fbpx
Jedzenie Minimalizm

Minimalizm kulinarny, czyli rzecz o fast slow food

Nie masz czasu, a doskwiera Ci głód? Zjadasz fast food. Nie masz czasu, energii, ale trochę warzyw w domu? Przygotowujesz fast slow food.

minimalizm, fotografia, kuchnia, ograniczam się
Peechaya Burroughs Photography

To zaskakujące, jak potrawy z małą ilością składników mogą dobrze smakować. Wie o tym dobrze Jules, autorka bloga The Stonesoup, która uprawia – jak można to chyba określić – minimalizm kulinarny. Na swojej stronie publikuje tylko przepisy zawierającej 5 składników. Nie dość, że brzmią i wyglądają fantastycznie, to jeszcze zawierają dodatkową opcję stosowania zamienników do niektórych dodatków – według diety wegetariańskiej, paleo czy bezglutenowej. Jules twierdzi, że taka kuchnia jest smaczniejsza od skomplikowanych przepisów, z których kiedyś korzystała. Jest też bardziej relaksująca, bo nie musisz denerwować się brakiem zbyt wyszukanych składników. Potęga gotowania tkwi w prostocie.

minimalizm, fotografia, ograniczam się, warzywa
#1

Kulinarny maksymalizm 

Nie tylko na zachodzie, ale też w naszym kraju prym wiodą coraz bardziej popularne programy pokroju Master Chef czy Top Chef, gdzie wygrywa ten, który najbardziej zaskoczy jurorów. Nie zaskakuje niestety zwykła jajecznica na maśle, lecz coś wysublimowanego z zestawem przypraw z 4 końców świata, składników wygrzebywanych z nieznanych ziemskich czeluści.

Poza święcącą sukcesy telewizją kulinarną, renesans przeżywają też książki. Jedne skłaniają do prostego i zdrowego gotowania,  inne promują skomplikowane przepisy z dużą ilością składników, najczęściej trudnych do znalezienia w zwykłym spożywczaku. Zamiast zastępować udziwnione ingrediencje tym, co mamy w domu, czyli gotowaniem z tego, co już mamy, gonimy do kilku marketów po to, by skompletować wszystko co niezbędne dla jednej jedynej potrawy. Tak boimy się, że zepsujemy ją brakiem złotego gralla wśród składników i nie odtworzymy wiernie zamierzonego przez autora smaku.

Kulinarny minimalizm

W kontrze do udziwnionych potraw przychodzi nam szereg kulinarnych kół ratunkowych, z których możemy skorzystać. Po pierwsze – i najważniejsze – musimy się przekonać, że gotowanie wcale nie musi być skomplikowane, a mała ilość składników tylko uwypukli ich oryginalny smak. Minimalizm wielu kojarzy się z ograniczającymi założeniami, które prowadzą do ascezy. Nie chodzi jednak o to, by się umartwiać czy unieszczęśliwiać, ale by uświadomić sobie, jak wartościowe posiłki można skomponować z wysokiej jakości mało przetworzonych produktów.

Ten styl gotowania nie jest niczym nowym. Prawidłowo kojarzony jest z tradycyjną kuchnią włoską, w której mówi się, żeby nigdy nie dawać więcej niż pięciu składników. Włosi lubią klasyczne, autentyczne smaki, nie cierpią przesady w gotowaniu. Ilekroć oglądałam pogramy Jamiego Olivera relacjonujące jego podróż przez Włochy, tylekroć słyszałam zdegustowane stwierdzenie wobec sposobu gotowania angielskiego szefa kuchni. Że za dużo, że nie potrzebnie tyle, że tylko popsuje smak. Włoska carbonara to kwintesencja minimalistycznego stylu: 5 składników i sos do makaronu gotowy. A ulubiona pizza Włochów? To oczywiście margherita, pokryta jedynie sosem pomidorowym i serem. Proste jedzenie to osiągnięcie wieków tradycji i mądrości kucharzy tego kraju.

minimalizm, fotografia, ograniczam się
#2



Jak jeszcze ograniczać się w kuchni?

Mam nadzieję, że spróbujesz ugotować coś z pięciu albo mniej składników i zasmakujesz w esencji prawdziwego jedzenia. Zanim jednak udasz się do garnków, zajrzyj, jakie inne zasady warto oswoić, jeśli chcesz prowadzić rozsądną kuchnię bez żadnej przesady.

Miej umiar w zakupach spożywczych – kupuj tyle, ile zjesz przez najbliższe 2-3 dni, a nie na cały tydzień czy dwa. Inaczej duża część jedzenia może niechybnie wylądować w śmietniku.

2-minutowa lista na zakupy – lista to coś, co każdy zna, ale wejdziesz na poziom wyżej, jeśli listę sporządzisz w ciągu tylko 2 minut. Tak krótki czas pozwoli Ci na stworzenie listy złożonej tylko z tego, co niezbędne. Z doświadczenia wiem, że im dłużej nad nią siedzę, tym więcej dziwnych i niepotrzebnych rzeczy przychodzi mi do głowy. 2-minutowa lista ma to coś, spróbuj.

Wykorzystuj resztki, które się tworzą przy gospodarowaniu jedzeniem. Ze starego chleba możesz zrobić bułkę tartą, użyć do zagęszczenia sosu czy ugotowania puddingu (tu nadaje się bardziej bułka). Wystarczy trochę pomyśleć, zanim wyrzucisz to, co zbędne.

Jedz mniej – na początek można zmniejszyć wielkość zjadanych porcji, by z czasem spróbować dłuższego postu. Wielu, w tym Anna Mularczyk-Meyer, twierdzi, że głodówka wpływa zbawiennie na kondycję organizmu, a nawet uwalnia gen długowieczności. Sam Mario Vargas Llosa raz do roku przeprowadza 21-dniową głodówkę w specjalnym ośrodku w Marbelli w hiszpańskiej Andaluzji. Czyżby to był przepis na noblistę?

Prowadź spójną kuchnię dla całego domu – jeśli gotujesz, postaraj się, by w miarę możliwości wszyscy byli na tej samej diecie. Oszczędza to zarówno czas, jak i produkty spożywcze zużywane do ugotowania posiłku.

Gotuj z wyprzedzeniem – dzień wcześniej możesz ugotować garnek fasoli, soczewicy czy innego warzywa strączkowego lub kaszy po to, by następnego dnia wykorzystać je na śniadanie czy do zrobienia pożywnej sałatki.

Rób przetwory i kiszonki – samodzielnie przygotowane słoiki wnoszą nie tylko cudny smak lata na talerze, ale też satysfakcję z pracy włożoną w dobrej jakości jedzenie. Poza tym zawierają mnóstwo cennych witamin, tak ważnych podczas zimy i na przednówku.

Jedz produkty lokalne uprawiane bez chemii – z pomocą przychodzi tu ruch kooperatywiany w Polsce oraz gospodarstwa w stylu RWS (Rolnictwo Wspierane Społecznie). Może znasz kogoś, kto ma niedaleko Ciebie gospodarstwo, które możesz sprawdzić i kupować od niego zdrowe płody ziemi. Każdy sposób na ograniczenie szkodliwych substancji w jedzeniu jest wart zachodu.

Stosuj mrożenie – jeśli powyższe punkty były Ci obce, na pewno znasz i wykorzystujesz choćby ten. Jeżeli kupujesz większą ilość jedzenia, włóż część, której nie zjesz przez najbliższe 2 dni do zamrażalnika. Możesz popakować je w mniejsze torebki, tak by wystarczyły na małe porcje rozmrażane codziennie.

Ponadto Kasia Kronenberger trafnie to ujęła, pisząc:

Z jedzeniem jest trochę jak z szafą. Staram się wybierać produkty, z których można przyrządzić wiele potraw, a nie tylko jedną konkretną. To samo z ciuchami: nie kupuję butów, które pasowałyby tylko do jednej kiecki.

minimalizm, fotografia, ograniczam się
#3

Wszystko inne, o czym tylko pomyślisz, a przybliży Cię do prostoty w gotowaniu, możesz poczytać za dobry znak i korzystać z niego na stałe. Może odkryjesz w sobie kulinarny talent w żonglowaniu pięcioma składnikami?


Jestem ciekawa, czy któryś z tych sposobów już wykorzystujecie w kuchni. A może jest coś jeszcze, o czym powinnam wiedzieć?

***
Zdjęcia, które znajdują się w tym tekście pochodzą od australijskiej fotografki Peechaya Burroughs, która w prosty i zabawny sposób przedstawia rzeczy codziennego użytku, w tym jedzenie. Jest królową Instagramu, koniecznie sprawdź jej profil po codzienną dawkę uśmiechu.

Previous Post Next Post

Przeczytaj jeszcze