fbpx
Ekologia

Współdzielenie i wypożyczanie – czy to ma sens?

Wspóldzielenie i wypożyczanie

Wypożyczanie, współposiadanie, dzielenie się z innymi – to pojęcia zapewne Wam wszystkim znane, ale czy z nich korzystacie?

Jak byłam mała, Mama zawsze mi powtarzała: nie pożyczaj ubrań od innych, masz przecież swoje. A jak chcesz coś innego, to Ci kupię. Jak na tym wyszłam? Na pewno sprawiło to, że sama wolałam potem wydawać pieniądze na rzeczy, a nie – chociażby – przeżycia. Wolałam mieć swoje własne, niż pożyczać. Nawet z bibliotek przestałam korzystać, bo nowe książki można MIEĆ, postawić na półce, wąchać świeżą farbę drukarską, a potem bać się dotknąć, bo takie nowe i nieskalane dotykiem rąk ludzkich.

Piszę to, bo wiem, że (tu uwaga, generalizacja) lubimy posiadać. Czasem WOLIMY coś mieć niż pożyczyć. Wolimy kupić sami, choć drożej, niż wziąć na spółkę z sąsiadem, mimo że taniej. Wydaje nam się, że posiadanie to:

  • wyznacznik statusu wobec innych (mamy fajne rzeczy, więc jesteśmy fajni)
  • wyznacznik statusu wobec nas samych (mamy rzeczy, które uważamy za dobre, jesteśmy życiowo zabezpieczeni, zorganizowani, modni, na czasie)
  • zapewnienie bezpieczeństwa (przyjdzie wojna, nie musimy się martwić, mamy ciuchy, krzesła, książki – sic!)

A nie myślimy, że posiadanie, to też problem!

  • wydajemy więcej pieniędzy na rzeczy, którymi musimy się zajmować
  • spędzamy więcej czasu na zakupach i dbaniu o rzeczy, zamiast na ciekawych przeżyciach, realizacji hobby czy choćby odpoczynku
  • wydajemy pieniądze na naprawy i konserwację
  • zajmujemy naszą przestrzeń przedmiotami, a wydaje nam się, że cały czas mamy jej za mało.
 

Współdzielenie ma swój głębszy sens. Nie tylko nie musimy odpowiadać dożywotnio (dla nas lub przedmiotów) za rzeczy, które mamy. Nie musimy nawet TYLE wydawać na kupno nowego, bo wypożyczenie jest zazwyczaj tańsze. Nie musimy się martwić naprawą, bo wypożyczalnia o wszystko zadba. Nie musimy myśleć, gdzie składować po użyciu (a czasem używamy krótko), bo oddajemy i wypożyczalnia sama się tym zajmuje.

Sens współdzielenia

W tym całym współdzieleniu i dzieleniu się z innymi jest SENS. Bo może mam ochotę pojechać na narty, ale nie mam gdzie potem trzymać całego sprzętu, więc pójdę do wypożyczalni i tam skompletuję narciarski zestaw.

Może chcę stworzyć dla siebie nową stylówkę na jesień, ale nie chcę dać zarobić sieciówkom, więc wypożyczę ubrania w Bibliotece Ubrań. Całą stylówkę za lekko ponad 200 zł.

Na TEDx Poznań wystąpiłam w bluzce wypożyczonej z Biblioteki Ubrań! (Fot. Sebastian Dacków)

Może nie mam gdzie już trzymać książek, a czytać lubię, więc pójdę do biblioteki (książek, tak po prostu) i wypożyczę kilka nowości plus to z klasyki, co zawsze chciałam przeczytać. Może chcę to przeczytać w formie elektronicznej, więc zamiast książki wypożyczę e-book, również w tej samej bibliotece.

Może zechcę wypróbować pieluchy wielorazowe dla dziecka, a nie od razu kupować całą wyprawkę za kilkaset złotych. Zajrzę więc do Pieluchoteki i wybiorę ciekawe dla mnie modele, a potem zwrócę i kupię to, co się u mnie sprawdziło.
Auto, rower, przyczepa campingowa, sprzęt remontowy, a nawet obrazy (!) – wypożyczyć można dziś niemal wszystko.

Nawet Ikea rozważa wprowadzenie do swojej oferty wypożyczanie mebli.

Czy to się opłaca?

Na pewno tak. Nie tylko dla naszego portfela, ale dla całej gospodarki o obiegu zamkniętym. Dzięki współdzieleniu i dzieleniu się w ogóle dajemy rzeczom dłuższe życie. Obiekt krąży między ludźmi, którzy go potrzebują, a gdy go użyją, wraca do bazy. Przy przeglądaniu szaf i szuflad nie mamy wtedy problemu, co zrobić z tym wszystkim i „na co nam tyle tego”, bo uwalniamy się od przymusu posiadania na rzecz używania i puszczania dalej w obieg.

Dzięki współdzieleniu i dzieleniu się w ogóle dajemy rzeczom dłuższe życie

Korzystanie z rzeczy wspólnie uczy współpracy, szanowania przedmiotów i siebie nawzajem. Jako ludzie różnimy się każdy od siebie, a współdzielenie i – co za nim często idzie – współdziałanie tworzy ponad różnicami pomosty, co w efekcie zacieśnia więzi społeczne i zwiększa zaufanie. W biznesie mówi się, że działanie zespołowe daje efekt synergii – słynne 2+2 może być równe 5. Bo dzięki wspólnemu działaniu mamy coś więcej niż planowany wcześniej efekt, dochodzi dodatkowy efekt uboczny w postaci tego całego dobra niesionego budowaniem więzi.

Korzystanie z rzeczy wspólnie uczy współpracy, szanowania przedmiotów i siebie nawzajem.

Plusy dla społeczeństwa, oszczędności dla środowiska i więcej kasy w portfelu – wydawałoby się, że tych wiele wymiarów powinno nas w zupełności przekonać.  Czemu więc wciąż tak mało korzystamy z opcji współużywania i współdzielenia? Koniecznie dajcie znać, co o tym myślicie. A może macie pomysły, co jeszcze można by współdzielić, zamiast posiadać?


Miejsca przyjazne dzieleniu się i wypożyczaniu:


Podobał się Tobie ten wpis? Podziel się nim z innymi!

Previous Post Next Post

Przeczytaj jeszcze

2 komentarze

  • Reply Marta

    Weszłam na stronę tej biblioteki -” 4 ubrania – 30 dni – 249 zł” To na rok daje prawie 3 tysiące zł. To bardzo dużo, pewnie w ciągu roku tyle na ubrania nawet nie wydam. A w przypadku tej biblioteki po miesiącu i wydaniu 250 zł (+ pewnie jakieś koszty przesyłki) zostaje z niczym. A poz tym nosić sukienkę, która tak krąży po ludziach, noszona przez bliżej nieokreśloną liczbę osób – fuj!

    15 września 2020 at 2:25 PM
  • Reply Marta

    A co to jest ta „PIELUCHOTEKA”. Aż boję się pomyśleć. Czy mammusie wypożyczają tam wielorazowe pieluszki? Ciekawe czy byłyby zachwycone gdyby ich matki wypożyczałyby z jakiejś „majtkoteki” majtki lub kostiumy kąpielowe dla nich.

    15 września 2020 at 3:04 PM
  • Leave a Reply