Mój Świadomy Wybór

Mój świadomy wybór – podsumowanie #1

wyzwanie moj wybor swiadome zycie

Już prawie dwa tygodnie odkąd zaprosiłam Was do wzięcia udziału w wyzwaniu Mój Świadomy Wybór. 

Wspólnie zastanawiamy się, które życiowe wybory są dla nas niezwykle ważne i kształtują życie nie tylko nasze, ale i tych, którzy nas otaczają. Chcę, byśmy razem doszli do wniosków, w jaki sposób czynimy nasze życie lepszym i co zrobić, by wpłynęło to pozytywnie na ogół poziomu życia na świecie, zaczynając od naszej mikroskali.

wyzwanie blog swiadomy wybor konsument dobre zycie

 

Szczerze wierzę w teorię, że nie tylko wielkie korporacje trzymają świat w garści, ale i my mamy wpływ na to, co nas otacza. Najmniejsze rzeczy, które wykonujemy na co dzień, ścieżka, którą idziemy w życiu to nie puch, który ulatuje z wiatrem . Tak jak mała kropla wody drąży skałę, aż osiągnie kształt zapierającej dech w piersiach jaskini, tak i nasze życie  pozostawia nieodwracalny ślad we wszechświecie. Im bardziej jesteśmy świadomi naszych wyborów i dajemy dobry przykład innym, tym większa nadzieja na to, że stopniowo będzie poprawiał się nasz poziom życia jako ogółu. Bez udziału korporacji, bez podejmowania politycznych wyborów. Samemu można zrobić wiele dobrego, naprawdę!

Zobaczcie choćby, jak do tego podeszła Ironiczna Optymistka. W swoim wpisie na blogu odnosi się do relacji z naturą, która jest bardzo mocna i ważna w jej życiu. Jak sama pisze,

Postanowiłam podjąć wyzwanie i spróbować skupić się na tym, co sprawia, że moje życie jest lepsze i świadomie to zmieniam. Na pierwszy rzut ognia postawiłam na chodzenie na działkę.

Ironiczna Optymistka jest mi w tym bliska. Sama rozważałam kiedyś wynajem lub zakup ogródka działkowego jako namiastki własnego ogrodu przy domu, którego mi brak mieszkając w bloku. Ostatecznie nie zdecydowałam się ze względu na alergię, która męczy mnie przez większość lata, ale tęsknie spoglądam na wszystkich, którzy rowerami zmierzają na rogatki miasta, by popielić grządki i poobserwować, jak czerwienieją pomidory. Chyba czas zainwestować w testy odczulające.

Moim świadomym wyborem jest być jak najbliżej natury. Chcę cieszyć się zarówno ze słońca i z deszczu. Chcę czuć wiatr we włosach. Czuć pod stopami trawę. Słuchać śpiewu ptaków. Dbać o kwiaty i je pielęgnować. Chcę mieć czas na odcięcie się od niepotrzebnych rzeczy i myśli.

W wyzwaniu postanowiła wziąć też udział prawdziwa… Wiedźma. Czym się zajmuje? Jak sama pisze,
Wszystkim, po trochu, a i tak finalnie słyszę „Przecież nic nie robisz”.
Tak więc podjęłam antykonsumpcjonistyczne wyzwanie przetestowania na własnej skórze jadalności roślin powszechnie uznawanych za chwasty. Równocześnie prowadzę warsztaty zielarsko-zbierackie, bo wiedza aby była przydatna musi być wiedza żywą, praktyczną… A nie używana zanika…
Gdy przeglądam jej stronę, sama się inspiruję, by wybrać się na łąkę i znaleźć coś, co mogłabym włożyć do sałatki. Czy wiecie, co można zrobić z fiołkiem albo mniszkiem? Zakładam, że przynajmniej znacie je z nazwy. Z czym się je pięciornika gęsiego, to już zaawansowany poziom wtajemniczenia.
Myślę, że taka wiedza, jaką dysponuje Wiedźma Na Swoim może być naprawdę cenna, szczególnie w erze szybkiego jedzenia i jego dotkliwych skutków zdrowotnych. Warto się uczyć i warto nauczać, tak byśmy wszyscy lepiej korzystali z zasobów naszej ziemi.
Dobromira postanowiła wsiąść po długiej przerwie na rower. Jako mama ponad półrocznej córeczki miała pewne obawy i zupełnie inną świadomość w obliczu możliwych wypadków drogowych. W jej wpisie na facebooku widnieje kadr z jej życia:

Kiedy następnego dnia czujesz całym ciałem, że dzień wcześniej jechałaś ROWEREM pierwszy raz od półtora roku. I tylko jeden kierowca samochodu chciał cię skosić.

A Agnieszka? Agnieszka stwierdziła jakiś czas temu, że czas na zmiany. Dobre zmiany w całym życiu, które – jak sama pisze – jeszcze się nie skończyły. Jakich wyborów musiała dokonać?

Moja zmiana przyspieszyła wraz z pojawieniem się na horyzoncie mojego syna. Nagle to, co jem, zaczęło dużo bardziej przykuwać moją uwagę. Zaczęło się od rzeczy, jak sądziłam, zdrowych. Po przyjściu na świat syna, okazało się, że to co powinno być zdrowe, nie jest takie do końca, bo wysypki, bo kłopoty z brzuszkiem i kolki.To był bardzo trudny czas, bo dziecko chorowało. Zaczęłam więc baczniej przyglądać się źródłom – skąd pochodzą produkty, gdzie rosną, kto je produkuje. W moje ręce (dzięki Bogu!) wpadła książka Julity Bator „Zmień chemię na jedzenie”, gdzie w prosty sposób to, co czyha na talerzu, zostało opisane. Później przyszedł czas Wielkiego Sprzątania – ograniczania rzeczy, które posiadam i ograniczania zakupów. To wszystko działo się naturalnie – swoim rytmem. I dzieje się nadal. Pamiętam dumę, gdy przeszłam przez galerię handlową i nie kupiłam nic. Wielkie nic. Nadal miewam pokusy, którym czasem ulegam, ale przyglądam im się, i nawet jeśli zgrzeszę, wysnuwam wnioski, by nie popełniać tego samego błędu po raz drugi. Nie mogę powiedzieć, że moja przemiana się zakończyła, bo czuję, że zmieniam się nadal. Obecnie szukam nowej drogi zawodowej, bo ta, na której jestem, nie spełnia moich oczekiwań. Nie wiem, czy znajdę inną drogę, czy z wygody i niechęci do wyjścia ze swojej skorupy (czyt. strefy komfortu) pozostaję tu, gdzie jestem zawodowo. Szukam. Proces się nie skończył. Trwa.

Sama przeżywałam niedawno jeszcze podobne dylematy żywieniowe, dlatego potrafię zrozumieć Agnieszkę i jej wybór. „Zamień chemię na jedzenie” otworzyło mi oczy na żywieniowe pułapki i pokazało możliwości, jak umiejętnie korzystać z pokarmów dostępnych w sklepach i nie tylko.
Życzę Ci powodzenia w zmianie pracy, mam nadzieję, że znajdziesz siłę do tego, by iść wybraną przez siebie ścieżką.
***
Jeśli się okaże, że i Ty trzymasz w zanadrzu coś, czym chcesz się podzielić w ramach wyzwania #mojswiadomywybor, napisz do mnie lub – jeśli wolisz – wybierz inną formę, która będzie dla Ciebie najbardziej odpowiednia. Zajrzyj do pierwszego wpisu z wyzwania, by zapoznać się ze szczegółami.
Mam też dla Was obiecywaną niespodziankę. Dla najbardziej wytrwałych uczestników przewidziałam prezenty w ramach podziękowania za szczerość i chęć do pozytywnego zmieniania świata i własnego życia.

Jest to zestaw startowy do makijażu marki Lily Lolo, o której pisałam tutaj. Są to najwyższej jakości pudry mineralne w specjalnym zestawie w odcieniach light. Kosmetyki nie są testowane na zwierzętach, a zatem są odpowiednie również dla wegan.

kosmetyki lily lolo
Nagroda w wyzwaniu

 

Dodatkowo, będą jeszcze „nagrody” specjalne, ale o nich na samym końcu. Bo tak naprawdę największą nagrodą powinna być wiedza, którą wyniesiemy z przekazu płynącego od Was wszystkich.
Zastanów się, warto przyłączyć się już dziś!
Previous Post Next Post

Przeczytaj jeszcze