasyczna odpowiedź – to zależy! Cały proces szycia składa się ze znalezienia odpowiedniego wykroju, materiału, przygotowania szablonów do odrysowania, przygotowania materiału, krojenia no i szycia i prasowania. Ktoś, kto ma sprawdzone wykroje i zapas materiałów, może uszyć prostą sukienkę w godzinę. Tak słyszałam, ja nigdy tak szybko nic nie uszyłam, bo jestem szyciowym żółwiem 🙂 U mnie prosta rzecz to może być parę godzin, bo przykładam się do równego krojenia i wykończeń.

Na pewno będzie to trwało dłużej u osób, które dopiero się uczą, muszą decydować nad materiałami, wykończeniami i tak dalej. Ja swoją pierwszą w miarę porządną bluzkę szyłam tydzień – każdego dnia po jakieś 2 godziny. Powoli pokonywałam coraz to nowe przeciwności – zakładki, wszywanie rękawów, wszywanie zamka. Dalej bardzo tę metodę polecam – gdy wyznaczymy sobie malutkie kroczki na każdy dzień, trudniej się będzie zniechęcić, nawet jeśli będzie trzeba pruć.

 

Na czym w ogóle polega takie szycie?

Według mnie szycie to taka podstawowa umiejętność, którą każdy powinien znać, trochę jak gotowanie. Zanim wszystko dało się kupić w sklepach, nasze babcie podwijały, naprawiały, przerabiały. “Szycie” to nie tylko szycie ubrań (chociaż ja głównie w tym celu jej używam), ale też:

– naprawa ubrań i tekstyliów domowych (zszywanie na szwie, naszywanie łat…)

– przeróbki (np. skracanie nogawek, skracanie zasłon…)

– szycie rzeczy dla domu (od poszewek na poduszki, przez zabawki, piórniki i kosmetyczki, aż do woreczków na bakalie)

Jeśli chodzi o szycie ubrań, proces dzielimy na parę etapów – najpierw wybieramy, co szyjemy, dobieramy odpowiedni materiał i dodatki. Potem przygotowujemy materiał (np. pierzemy), kroimy, spinamy szpilkami i szyjemy za zmianę z prasowaniem. Zwykle działamy od małych części i tworzymy z nich większe całości, żeby w końcu zszyć w jedno ubranie. Przed szyciem trzeba też dobrze przemyśleć wykończenia, bo niektóre robi się przez zszyciem, a inne – po zszyciu całości.

Co – według Ciebie – jest najważniejsze? Projekt, wykrój czy samo szycie i wykończenie?

Dla mnie liczy się całość, ale ja jestem bardzo krytyczna jeśli chodzi o siebie i swoje szycie. Różni ludzie mają różne upodobania – lubią zostawiać surowe brzegi, lubią kombinować z technikami i to jest super, lubię podglądać inne podejścia do szycia! Ja sama najbardziej lubię jednak porządne szycie, od dopasowania wykroju po schludne wykończenie. Dla mnie liczy się całość.

Szycie to taka podstawowa umiejętność, którą każdy powinien znać, trochę jak gotowanie.

Gdybyś miała wycenić ubranie, co by się na cenę złożyło?

Na cenę składają się głównie materiały, robocizna i marża. Może opiszę to na przykładzie prostej sukienki, żebyśmy mieli konkrety.

Przyzwoity naturalny materiał na prostą sukienkę w Polsce w sprzedaży detalicznej kosztuje na przykład 35 złotych za metr bieżący. Na sukienkę potrzeba 1,20m – czyli wydajemy troszkę ponad 40 złotych. Przy większej produkcji mamy już cenę hurtową i za ten sam materiał możemy zapłacić np. 22 zł za metr – czyli koło 26 złotych za całą sukienkę.

Do tego dochodzą potencjalne dodatki – zamek, może jakaś gumka, może klejonki. To jest koszt rzędu paru złotych.

Robocizna – jeśli sukienka jest projektowana od zera, potrzebny będzie czas projektanta, konstruktora, technologa i krawcowej lub szwalni. Czasem to wszystko to jest jedna osoba, czasem są to grupy pracujące wspólnie.

Trudno mi określić, ile zarabia każda z tych osób. Biura konstruktorskie mogą brać 80 zł za konstrukcję, a konstruktorki tworzące na papierze – 300 i więcej złotych. I wcale nie uważam, żeby to było dużo – bo konstrukcja to taka baza, której potem można używać w nieskończoność.

W szwalni w Polsce uszycie prostej sukienki może kosztować 20-25 złotych. Uszycie tej sukienki przez krawcową – 70-100 złotych.

Gdy podsumujemy sobie te koszty, w Polsce produkcja najprostszej sukienki z bawełny lub wiskozy może kosztować od 46 do 150 złotych, nie licząc kosztów projektowania i konstrukcji. Wiem, że niektóre młode marki i krawcowe sprzedają swoje produkty z minimalną marżą, na przykład 50%, w momencie kiedy sieciówki mogą mieć nawet kilkunastokrotną marżę, a ich ceny i tak będą dużo niższe!

 

Ile czasu zajmuje nauczenie się szycia?

Uszyć ubranie można nawet w pierwszym tygodniu nauki. Sama na początku rzuciłam się na głęboką wodę i zaczęłam naukę od trudnej spódnicy – ale takiego systemu nie polecam, jeśli liczy się dla Was dokładność. Najlepiej zacząć od prostych ćwiczeń, potem drobiazgów dla domu, żeby w końcu przesiąść się na ubrania.

Czas nauki tutaj może być różny, ale podam konkretny przykład – mój kurs szycia online trwa 6 tygodni i ma 18 lekcji. Myślę, że to taki optymalny czas, żeby załapać podstawy i potem stawiać już samodzielne kroki w szyciu ubrań. Część kursantów spokojnie się w tym czasie mieści, a ci bardziej zajęci jeszcze sobie ten okres wydłużają, powtarzają i tak dalej.

Tak naprawdę kolejne ubrania, kolejne akcesoria – to jest wciąż nauka. Szycie to typowy przykład uczenia się na własnych błędach, gdzie przy każdej kolejnej rzeczy ćwiczysz fach i… cierpliwość.

 

Co jeśli nie mam maszyny – czy bluzkę można też uszyć ręcznie?

Oj, szycie ręczne byłoby bardzo żmudne! To znaczy, oczywiście – da się, ale to zajęłoby naprawdę dużo czasu, jeśli bluzka miałaby być uszyta schludnie.

Zawsze powtarzam początkującym, żeby na początku najlepiej nie kupowali maszyny. Jeśli szycie ich nie wciągnie, będą mieć w domu zbędny gadżet. A maszyn jest tyle, że bez problemu da się je pożyczyć, czy to od sąsiadów, czy od rodziny. W wielu piwnicach i na wielu strychach leżą wciąż sprawne, stare Łuczniki – to są idealne pierwsze maszyny na start!

Jeśli jednak nikt z bliskich nie ma maszyny do pożyczenia, można też pójść na stacjonarny kurs szycia albo sprawdzić, czy da się w jakiejś pracowni wynająć maszyny na konkretny czas. Dopiero po rozeznaniu, złapaniu bakcyla polecam kupić własny, na początku prosty sprzęt.

Skąd bierzesz swoje ubrania?

Wszystkie swetry mam z second handów. Spodnie są zwykle z sieciówek – uważam, że nie opłaca się ich szyć, poza tym trudno byłoby uzyskać takie wykończenia na maszynie domowej. Bluzki, sukienki i tego typu odzież lekką staram się szyć sama. Myślę, że już całkiem niedługo jedynym „nowym” elementem mojej garderoby będą tylko spodnie

 

Czy jest szansa, że ludzie przestaną kupować w sieciówkach na rzecz innych sposobów pozyskiwania ubrań?

Patrząc realistycznie – nie przestaną, chociaż trend na slow fashion jest tak mocny, że być może zaczną kupować tam mniej. W ostatnich latach powstało wiele polskich marek, które szyją lokalnie i stanowią świetną alternatywę dla sieciówek. Ja sama uwielbiam chodzić do lumpeksów i szyć – i po cichu próbuję z tych rzeczy zrobić coś, co nie jest wstydem, tylko dumą.


Jeśli chcecie zapisać się na kurs szycia stworzony przez Julię, mam dla Was specjalną zniżkę 10 procent, jeśli wpiszecie kod OgraniczamSie10

Zapisy ruszają 19 lutego i trwają tylko do 28 lutego. Taki kurs może być szansą na naukę szycia w domu, by stać się niezależną od wielkich marek z branży fast fashion. Sama być może się również przyłączę!


Czujecie się zainspirowani do szycia własnych ubrań? Ja bardzo! Jeśli nie zacznę szyć sama, to na pewno częściej będę korzystała z szycia na miarę w zakładzie krawieckim. Wiem, jaki jest koszt, ale radość z ubrania uszytego na miarę jest o wiele większa! A Wy co na ten temat myślicie?

 

*Wszystkie zdjęcia pochodzą ze zbiorów prywatnych Julii. Dziękuję!

Bądź na bieżąco! Zapisz się na newsletter! To lepsze niż zwykłe maile 😉

Previous Post Next Post

Przeczytaj jeszcze