fbpx
Zero Waste

Kompostowanie w domu i na balkonie – jak to działa?

Kompostowanie na balkonie, kompostownik Urbalive

Kompostuję na balkonie już półtora roku. Przeżyłam z kompostownikiem wszystkie pory roku, zmienną pogodę, urlopy, wichury, żar w lecie i mrozy w zimie. Chowałam go do mieszkania i wystawiałam z powrotem na balkon. Czy to się u mnie sprawdza? Jakie są metody na dobre kompostowanie mieszkając w bloku?

Jeszcze kilka lat temu nie pomyślałabym, że będę kompostować, w dodatku mieszkając w bloku. Rzadko kiedy miewałam balkonowe uprawy, żyłam szybko, dużo wyjeżdżałam, toteż mało miałam czasu na dbanie o coś więcej niż samą siebie.

Potem wyszłam za mąż, kupiliśmy mieszkanie, a wraz z nim duży balkon, na którym przyjemnie jest siedzieć, gdy tylko temperatura skoczy do przyswajalnej przez ludzkie ciało. Własny balkon stał się dla mnie nową szansą, otwarciem na zupełnie inny styl życia, którego wcześniej nie przewidziałam.

Własne balustrady obwiesiłam donicami z pelargoniami. Parapety obstawiłam zielnikami. Wiosną i latem pachniało miętą i bazylią, jesienią – lawendą i wrzosem (nie, wrzos nie pachnie, wrzos tylko wygląda). Zimą zieleniły się tuje.  I nadal zielenią!

Pomidory malinowe z balkonowej uprawy smakują najlepiej!

Pomidory malinowe z balkonowej uprawy smakują najlepiej!

Niepostrzeżenie zrobiła się ze mnie domowa ogrodniczka, której na sercu leżał los balkonowych roślin. W trakcie ciąży i pierwszego macierzyństwa dokształciłam się kulinarnie, co pociągnęło za sobą dalsze uwrażliwienie na własne przyprawy i warzywa.

Nie znałam opcji kompostowania w bloku. Myślałam, że tylko właściciele ogródka mogą odkładać na boku zielsko, by potem nawozić nim grządki. Nic do tej pory nie zapowiadało zero wastowej rewolucji domowej, którą nagle wprowadziłam w domu.

Domowy kompostownik urzekł mnie od pierwszego wejrzenia. Soczysta zieleń w połączeniu z drewnianymi nóżkami uśmiechała się do mnie. Nie mogłam spać, bo o nim myślałam. Wiedziałam, że dzięki kompostowaniu będę w stanie wypełnić lukę w moim niedoskonałym wówczas stylu życia bez marnowania. Bo kompostowanie nada sens kulinarnym resztkom, których – w przeciwieństwie do plastiku – nie byłam w stanie wyeliminować.

Domowy kompostownik Urbalive

Domowy kompostownik urzekł mnie od pierwszego wejrzenia

Resztki zebrane w odpadach ogólnych jadą na wysypisko. Tam, składowane na wielkich hałdach, nie mając dostępu do powietrza, zamiast rozkładać się do żyznej materii w stylu kompostowym, gniją, kisną, wydzielają gazy takie jak metan, które w większym stopniu doprowadzają do ocieplania się klimatu niż dwutlenek węgla. Z wysypiska nie dostaniemy żyznej ziemi, mimo że w naturalnych warunkach odpady bio by się rozłożyły. Z wysypiska mamy tylko smród i cieplarniany problem.

Jak wygląda moje kompostowanie?

Kompostownik, który mam na balkonie, został stworzony z myślą o wermikompostowaniu. Oznacza to tyle, że do rozkładu materii dochodzi przy udziale dżdżownic. Te małe pierścienice żywią się rozkładającą się materią organiczną, wytwarzając w zamian biohummus z własnych odchodów, stanowiący składnik żyznej gleby. Potrzebują do tego: dostępu do powietrza, odpowiedniej wilgoności i pokarmu, czyli naszych odpadków.

Kompostownik na balkonie to osiągalna sprawa

Kompostownik na balkonie to osiągalna sprawa

Gdy uruchamiałam mój kompostownik, pisałam o tym, że nie jestem gotowa na dżdżownice. Rzeczywiście było tak, że posiadanie dżdżownic wydawało mi się niewykonalnym, abstrakcją. Słyszałam o kompostowaniu bakteriami (EMami), więc od tego zaczęłam. Po kilku miesiącach walki z pleśnią i śmierdzącym gniciem poddałam się jednak i zamówiłam pięćset dżdżownic kalifornijskich. Bakterie są lepsze w kompostownikach typu Bokashi. Mój Urbalive zdecydowanie bardziej polubił się z dżdżownicami.

Jak zacząć

Zdarzyło się nam zbierać po kilka dżdżownic z podłogi, raz na jakiś czas. Uciekinierki szukały lepszego pomysłu na życie.

Po pierwsze, najpierw poczytałam o tym, jakie dżdżownice najlepiej się nadają do domowego kompostownika. Wyszło na to, że kalifornijskie są najbardziej wszystkożerne i najszybciej się rozmnażają, co pomoże w szybszym przerobieniu odpadków.

Po drugie, zamówiłam dżdżownice w hodowli, na Allegro. Przyszły w paczce, w plastikowych, podziurkowanych pudełeczkach, bodajże dwóch (tu od razu uczulam, że tak jest). Przygotowałam im ściółkę z kartonów i surowego, szarego papieru. Dorzuciłam trochę obierek i …czekałam, co z tego będzie.

Uwaga! Wcale nie muszą to być dżdżownice kalifornijskie. Agnieszka, autorka bloga Hodowla Słów, kupiła Dendrobenę w sklepie wędkarskim, która świetnie radziła sobie z przerabianiem resztek.

Pierwsze chwile kompostownika z dżdżownicami były w lutym, w naszej kuchni. Gdy zrobiło się cieplej, wystawiłam go już na balkon.

Zdarzyło się nam zbierać po kilka dżdżownic z podłogi, raz na jakiś czas. Uciekinierki szukały lepszego pomysłu na życie być może z kilku powodów:

  • mogło być za mało nadpsutych odpadków do jedzenia
  • mogło być za wilgotno, albo
  • mogło im być za ciepło (w domu mamy ok. 23-24 stopni).

Po wystawieniu na balkon dżdżownice już tak nie zwiewały. Być może jednak wysoka temperatura wpływała na nie negatywnie.

Do kompostownika najlepiej nadają się dżdżownice kalifornijskie

Do kompostownika najlepiej nadają się dżdżownice kalifornijskie

Co wrzucam do kompostownika, opisałam już w tym wpisie. Nie wrzucam skórek z cytrusów, obierek po czosnku i kawałków cebuli, tłustych odpadków no i mięsa. Do mięsa kompostownik domowy się nie nadaje z co najmniej dwóch powodów: 1) mięso niemiłosiernie śmierdzi, gdy zacznie się rozkładać, a tego w domu byśmy nie chcieli, 2) rozkładające się mięso przyciąga gryzonie i owady, co oznacza, że z gromadki dżdżownic zrobi nam się całkiem pokaźne stadko nie do końca mile widzianych w domu żyjątek.

Jak już wspomniałam, pierścienice potrzebują odpowiedniego nawilżenia, ale nie przelania wodą. Gdy wiem, że wrzuciłam dużo suchych odpadków, spryskuję wierzch wodą z bakteriami (EMami). Można też samą wodą, rzecz jasna. Emy mają dodatkowo działanie likwidujące odór i pleśń, gdyby się taka zaczęła pojawiać.

Tlen niezbędny jest do napowietrzania kompostu, by całość nie zaczęła cuchnąć, oraz dla dżdżownic do oddychania.

Dziwne przypadki

Pleśnienie kompostu – może się przytrafić, gdy przelejemy zawartość i nie odkryjemy pokrywy. Należy uzupełnić całość suchymi odpadkami, które wchłoną wilgoć (suche liście, trawa, gałęzie, papier, karton). Można spryskać preparatem probiotycznym.

Niemiły zapach – oznacza, że za mało napowietrzamy kompost. Warto odkryć częściej pokrywkę, przemieszać zawartość, dać szansę na uruchomienie tlenowych procesów rozkładu. Prawidłowo robiony kompost nie powinien wydzielać nieprzyjemnego zapachu.

Muszki owocówki – mieliśmy plagę muszek i los kompostownika wisiał już na włosku. Dzieje się tak wtedy, gdy wrzucamy dużo odpadków po owocach przyciągających muszki. Jak temu zaradzić? Przysypać suchymi odpadkami, odstraszać spryskiwaniem wodą z czosnkiem (ale znów dżdżownice nie lubią tego zapachu). W najgorszym razie, należy opróżnić zawartość kompostownika i zacząć od początku.

Co zrobić z kompostem?

Dzięki kompostownikowi mam własną ziemię pod balkonowe uprawy. Dosypuję jej do ziemi, którą zostawiłam sobie po wcześniejszych zakupach w sklepach ogrodniczych, ale stosuję też domowy kompost jako samowystarczalne podłoże dla roślin. Dlatego staram się nie wrzucać do kompostownika pryskanych obierków, bo wiem, że potem na zrobionej z nich ziemi będą rosły moje własne warzywa. Ten proces uzmysłowił mi dobitnie, jak ważne jest pochodzenie żywności, którą kupujemy, a potem odkładamy do kompostownika. Cykl życia!

Dolna warstwa kompostownika ma przerobioną już materię, która jest podłożem dla roślin

Dolna warstwa kompostownika ma przerobioną materię, która może być podłożem dla roślin

Rozczarowania

Szkoda, że…

  • nie można kompostować gotowanych i tłustych resztek
  • nie można kompostować kości i resztek mięsa
  • kompostownik nie jest największy, choć to nie jest dla mnie duży minus, bo oboje z mężem pracujemy i żywimy się po części poza domem, ale przy 4-osobowej rodzinie jedzącej wszystkie posiłki w domu trzeba by mieć dwa takie kompostowniki, albo dodatkowe wiaderko
  • nikt nie chce ode mnie dżdżownic, a mam ich już całkiem sporo – jeśli jesteś z Poznania i chcesz zacząć kompostować, chętnie się podzielę
  • tak mało jest sąsiedzkich kompostowników i otwartych kompostowników (np. w ogrodach społecznościowych) – zobaczysz je na mapie Oddam Odpady .

Pory roku i kompostowanie

Nie da się ukryć, że najlepszy kompost tworzy się wiosną, latem i jesienią, a najgorszy zimą. Niskie temperatury nie sprzyjają rozkładaniu się materii na dworze. Można kompostownik przenieść do mieszkania albo lepiej do garażu/piwnicy, by uniknąć rozłażenia się zszokowanych wysoką temperaturą dżdżownic po domu.

My zostawiliśmy wszystko na balkonie, pod kocem i kilkoma balkonowymi poduchami. Materia się nie przerabia za dobrze, więc większość odpadków ląduje w koszu na frakcję bio, ale dżdżownice mają się świetnie, nawet przy lekkich przymrozkach. Mitem jest, że dżdżownice kalifornijskie będą lubiły tylko ciepło. Jak sama obserwuję, dostosowują się do klimatu całkiem nieźle.

Spodnia warstwa kompostownika ma już bardzo dobrze przerobioną ziemię, dlatego już zacieram ręce, by rozpocząć wiosnę na balkonie z własnym zielnikiem i kwietnikiem. Grzebanie w ziemi to nie tylko frajda, ale i praca na nasze zdrowie.

Bo ja lubię kompostować!

Bo ja lubię kompostować!


Kilka przydatnych linków na temat kompostowania:

Chcesz zobaczyć, jak opowiadam o kompostowaniu? Obejrzyj ten odcinek vloga!

Mam nadzieję, że moje doświadczenia z kompostowaniem pomogą Wam podjąć decyzję o założeniu (bądź też nie) kompostownika. Gdybyście mieli pytania, śmiało piszcie w komentarzach. Polecam też świetną grupę na Facebooku Wielkie Kompostowanie. Można pytać i uzyskać odpowiedzi na nurtujące Was tematy.


Jeśli uważasz, że ten wpis przyda się jeszcze komuś, podziel się nim w mediach społecznościowych lub mailowo. Dzielmy się wiedzą i zarażajmy zero waste!

Więcej sposobów na niemarnowanie znajdziesz w moim ebooku „Keep calm and zero waste”. 

Bądź na bieżąco! Zapisz się na newsletter! To lepsze niż zwykłe maile 😉

Previous Post Next Post

Przeczytaj jeszcze

19 komentarzy

  • Reply skursywieni

    Na początku idea kompostowania mnie szczerze rozbawiła, bo jako dzieciak ze wsi kompost kojarzę ze sporym pojemnikiem na środku działki, który jak najbardziej śmierdzi i obłażony jest przez różne stworzenia, a co pewien czas trzeba do niego wejść w wysokich kaloszach i przekopać, żeby mieć ziemię do warzywnika. Ale na wsi wygląda to zupełnie inaczej i odpadów też jest o wiele więcej, więc jak przyjrzałam się tym balkonowym, to wydają się racjonalne. Jeżeli miałabym prowadzić osiadły tryb życia w mieście to wchodzę w to.

    21 lutego 2018 at 12:21 PM
    • Reply Kasia W | Ograniczam Się

      Tak, miejskie kompostowanie jest trochę inne, choć nadal niektórzy mają opory – a niepotrzebnie. To całkiem normalny proces!

      22 lutego 2018 at 12:56 PM
  • Reply Szafa Sztywniary

    No to już wiem, co robiłam źle 🙂 Będę się spowiadać na dzisiejszym insta-live’ie 🙂

    21 lutego 2018 at 4:35 PM
    • Reply Kasia W | Ograniczam Się

      Wyspowiadana, rozgrzeszona. Wszystko już wiemy! Dzięki, że byłaś na live, bez Ciebie nie miałby sensu.

      22 lutego 2018 at 12:54 PM
  • Reply Henryk, Droga Minimalisty

    Super, jestem pełen podziwu.

    Kilka pytań:
    1. Jak dużo czasu potrzeba na przetworzenie obierek w ziemię?
    2. Co zrobić, gdy nie będę potrzebował ziemi do doniczek? Co zrobić ze zbędnym, dojrzałym kompostem/odzyskaną ziemią?
    3. Jaka byłaby wartość rynkowa odzyskanej ziemi? Czy komuś może się opłacać skupować kompost/ziemię z kompostu?
    4. Jak rozumiem, w chwili obecnej z kompostownika nie wydziela się nieprzyjemny zapach?
    5. Skąd wiadomo, że resztki na wysypiskach są szkodliwe? Czy możesz polecić jakieś artykuły naukowe na ten temat?

    21 lutego 2018 at 10:33 PM
    • Reply Kasia W | Ograniczam Się

      Hej, odpowiadam:
      1. To zależy od pory roku i rodzajów obierek. W ciepłych miesiącach – 2-3 miesiące. W chłodnych więcej.
      2. Ziemią można podzielić się z rodziną, sąsiadami, oddać działkowiczom lub rozrzucić w lesie.
      3. Wartość jest, ale wycenić musiałbyś już sam. Możesz porównać do ceny za worek ziemi z kompostem w sklepie ogrodniczym.
      4. Nie, kompostownik nie wydziela nieprzyjemnych zapachów.
      5. Mam odnośniki w mojej książce, polecam!

      22 lutego 2018 at 12:59 PM
  • Reply MeechanPol

    A co robisz z tym kompostem, którego nie zużyjesz pod własne potrzeby?

    22 lutego 2018 at 12:51 PM
    • Reply Kasia W | Ograniczam Się

      Kompost jako ziemia leży u mnie na balkonie, w większym pojemniku. Używam, gdy potrzebuję. Mam sporo upraw, jeszcze nie zdarzyło mi się, żeby się miał zmarnować. Choć raz, jedną mniej udaną partię odwiozłam do otwartego kompostownika, żeby tak się lepiej przerobił.

      22 lutego 2018 at 12:55 PM
  • Reply kpirozek

    Mam to szczęście, ze mieszkam na wsi, wiec mam duży kompostownik w ogrodzie. Ale w domu stoi wiaderko, gdzie te rzeczy na kompost wrzucam zanim trafia do ogródka (zwyczajnie nie chce mi się codziennie wynosić) i niestety cierpię na plagę muszek. Z tego względu myślałam o Twoim kompostowniku, wtedy stałby w chłodniejszej spiżarni a w lecie na tarasie, ale w sumie te uciekające dżdżownice i koszt trochę mnie odstraszyły 🙂 No i moja rodzina po tylu latach nadal sie nie nauczyła że do kompostownika ni e wrzucamy skórek z cytrusów i bananów :/

    Z kośćmi i resztkami mięsa mam o tyle łatwiej, ze mrożę je a potem więksża ilosć oddaję sąsiadce, która ma dużego psa, ktory jest bardzo aktywny i musi dużo jeśc a nawet kosci z kurczaka sa mu niestraszne 😀

    22 lutego 2018 at 3:21 PM
  • Reply Janusz | Green Projects

    Na działce od zawsze mamy kompostownik tylko że duży (4x1x1,5 metra), ale działający w systemie „pure nature”, więc dżdżownic się nie boję 😉
    Chodzi mi po głowie kompostownik na balkonie i może któregoś razu sie zdecyduję. Choć pewnie nie kupię gotowca, tylko spróbuję zrobić go z instrukcji Agnieszki aka Ekologika 🙂

    PS. W Poznaniu i okolicznych gminach odpady zmieszane już nie jadą na składowisko odkąd została uruchomiona spalarnia.

    22 lutego 2018 at 9:31 PM
  • Reply Maria Zarzyńska

    Jeśli nadal ma Pani za dużo dżdżownic to ja chętnie zaadoptuję 😉 Wlasnie zabieram się za kompostownik ogródkowy 🙂

    4 kwietnia 2018 at 10:10 AM
  • Reply Asia

    Na krakowskich osiedlach pojawiły się pilotażowe kontenery na bio-odpadki, czekam aż zostaną wprowadzone w całym mieście. <3 Dla mnie taki kompostownik to jednak za dużo roboty, jestem dopiero początkującą zero-wasterką. 😉 Chociaż wyraźnym plusem jest własna ziemia.
    Przez kilka miesięcy byłam na studiach w Bolonii, tam zamiast kontenerów bodajże co kilka ulic były podziemne zbiorniki (jedne na bio-odpady, drugie na szkło i metal), segregowany był też papier i plastik (ale to jeszcze w budynkach, nie trzeba było ich wynosić). Chciałabym, żeby coś takiego zaistniało w Polsce…

    5 kwietnia 2018 at 12:11 PM
  • Reply 5xO. Domowy kompostownik: obalamy 10 najczęstszych mitów - organiczni.eu

    […] Kompostownik można oczywiście kupić. Przykładem takiego eleganckiego kompostownika jest ten >> należący do Kasi Wągrowskiej. […]

    5 kwietnia 2018 at 11:34 PM
  • Reply Kolejne sposoby na życie bardziej less waste. Proste rady jak zmniejszyć ilość śmieci. - Meivy.pl

    […] każdy ma na to czas, miejsce czy ochotę. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o kompostowaniu tutaj macie post naszej polskiej królowej Zero Waste – Kasi […]

    18 listopada 2018 at 7:45 PM
  • Reply Ada

    Droga Kasiu,
    czy do kompostownika można wrzucać coś co spleśniało? np. kromkę chleba, warzywo lub owoc? Staramy się w domu nie dopuszczać do takich sytuacji, ale jak się nam coś zepsuje to byłoby mniej szkoda, gdyby wylądowało na kompostowniku. 🙂

    25 stycznia 2020 at 11:36 AM
    • Reply Kasia

      Tak, można, tylko oby spleśniałych odpadków nie zrobiło się więcej od tych niespleśniałych. Warto przysypać je ziemią lub suchymi liśćmi.

      27 stycznia 2020 at 11:06 AM
  • Reply tomek

    Witam, podoba mi się bardzo ten sposób kompostowania. Sam eksperymentuję z różnymi sposobami, ale z dżdżownicami jeszcze nie miałem do czynienia. Czy masz może nadmiar, którym możesz się podzielić?
    Pozdrawiam, tomek

    25 marca 2020 at 12:42 PM
  • Reply JoA

    Cześć! Zastanawia mnie jedno: czy istnieją jakieś sposoby, aby taki kompostownik zabezpieczyć przed ciekawskimi rączkami kilkulatków? Na razie nie mam własnych, ale myślę przyszłościowo ;). Poza tym wizja, że kiedyś przyjdą nas odwiedzić dzieciaki z rodziny i zaczną wypuszczać te dżdżownice, jest dla mnie przerażająca. Nie cierpię wszelkich robali! Ale rzeczywiście chciałabym mieć swój ogródek na balkonie i wykorzystać odpadki.

    6 kwietnia 2020 at 5:46 PM
    • Reply Kasia

      Wiesz co, przy moich kilkulatkach w ogóle nie ma tego problemu. Są zainteresowani, ale nie mają ochoty obrzucać się dżdżownicami czy resztkami warzyw. To jest dla nich ciekawe, ale też trochę… obrzydliwe 😉 Więc chyba nie masz o co się bać.

      6 kwietnia 2020 at 6:03 PM

    Leave a Reply