Czy wiesz, że zieleninę można jeść? Nać marchwi, liście rzodkiewki czy obierki z warzyw i owoców możesz wykorzystać jako pełnowartościowy posiłek lub atrakcyjny dodatek. Zobacz, jak.
Przeciw nadmiernemu wyrzucaniu jedzenia warto mieć kilka sprawdzonych sposobów. Jamie Oliver, angielski kucharz, autor programów kulinarnych i książek, radzi, by:
- Mrozić to, co możemy zjeść później
- Ususzyć warzywa lub zioła i przechowywać je w spiżarni lub szafce
- Włożyć w słoiki i zawekować na „głodniejsze jutro”
Czwartą zasadą, którą mam zamiar w tym wpisie rozwinąć jest gotowanie z resztek.
Nie wszystko musi być przygotowane ze świeżo kupionych produktów. Jako gatunek ludzki od lat musieliśmy sobie radzić z niedomiarem jedzenia. Upolowane zwierzę ćwiartowało się i suszyło, wędziło i gotowało, a resztki wykorzystywało ponownie, nie mogąc pozwolić sobie na zmarnowanie własnego wysiłku włożonego w zdobycie pożywienia. Mieszkańcy wsi od setek lat wiedzą, że to, co wyhodują, muszą zagospodarować. Widzą swoją pracę włożoną w pole i zagonki, wiedzą, ile kosztuje ich dbanie o rośliny przez cały rok. Tym bardziej mają szacunek do pożywienia, które wychodzi z ich własnych plonów.
Ja, urodzona, wychowana i wychowująca w mieście, miałam jeszcze niedawno nieco inne spojrzenie na żywność. Kupowane w sklepie warzywa i owoce traktowałam jako towar jak każdy inny. Wiedziałam, co się z nimi stanie, jeśli w domu nie znajdą zastosowania – znikną w koszu na śmieci, bo mogę nie mieć na nie czasu czy pomysłu.
Odkąd kupuję w kooperatywie spożywczej i w RWS-ie (Rolnictwo Wspierane przez Społeczeństwo), nabrałam większego szacunku do płodów natury. Widzę, ile gospodarze wkładają wysiłku, by przygotować dla nas zamówienie. Zdaję sobie sprawę z plag urodzaju lub nieurodzaju. Wiem, że roślinę trzeba wysiać, dbać o nią, czekać na naturalny wzrost, a potem zebrać. Wiem też, w jaki sposób przetwarza się żywność, która nie będzie miała szans przetrwać dłużej w świeżości. Moja świadomość żywieniowa zmieniła się i sama staram się być bardziej kreatywna w kuchni.
Zdarza się, że mimo największych chęci nadal zostają ci warzywne odpady? Jest na to sposób: gotuj z resztek!
Wystarczy otworzyć swój umysł i dowiedzieć się, które części roślin są jadalne, by stwierdzić, że możesz zjeść praktycznie wszystko, co kupujesz.
Pesto z natki marchewki
Zawsze odcinałam nać od marchwi myśląc, że jej los się kończy wraz z wyrwaniem korzenia z ziemi. Błąd! Zielona część marchwi ma wiele cennych dla zdrowia składników, o które trudno w najlepszych suplementach diety. Potas, witamina C, witamina K, działanie antyseptyczne to tylko niektóre z zalet liści marchewki.
Z naci można przyrządzić bardzo szybkie pesto. Wystarczy przygotować:
- nać z jednej lub kilku marchwi
- kilka orzechów lub migdałów
- łyżkę oleju lnianego
- duży ząbek czosnku
Nać marchwi należy dobrze umyć z piasku, lekko przesiekać, włożyć do blendera. Dodać orzechy lub migdały, ząbek czosnku i dolać olej. Wszystko należy zmiksować sprawdzając, czy ma właściwą, gęstą konsystencję.
Takie smaczne pesto idealnie komponuje się z porzeczkami jako dodatek do sałat, smarowidło do chleba lub dip do pieczonych warzyw, np. ziemniaków.
Risotto z liśćmi marchwi
Nać marchwi sprawdza się jako zielony dodatek do risotta lub kaszotta. Mój przepis jest prosty i szybki.
Składniki:
- szklanka ryżu (najlepiej arborio) lub kaszy jaglanej
- 2 szklanki bulionu
- 1 cebula
- 1 marchew (korzeń)
- nać z jednej marchwi
- pół cukinii
- pół szklanki białego wina (opcjonalnie)
- 3 łyżki oleju rzepakowego tłoczonego na zimno
Cebulę drobno kroimy, marchew siekamy w kostkę, cukinię podobnie. Nać marchwi drobno kroimy.
Na rozgrzanym oleju przesmażamy cebulę, potem dorzucamy marchew, a po 2 minutach zasypujemy wszystko ryżem. Czekamy, aż ryż się zeszkli, cały czas mieszając wszystko drewnianą łyżką. Następnie dolewamy pół szklanki bulionu. Ryż należy co jakiś czas delikatnie mieszać i uważać, by się nie przypalił. Gdy wchłonie cały bulion, dolewamy kolejną porcję. Po 5 minutach dodajemy pokrojoną cukinię i nać marchewki. W międzyczasie podlewamy białym, wytrawnym winem. Całość powinna się gotować ok. 15-20 minut.
Uwaga! Risotta nie gotuje się pod przykrywką, by nie przekształciło się w kleistą ciapkę.
Tak przygotowaną potrawę podajemy z sałatką, np. z serem pleśniowym i porzeczką.
Liście rzodkiewki
Rzodkiewka ogrodowa znana jest nam głównie jako różowo-biały korzeń zjadany w sałatkach i na kanapkach. Liście rzodkiewki najczęściej lądują w koszu z odpadami. Tym samym pozbawiamy siebie wielu korzyści, które płyną z jej zielonych części.
Liście rzodkiewki zawierają ogrom witaminy C, wapń, fosfor i żelazo. Mają działanie odmładzające, odtruwające i przeczyszczające. Sok z liści rzodkiewki stosowany jest w leczeniu żółtaczki.
Uwaga dla randkowiczów – liście działają jako afrodyzjaki! Przemyślcie swoje menu na romantyczną kolację, warto przemycić kilka listków w potrawie.
Można je podać w sałatce na surowo lub posiekać na świeżo do zupy, zamiast natki marchewki.
Wielu specjalistów z dziedziny fitoterapii zaleca chorym na nowotwory spożywanie rzodkwi na surowo wraz z gotowanymi liśćmi.
Znajduję radę w książce „Apteka natury” autorstwa Jadwigi Górnickiej.
Sałatka z liści rzodkiewki
- liście z kilku rzodkiewek
- rukola
- 2-3 rzodkiewki (korzeń)
- garść jeżyn/malin/porzeczek
- ser pleśniowy, np. gorgonzola
- olej lniany
Liście rzodkiewki i rukolę dokładnie umyj, by wypłukać cały piasek. Ułóż je w misce. Na nich rozłóż rzodkiewkę pokrojoną w cienkie plasterki. Na wierzchu rozrzuć jeżyny i pokruszony ser pleśniowy. Całość polej delikatnie olejem lnianym. Pycha!
Obierki ziemniaków
Często z braku czasu gotuję ziemniaki w mundurkach. Mój pośpiech działa na moją korzyść – skórka ziemniaka jest smaczna i zdrowa, dlatego wcale nie trzeba się jej pozbywać. A jeśli już jesteś na etapie, że masz stos obierek przed sobą – daj im drugie życie, zrób z nich smaczne chipsy.
Składniki:
- obierki z ziemniaków
- sól
- oliwa
- przyprawy (papryka w proszku, kumin)
Obierki ułóż na blaszce do pieczenia. Lekko spryskaj oliwą, posyp solą i przyprawami.
Należy je piec w piekarniku rozgrzanym do 190 stopni przez 15 minut. Mogą służyć jako dodatek do obiadu lub wieczorna przekąska.
Ponadto, wywar z gotowanych obierek kuchennych ma działanie zdrowotne. Pity regularnie przez pewien czas rozpuszcza kamienie nerkowe. Działa przeciwartretycznie, regeneruje organizm przy wyczerpaniu po chorobie.
Gotowanie obierek rozpuszcza osad wapienny w garnkach, a wywar pomaga czyścić zacieki ze szkła i srebra.
Kompot z obierek z jabłek
Mam wybredne dzieci, które nie zawsze chcą zjeść jabłko w całości. Przy kiepskim humorze muszę obrać jabłko i pokroić w ćwiartki – wówczas jest akceptowane.
Szkoda mi obierek, ale nie muszą się wcale zmarnować. Albo sama je schrupię na surowo – w końcu pod skórką tkwi najwięcej witamin, albo ugotuję szybki kompot owocowy.
Składniki:
- obierki z jabłek
- inne dowolne owoce (np. czerwona porzeczka lub jeżyny)
- rodzynki
- cynamon
- 2 goździki
Obierki gotujemy w 2 litrach wody. Dorzucamy pozostałe składniki. Całość osłodzą gotujące się razem rodzynki. Taki kompot może stanowić idealnie rozgrzewający napój na jesienną słotę. Jeśli dodasz imbir, dodatkowo zyskasz działanie antyseptyczne i antybiotyczne.
Suszona nać selera
Postawiona przed dylematem na targu: brać seler z nacią czy bez, śmiało stwierdziłam, że z nacią, bo na pewno się do czegoś przyda.
Liście postanowiłam wymyć, rozłożyć na balkonie i wysuszyć w mocnym wrześniowym słońcu. Teraz zapakuję je do lnianych torebek i będę dodawać do zup i sosów jako aromatyczny dodatek.
Nie wyrzucaj obierek do śmieci. Końcówki warzyw mogą stanowić dodatek lub pełnowartościową potrawę. Gotuj z resztek, odważ się i eksperymentuj w kuchni.
Jakie są Wasze sprawdzone sposoby na wykorzystanie resztek roślinnych w kuchni?
Książkę „Apteka Natury” możesz kupić tutaj.
Książkę „Gotuj Sprytnie Jak Jamie” możesz wyszukać tutaj.










57 komentarzy
Na razie, nie mam żadnych pomysłów, o obierkach jabłka słyszałam, ale jakoś nigdy nie wykorzystałam tego pomysłu. Co do reszty na pewno wykorzystam
15 września 2016 at 11:00 AMJak coś, to jeszcze można z obierek jabłka zrobić ocet 🙂
15 września 2016 at 12:18 PMChciałam ostatnio nastawić ocet, ale mąż powiedział, że wtedy dopiero będziemy mieli muszek w kuchni!
15 września 2016 at 2:56 PMSuper pomysły! Myślę, że wielu z nas wyrzuca obierki i liście warzyw korzeniowych, bo boi się oprysków. A pesto z liści marchwi smakuje wybornie! Nać selera nadaje wspaniałego smaku bulionowi warzywnemu – ja wrzucam seler w całości – korzeń i nać. Z obierek jabłek można zrobić ocet!
Czytałam nawet, że liście pomidora nadają super smaku potrawom z tego warzywa!
Jedna rada – nie susz ziół na słońcu. Tracą wiele cennych substancji. Lepiej w cieniu w przewiewie.
15 września 2016 at 12:10 PMDziękuję za radę, Dorota! Owszem, boimy się pestycydów, ale dlaczego nie boimy się karmionego nimi korzenia? Ja kupuję w kooperatywie lub RWS-ie z kontrolowanych upraw, dlatego zjadanie zielonych końcówek nie jest mi straszne.
15 września 2016 at 2:55 PMJa warzyw nie obieram, tylko ewentualnie trochę szoruję, więc odpadają mi obierki 🙂 Jabłka i inne tego typu też nie obieram 🙂 Z liści marchwi, czy rzodkiewki pesto obowiązkowe. A we wtorek kupiłem na targu bardzo pokaźne brokuły. Różyczki zjadłem z parowaru, a łodygi i korzeń poszatkowałem, ugotowałem, dodałem przypraw, zmiksowałem i powstała zupa-krem 🙂 A resztki pozostałości, łodyżki od roślin zielonych mrożę i potem raz na miesiąc robię gar bulionu warzywnego rozlewam do 0,5l słoików i mrożę i na miesiąc to wystarczy. A potem zrobienie szybkiej zupy, czy kaszotto to kwestia wyciągnięcie wieczorem słoika 😉
15 września 2016 at 12:17 PMDokładnie tak! Świetnie, że znajdujesz na to wszystko czas. Ja staram się robić podobnie, by każda część warzywa znalazła zastosowanie.
15 września 2016 at 2:54 PMWow. Nigdy nie postrzegałam odpadków w tak kreatywny sposób.. zwłaszcza, że okazało się, że to wcale nie odpadki, a wartościowe składniki! 🙂
15 września 2016 at 5:09 PMOczywiście! Wszystko kwestia pierwszego przełamania się, a potem budowania dobrych nawyków 🙂
20 września 2016 at 10:36 AMCzipsy z obierek po ziemniakach?! Kupiłaś mnie tym, następnym razem na pewno skorzystam, nie będę obierek wyrzucać!
16 września 2016 at 12:09 PMMoże wpadnie Ci do głowy jakiś ciekawy dip? 😉
20 września 2016 at 10:36 AMChętnie zrobiłabym pesto z natki marchewki, ale nawet w warzywniakach sprzedają sam korzeń 🙁 Muszę poszukać w innych miejscach 🙂
16 września 2016 at 1:17 PMU mnie na targu sprzedaja z nacia, ale sie pytaja czy oderwac czy nie. I jak stoje w kolejce za taka pania co to nie chce z nacia, to zawsze po niej ja nac 🙂 A to zamroze na bulion, albo pesto zrobie 🙂 W sumie Pan z targu juz mnie zna i nawet sie pyta czy po innych klientach tez chce 🙂 Jakbym chcial to bym mogl manufakturke pesto przez niego zrobic 🙂 A w Polsce zdarzylo mi sie widziec warzywa baz naci, ktora byla uprzednio oderwana. Wiec moze warto sie zapyyac czy odrywaja oni, czy w hurtowni. Bo jak oni, to istanieje szansa, ze gdzeis na zapleczu wala sie gora zielonego potencjalo 🙂
18 września 2016 at 11:21 PMDziękuję za radę 🙂
19 września 2016 at 8:15 AMWitam, bez zwiazku z tematem „gotowanie z resztek” ale w temacie zero waste:
W jaki sposob (moim zdaniem) nalezy budowac bezodpadowa przyszlosc ?
Zapraszam 🙂
https://chatkababyjogi.wordpress.com/2016/09/18/jak-tworzy-sie-bezodpadowa-przyszlosc/
18 września 2016 at 12:17 AMObiecujaco, czekam na wiecej wpisow i zdjec 🙂
18 września 2016 at 11:30 PMSuper, rewelacja!
20 września 2016 at 10:35 AMSuper pomysły, nie lubię gdy coś się marnuje!
19 września 2016 at 9:48 AMJa też nie 🙂
20 września 2016 at 10:27 AMLiście selera właśnie zamroziłam, po raz pierwszy. O kompocie z obierek jabłek nie słyszałam, ale fajny patent. Zawsze jabłka obieram, a przecież powinno się spożywać je w całość. Kiedyś u Jamiego widziałam też curry z liśćmi kalafiora :))
pozdrawiam serdecznie!
19 września 2016 at 10:48 AMTakie nieoczywiste części roślin często dodają nieoczekiwanego smaku dobrze znanym potrawom. Myślę, że warto z nich korzystać i eksperymentować.
20 września 2016 at 10:27 AMBardzo smakowicie! Ja często warzywa korzeniowe i ziemniaki piekę w skórkach, wyszorowane. Takie są najlepsze! A z ususzonych skórek z jabłka podobno świetną herbatkę można parzyć.
19 września 2016 at 11:15 AMPozdrawiam!
Ja też ziemniaki piekę w mundurkach. Herbata ze skórek jabłek – dobry patent, dzięki!
20 września 2016 at 10:26 AMNajbardziej mnie zadziwiły liście rzodkiewki! Bardzo jestem ciekawa smaku, muszę następnym razem spróbować 😉
19 września 2016 at 5:54 PMSą w smaku podobne do sałaty. Nie mają posmaku rzodkiewki, nie są ostre. Komponują się praktycznie ze wszystkim!
20 września 2016 at 10:25 AMChipsy z obierek po ziemniakach uwielbiam:)
19 września 2016 at 6:08 PMPycha, prawda?
20 września 2016 at 10:25 AM