Ubrania

Naprawmy modę w czarny piątek

Naprawmy modę w czarny piątek

Kupując ubranie mam na celu kilka rzeczy: chcę, by mnie grzało, pasowało na mnie i pokazywało styl, który wyznaję. Jednak czy tylko te czynniki określają, co na siebie włożę? Czy zastanawiam się, z czego ubranie jest zrobione, jaki był koszt jego wykonania i kto je uszył? Od razu zdradzę: tak, i aż za często dostaję przy tym palpitacji serca. A chciałabym, żeby było inaczej.

Nie odkryję przed Wami Ameryki, gdy powiem, że lwia część ubrań sprzedawana w sklepach na całym świecie jest szyta w Azji, w warunkach, w których nikt z nas nie chciałby pracować. Wynagrodzenie osób w szwalniach w Bangladeszu nie wystarcza na pokrycie podstawowych życiowych potrzeb. W dodatku, sposób produkcji tkanin oraz skóry na torebki czy buty prowadzi do ogromnego zanieczyszczenia środowiska i – co za tym idzie – zwiększonej zachorowalności na ciężkie choroby wśród osób mieszkających wokół skażonych miejsc. Koszt społeczny i środowiskowy branży modowej musi być przez nas dostrzeżony, bo skala problemu z roku na rok rośnie. Pamiętajmy, że łatwo jest zdegradować środowisko, trudniej jest je naprawić.

Wyprodukowanie 1 tony bawełny zużywa 250000 litrów wody.

O co chodzi w świecie szybkiej mody

Jeśli nie wiadomo, o co chodzi, na pewno chodzi o władzę albo pieniądze. W przypadku ubrań te dwie rzeczy idą ze sobą w parze. Mając władzę nad rynkiem, wielkie koncerny odzieżowe mogą liczyć na spotęgowanie obrotów, a przez to jeszcze większy procent wypłacany inwestorom, dla których na końcu liczy się nic więcej tylko zysk. To niby oczywiste, bo tak skonstruowany jest dzisiejszy świat: dla konsumenta ważny jest przede wszystkim modny produkt w niskiej cena. Im tańszy, tym łatwiej go kupimy, ale potem chętniej wyrzucimy i wymienimy na nowy, równie tani, a nawet… tańszy. Bo z roku na rok ceny ubrań spadają, biorąc pod uwagę rosnące koszty wokół ich sprzedaży. Czyim kosztem? Niestety, kosztem najsłabszego ogniwa: rolników uprawiających bawełnę, garbarzy, szwaczy i szwaczek w krajach, którym wielkie marki lubią zlecać usługi. Czyli głównie w Azji.

Kupowanie tylu ubrań i traktowanie ich jako czegoś jednorazowego przekłada się na znaczne obciążenie środowiska i jest wbrew zrównoważonemu rozwojowi. – Overdressed, Elizabeth L. Cline

Co możemy zrobić, by naprawić modę?

23 listopada to w tym roku czarny piątek – dzień szalonych wyprzedaży, który rozpoczyna miesiąc masowych zakupów przed świętami Bożego Narodzenia. W ten dzień wszystko dostaniemy za bezcen, na co sporo osób łapie się jak ryba na haczyk. Po co mam przepłacać, jak dziś dostanę taniej. Tylko czy na pewno zawsze kupujemy rzeczy, których potrzebujemy? Gdy zaglądam do mojej szafy, sporo w niej ubrań. Czy więc muszę iść do sklepu tylko dlatego, że będą przeceny? A nuż coś fajnego się trafi. Tylko co zrobię z tymi rzeczami, których już nie będę potrzebować?

W samych Stanach Zjednoczonych 12,7 milionów ton ubrań trafia co roku do śmieci. Szacuje się, że 1,6 milionów ton ubrań można by użyć ponownie lub oddać do recyclingu, co niestety nie zawsze się dzieje.

Piszę o tym po to, by zachęcić nas wszystkich do wspólnej debaty na temat sprawiedliwej, etycznej mody. Mody, która nie zniszczy świata, a będzie nam służyć przez pokolenia. Nie zadawajmy pytania: czy, tylko jak naprawić modę. 23 listopada, zamiast na wyprzedaże, przyjdź do kina Wisła w Warszawie. Fundacja Kupuj Odpowiedzialnie w partnerstwie z Fairtrade Polska i Fashion Revolution Poland zapraszają na wieczór poświęcony tematowi mody.

O 18:00 odbędzie się wernisaż wystawy „Naprawmy modę”, o 20:00 pokaz filmu „Poza Modą”, a o 21:00 panel dyskusyjny moderowany przez Karolinę Sulej. Link do tego wydarzenia znajdziesz TUTAJ.

Ja też będę! A Ty?

Nie chcę się martwić o to, w jakich warunkach powstają ubrania, które noszę. Nie chcę czytać metek i ze strachem przed wykorzystywaniem pracowników odrzucać większość. Nie chcę zresztą TYLE KUPOWAĆ, bo też nie muszę. Za to chcę, by kwestia świadomej mody stała się obowiązkiem każdej marki odzieżowej oferującej swoje ubrania klientom. Chcę, by systemowo zwolnić konsumenta z odpowiedzialności, cofając się o kilka kroków wcześniej i załatwiając ważne sprawy u źródeł.

A Ty jak myślisz: co zmieniłoby modę na lepsze? 

Previous Post Next Post

Przeczytaj jeszcze