Zero Waste

Kompostowanie w domu i na balkonie – jak to działa?

Kompostowanie na balkonie, kompostownik Urbalive

Kompostuję na balkonie już półtora roku. Przeżyłam z kompostownikiem wszystkie pory roku, zmienną pogodę, urlopy, wichury, żar w lecie i mrozy w zimie. Chowałam go do mieszkania i wystawiałam z powrotem na balkon. Czy to się u mnie sprawdza? Jakie są metody na dobre kompostowanie mieszkając w bloku?

Jeszcze kilka lat temu nie pomyślałabym, że będę kompostować, w dodatku mieszkając w bloku. Rzadko kiedy miewałam balkonowe uprawy, żyłam szybko, dużo wyjeżdżałam, toteż mało miałam czasu na dbanie o coś więcej niż samą siebie.

Potem wyszłam za mąż, kupiliśmy mieszkanie, a wraz z nim duży balkon, na którym przyjemnie jest siedzieć, gdy tylko temperatura skoczy do przyswajalnej przez ludzkie ciało. Własny balkon stał się dla mnie nową szansą, otwarciem na zupełnie inny styl życia, którego wcześniej nie przewidziałam.

Własne balustrady obwiesiłam donicami z pelargoniami. Parapety obstawiłam zielnikami. Wiosną i latem pachniało miętą i bazylią, jesienią – lawendą i wrzosem (nie, wrzos nie pachnie, wrzos tylko wygląda). Zimą zieleniły się tuje.  I nadal zielenią!

Pomidory malinowe z balkonowej uprawy smakują najlepiej!

Pomidory malinowe z balkonowej uprawy smakują najlepiej!

Niepostrzeżenie zrobiła się ze mnie domowa ogrodniczka, której na sercu leżał los balkonowych roślin. W trakcie ciąży i pierwszego macierzyństwa dokształciłam się kulinarnie, co pociągnęło za sobą dalsze uwrażliwienie na własne przyprawy i warzywa.

Nie znałam opcji kompostowania w bloku. Myślałam, że tylko właściciele ogródka mogą odkładać na boku zielsko, by potem nawozić nim grządki. Nic do tej pory nie zapowiadało zero wastowej rewolucji domowej, którą nagle wprowadziłam w domu.

Domowy kompostownik urzekł mnie od pierwszego wejrzenia. Soczysta zieleń w połączeniu z drewnianymi nóżkami uśmiechała się do mnie. Nie mogłam spać, bo o nim myślałam. Wiedziałam, że dzięki kompostowaniu będę w stanie wypełnić lukę w moim niedoskonałym wówczas stylu życia bez marnowania. Bo kompostowanie nada sens kulinarnym resztkom, których – w przeciwieństwie do plastiku – nie byłam w stanie wyeliminować.

Domowy kompostownik Urbalive

Domowy kompostownik urzekł mnie od pierwszego wejrzenia

Resztki zebrane w odpadach ogólnych jadą na wysypisko. Tam, składowane na wielkich hałdach, nie mając dostępu do powietrza, zamiast rozkładać się do żyznej materii w stylu kompostowym, gniją, kisną, wydzielają gazy takie jak metan, które w większym stopniu doprowadzają do ocieplania się klimatu niż dwutlenek węgla. Z wysypiska nie dostaniemy żyznej ziemi, mimo że w naturalnych warunkach odpady bio by się rozłożyły. Z wysypiska mamy tylko smród i cieplarniany problem.

Jak wygląda moje kompostowanie?

Kompostownik, który mam na balkonie, został stworzony z myślą o wermikompostowaniu. Oznacza to tyle, że do rozkładu materii dochodzi przy udziale dżdżownic. Te małe pierścienice żywią się rozkładającą się materią organiczną, wytwarzając w zamian biohummus z własnych odchodów, stanowiący składnik żyznej gleby. Potrzebują do tego: dostępu do powietrza, odpowiedniej wilgoności i pokarmu, czyli naszych odpadków.

Kompostownik na balkonie to osiągalna sprawa

Kompostownik na balkonie to osiągalna sprawa

 

Gdy uruchamiałam mój kompostownik, pisałam o tym, że nie jestem gotowa na dżdżownice. Rzeczywiście było tak, że posiadanie dżdżownic wydawało mi się niewykonalnym, abstrakcją. Słyszałam o kompostowaniu bakteriami (EMami), więc od tego zaczęłam. Po kilku miesiącach walki z pleśnią i śmierdzącym gniciem poddałam się jednak i zamówiłam pięćset dżdżownic kalifornijskich. Bakterie są lepsze w kompostownikach typu Bokashi. Mój Urbalive zdecydowanie bardziej polubił się z dżdżownicami.

Jak zacząć

Zdarzyło się nam zbierać po kilka dżdżownic z podłogi, raz na jakiś czas. Uciekinierki szukały lepszego pomysłu na życie.

Po pierwsze, najpierw poczytałam o tym, jakie dżdżownice najlepiej się nadają do domowego kompostownika. Wyszło na to, że kalifornijskie są najbardziej wszystkożerne i najszybciej się rozmnażają, co pomoże w szybszym przerobieniu odpadków.

Po drugie, zamówiłam dżdżownice w hodowli, na Allegro. Przyszły w paczce, w plastikowych, podziurkowanych pudełeczkach, bodajże dwóch (tu od razu uczulam, że tak jest). Przygotowałam im ściółkę z kartonów i surowego, szarego papieru. Dorzuciłam trochę obierek i …czekałam, co z tego będzie.

Uwaga! Wcale nie muszą to być dżdżownice kalifornijskie. Agnieszka, autorka bloga Hodowla Słów, kupiła Dendrobenę w sklepie wędkarskim, która świetnie radziła sobie z przerabianiem resztek.

Pierwsze chwile kompostownika z dżdżownicami były w lutym, w naszej kuchni. Gdy zrobiło się cieplej, wystawiłam go już na balkon.

Zdarzyło się nam zbierać po kilka dżdżownic z podłogi, raz na jakiś czas. Uciekinierki szukały lepszego pomysłu na życie być może z kilku powodów:

  • mogło być za mało nadpsutych odpadków do jedzenia
  • mogło być za wilgotno, albo
  • mogło im być za ciepło (w domu mamy ok. 23-24 stopni).

Po wystawieniu na balkon dżdżownice już tak nie zwiewały. Być może jednak wysoka temperatura wpływała na nie negatywnie.

Do kompostownika najlepiej nadają się dżdżownice kalifornijskie

Do kompostownika najlepiej nadają się dżdżownice kalifornijskie

Co wrzucam do kompostownika, opisałam już w tym wpisie. Nie wrzucam skórek z cytrusów, obierek po czosnku i kawałków cebuli, tłustych odpadków no i mięsa. Do mięsa kompostownik domowy się nie nadaje z co najmniej dwóch powodów: 1) mięso niemiłosiernie śmierdzi, gdy zacznie się rozkładać, a tego w domu byśmy nie chcieli, 2) rozkładające się mięso przyciąga gryzonie i owady, co oznacza, że z gromadki dżdżownic zrobi nam się całkiem pokaźne stadko nie do końca mile widzianych w domu żyjątek.

Jak już wspomniałam, pierścienice potrzebują odpowiedniego nawilżenia, ale nie przelania wodą. Gdy wiem, że wrzuciłam dużo suchych odpadków, spryskuję wierzch wodą z bakteriami (EMami). Można też samą wodą, rzecz jasna. Emy mają dodatkowo działanie likwidujące odór i pleśń, gdyby się taka zaczęła pojawiać.

Tlen niezbędny jest do napowietrzania kompostu, by całość nie zaczęła cuchnąć, oraz dla dżdżownic do oddychania.

Dziwne przypadki

Pleśnienie kompostu – może się przytrafić, gdy przelejemy zawartość i nie odkryjemy pokrywy. Należy uzupełnić całość suchymi odpadkami, które wchłoną wilgoć (suche liście, trawa, gałęzie, papier, karton). Można spryskać preparatem probiotycznym.

Niemiły zapach – oznacza, że za mało napowietrzamy kompost. Warto odkryć częściej pokrywkę, przemieszać zawartość, dać szansę na uruchomienie tlenowych procesów rozkładu. Prawidłowo robiony kompost nie powinien wydzielać nieprzyjemnego zapachu.

Muszki owocówki – mieliśmy plagę muszek i los kompostownika wisiał już na włosku. Dzieje się tak wtedy, gdy wrzucamy dużo odpadków po owocach przyciągających muszki. Jak temu zaradzić? Przysypać suchymi odpadkami, odstraszać spryskiwaniem wodą z czosnkiem (ale znów dżdżownice nie lubią tego zapachu). W najgorszym razie, należy opróżnić zawartość kompostownika i zacząć od początku.

Co zrobić z kompostem?

Dzięki kompostownikowi mam własną ziemię pod balkonowe uprawy. Dosypuję jej do ziemi, którą zostawiłam sobie po wcześniejszych zakupach w sklepach ogrodniczych, ale stosuję też domowy kompost jako samowystarczalne podłoże dla roślin. Dlatego staram się nie wrzucać do kompostownika pryskanych obierków, bo wiem, że potem na zrobionej z nich ziemi będą rosły moje własne warzywa. Ten proces uzmysłowił mi dobitnie, jak ważne jest pochodzenie żywności, którą kupujemy, a potem odkładamy do kompostownika. Cykl życia!

Dolna warstwa kompostownika ma przerobioną już materię, która jest podłożem dla roślin

Dolna warstwa kompostownika ma przerobioną materię, która może być podłożem dla roślin

Rozczarowania

Szkoda, że…

  • nie można kompostować gotowanych i tłustych resztek
  • nie można kompostować kości i resztek mięsa
  • kompostownik nie jest największy, choć to nie jest dla mnie duży minus, bo oboje z mężem pracujemy i żywimy się po części poza domem, ale przy 4-osobowej rodzinie jedzącej wszystkie posiłki w domu trzeba by mieć dwa takie kompostowniki, albo dodatkowe wiaderko
  • nikt nie chce ode mnie dżdżownic, a mam ich już całkiem sporo – jeśli jesteś z Poznania i chcesz zacząć kompostować, chętnie się podzielę
  • tak mało jest sąsiedzkich kompostowników i otwartych kompostowników (np. w ogrodach społecznościowych) – zobaczysz je na mapie Oddam Odpady .

Pory roku i kompostowanie

Nie da się ukryć, że najlepszy kompost tworzy się wiosną, latem i jesienią, a najgorszy zimą. Niskie temperatury nie sprzyjają rozkładaniu się materii na dworze. Można kompostownik przenieść do mieszkania albo lepiej do garażu/piwnicy, by uniknąć rozłażenia się zszokowanych wysoką temperaturą dżdżownic po domu.

My zostawiliśmy wszystko na balkonie, pod kocem i kilkoma balkonowymi poduchami. Materia się nie przerabia za dobrze, więc większość odpadków ląduje w koszu na frakcję bio, ale dżdżownice mają się świetnie, nawet przy lekkich przymrozkach. Mitem jest, że dżdżownice kalifornijskie będą lubiły tylko ciepło. Jak sama obserwuję, dostosowują się do klimatu całkiem nieźle.

Spodnia warstwa kompostownika ma już bardzo dobrze przerobioną ziemię, dlatego już zacieram ręce, by rozpocząć wiosnę na balkonie z własnym zielnikiem i kwietnikiem. Grzebanie w ziemi to nie tylko frajda, ale i praca na nasze zdrowie.

Bo ja lubię kompostować!

Bo ja lubię kompostować!


Kilka przydatnych linków na temat kompostowania:

Chcesz zobaczyć, jak opowiadam o kompostowaniu? Obejrzyj ten odcinek vloga!

Mam nadzieję, że moje doświadczenia z kompostowaniem pomogą Wam podjąć decyzję o założeniu (bądź też nie) kompostownika. Gdybyście mieli pytania, śmiało piszcie w komentarzach. Polecam też świetną grupę na Facebooku Wielkie Kompostowanie. Można pytać i uzyskać odpowiedzi na nurtujące Was tematy.


Jeśli uważasz, że ten wpis przyda się jeszcze komuś, podziel się nim w mediach społecznościowych lub mailowo. Dzielmy się wiedzą i zarażajmy zero waste!

Bądź na bieżąco! Zapisz się na newsletter! To lepsze niż zwykłe maile 😉

Previous Post Next Post

Przeczytaj jeszcze