Ekologia

Nasiona na ból głowy, czyli dlaczego warto brudzić się ziemią

ekologia

Kupujemy w sklepie banany, truskawki, melona i rzadko zastanawiamy się, skąd do nas przyjechały, w jakich warunkach były uprawiane, a potem przechowywane. Po prostu lubimy truskawki i cieszy nas, że nawet na przednówku można je znaleźć na sklepowych półkach.

Po przeprowadzeniu analizy chemicznej okazałoby się, że marcowa czy kwietniowa truskawka ma w składzie pół tablicy Mendelejewa, a w smaku nawet nie dorównuje polskim owocom z końca maja i czerwca. W dodatku hiszpańskie wielkie uprawy truskawek niszczą środowisko doprowadzając do pustynnienia okolicznych obszarów, gdyż wymagają ogromnego nawadniania. Podczas kwitnienia „zaleca się” spryskać truskawki na szarą pleśń i kwieciaka malinowca, a potem nawozić mineralnie potasem w formie siarczanu, fosforem i azotem po zbiorach [źródło]. Poza tym żeby przetrwać transport i sklepowe warunki truskawki są pryskane ponownie, co sprawia, że błyszczą już niczym napromieniowane.

Truskawka to tylko przykład, podobny sposób uprawy i konserwacji dotyczy też innych owoców i warzyw, które nie są sezonowe dla naszej szerokości geograficznej. Dlatego zachęcam do obsiewania własnych balkonów czy ogrodów, tak by być pewnym jakości uprawianej zieleniny.

Na co jest sezon wczesną wiosną?

Początek wiosny to świetny czas na zebranie tego, co zasialiśmy jesienią. Skarbnicą zdrowia jest jarmuż i szpinak, które odporne na zimno przetrwają temperatury około zera na naszych balkonach i w przydomowych ogródkach. Podobnie natka pietruszki, która zawiera więcej witaminy C niż cytryna dostępna jest przez cały rok. Na parapecie można prowadzić małe uprawy szczypiorku w słoikach. Pamiętacie eksperymenty na lekcjach biologii z nasadzaniem cebuli na słoiczek z wodą? W domowych warunkach można zrobić podobnie i mieć świeżą zieleninę do kanapek.

Szpinak wypuszcza pierwsze listki

Rośliny, które warto uprawiać na balkonie

Przede wszystkim nie musisz być ogrodnikiem ani fanem sadownictwa, by zasiać własną rzodkiewkę. Wystarczy poświęcić godzinę wolnego czasu, kartonik po mleku (np. ryżowym), dobrą ziemię i woreczek z nasionkami, by zainwestować we własne zdrowie. Sam dobrze wiesz, że nie pryskasz roślin, masz więc pewność wysokiej jakości plonów. Poza tym obserwowanie, jak nasiono kiełkuje jest bycie świadkiem cudu powstawania nowego życia prosto z ziemi. Dla mnie to fascynujące, dla moich dzieci jeszcze bardziej. Dlatego po 8 godzinach pracy w korporacji przebieram się w dres, zabieram dzieci na balkon i idziemy podlewać nasionka.

Kartony po mleku świetnie spełniają się jako doniczki na kiełki

 

Marchew – znamy ją zazwyczaj w postaci pomarańczowego, czasami żółtego lub
purpurowego korzenia (tak, jadam różne odmiany, bo lubię, jak jest kolorowo). Korzeń rośnie w gruncie, natomiast nic nie przeszkadza nam, by na parapecie również zasiać marchew. Jej nasiona dadzą nam natkę bogatą w magnez, potas, wapń, witaminy A i C oraz żelazo.
Z natki marchewki można zrobić pyszne pesto z dodatkiem orzechów lub pestek dyni. Dodaj do niego oliwę lub olej rzepakowy tłoczony na zimno oraz 2 ząbki czosnku. Smaruj nim chleb lub dodawaj do sałatek.
Groszek – ziarna groszku cukrowego można zalać wodą i położyć na leguminie albo zasiać w ziemi. Po kilku dniach  powinny wypuścić kiełki, które można użyć do sałatek lub na kanapki. Mają witaminy: A, C, B1 oraz białko. Pozytywnie wpływają na odporność, wspomagają też pamięć, dlatego studenci powinni się z nimi zaprzyjaźnić przed sesją egzaminacyjną i chrupać kiełki kilka razy dziennie.
Brokuł – te małe nasionka przynoszą wiele dobrego. Wyrastają z nich kiełki, które są kopalnią witamin i mikroelementów, a poza tym są zwyczajnie smaczne.
Zawierają witaminy z grupy B, witaminę C, A, E i K, wapń, żelazo, magnez, fosfor, cynk, potas i selen.  Kiełki brokułu mają też właściwości przeciwrakowe dzięki zawartości sulfosforanu. Ich zawartość jest 20-30 krotnie większa niż w dojrzałej roślinie. Poza tym zwalczają bakterie wywołujące schorzenia żołądka i wrzody trawienne. Zawarte w nich
antyoksydanty pomagają nam dłużej pozostać młodymi. Kiełki brokułu są świetne na kanapce i w sałatce. Jedz je na świeżo, żeby zachować cenne wartości odżywcze.
Sałata rzymska – uwielbiam ten typ sałaty, ale mam problem ze znalezieniem jej w wersji eko. Co mi po główkach przywiezionych z hiszpańskich czy holenderskich szklarni? Sałata jest pokarmem, który bardzo chłonie pestycydy, a z racji tego, że spożywamy ją w całości, ciężko się pozbyć skutecznie szkodliwych składników tylko przez wypłukanie pod wodą. Dlatego tak ważne jest, by sałata była uprawiana bez chemicznych dodatków. Posadzona jeszcze w marcu wykiełkuje i po około miesiącu pozwoli cieszyć się pierwszymi małymi listkami. Warto ją sadzić na balkonie w doniczkach korytkowych.
Szpinak – z zeszłego sezonu warto wykorzystać siewki, które puszczą nowe liście na wiosnę. Jeśli chcesz robić nowy obsiew, użyj doniczki w kształcie korytka i dobrej ziemi. Szpinak nie jest wymagającą rośliną, wyrośnie nawet, gdy jeszcze jest zimno. Dostarczy nam żelaza, kwasu foliowego, witaminy C i wielu innych składników, które warto jeść na surowo. Po ugotowaniu świetnie sprawdza się jako składnik sosów do makaronu czy risotto.
W wytłoczkach po jajkach lub w kartonach po mleku warto zasiać pomidory, tak by po 6-8 tygodniach rozsadzić je do większych donic, by latem obficie owocowały.
Dostępne są też nasiona poziomek i truskawek. One również zagościły w moich ręcznie robionych doniczkach, tak by za kilka tygodni przesadzić je do większych korytek i czekać na ulubione przeze mnie owoce. Bo kto nie lubi poziomek?
Donice można też obsiać koniczyną, która ponoć ma świetny smak. Warto też posiać pokrzywę, która posłuży jako składnik zdrowych naparów lub naturalna broń na szkodniki.
Siejemy

Jaka ziemia jest dobra?

Żeby nasza uprawa była pełnowartościowa, powinniśmy postarać się o dobrej jakości ziemię ogrodową, która nie zawiera torfu wysokiego. Torf tylko na krótko poprawia wartość mineralną ziemi. Po krótkim czasie ulega erozji. Poza tym – a może przede wszystkim – komponowanie mieszanki ziemi z dodatkiem torfu doprowadza do wyniszczania torfowisk, które są rzadkimi siedliskami przyrodniczymi, miejscem życia dla wielu gatunków roślin i ptaków. Torfowiska pełnią ważną rolę w procesie utrzymania właściwych stanów wodnych w środowisku i są chronione konwencją rzymską.
Zamiast ziemi z torfem kup ziemię ogrodniczą z naturalnym nawozem lub wzbogaconą kompostem. Ziemia powinna być czarna i w kontakcie z dłońmi lekko się zlepiać w grudki.

Siej, oszczędzaj i …zdrowiej

Obsiewanie balkonów i parapetów to spore oszczędności. Gdy pomyślisz, że za pudełko kiełków płacisz ok. 3 złotych, a woreczkiem z nasionami np. brokułu za ok. 1,50 zł obsiejesz kilka donic, łatwo można wywnioskować, że własnym sumptem możesz zasiać i zebrać więcej za niższą cenę. Jeśli myślisz, że tak dużej ilości nie przejesz, obsadź tylko kilka doniczek, a resztę opakowania zostaw na później. Inną opcją jest zaprzyjaźnienie się z sąsiadami i obdzielanie ich balkonową nadprodukcją. A może na stałe będziecie wymieniać się zieleniną? Ja zeszłoroczne sadzonki jarmużu i szpinaku podarowałam rodzinie, która obsadziła nimi grządki w swoich ogrodach. Dzięki temu mają teraz całoroczny zielony warzywniak.
Poza tym udowodniono, że praca gołymi rękami w ziemi pozytywnie wpływa na nasze ciało i ogólne samopoczucie.

Podczas kontaktu z ziemią, która jest źródłem ujemnie naładowanych elektronów dosłownie czerpiemy „witaminę Z”, która jest w stanie zneutralizować szkodliwe działanie wolnych rodników. Zupełnie tak, jakbyśmy dostarczali antyutleniaczy wraz z pokarmem czy suplementami.

[źródło – Akademia Witalności]

 

 
Kontakt z ziemią podnosi poziom energii, redukuje stres, pozytywnie wpływa na jakość snu, normalizuje ciśnienie tętnicze, pomaga na bóle głowy i łagodzi symptomy związane z napięciem przedmiesiączkowym. Nic tylko zakasać rękawy i sadzić!

 
Obsiewanie balkonu to mój świadomy wybór. Ważne jest dla mnie, by jeść zdrowo i cieszyć się świeżym smakiem zieleniny, której sama doglądałam. 
Jestem ciekawa, czy choć trochę zachęciłam Was do obsiewania własnych balkonów roślinami jadalnymi. A może już to robicie? Koniecznie dajcie znać w komentarzu.

 

Previous Post Next Post

Przeczytaj jeszcze