Podróże

Jak się żyje za 1 dolar dziennie

Ile potrzebujesz pieniędzy, żeby przeżyć? A ile potrzebujesz, żeby być szczęśliwym?

80 procent nastolatków marzy o tym, żeby w dorosłym życiu dużo zarabiać. Bogactwo ma im pozwolić na kupno najnowszych telefonów, sprzętu elektronicznego, ubrań, szybkich samochodów, pomóc w zrealizowaniu podróży dookoła świata. Takie marzenia mają nastolatki.
 
ograniczam się, fair trade
O czym marzą?
Gdy ja byłam w  ich wieku… Cóż, może myślałam podobnie, ale moje życie niekoniecznie szło tymi torami, które miałyby mnie do bogactwa zbliżyć. Miałam w swojej głowie raczej zdobywanie ciekawych doświadczeń niż zarabianie kokosów. Wiedziałam, że pieniądze nie są w życiu najważniejsze, ale mogłam to mówić z wygodnej pozycji osoby, której niczego w życiu nie brakowało. Mogłam spokojnie pójść na studia humanistyczne i nie zważać na już wtedy zmieniające się wymagania rynku pracy, który otwierał się na specjalizacje techniczne. Żyłam przekonaniem, że najważniejsze jest robić to, co się kocha, a wówczas znajdą się na to pieniądze. Teraz też tak myślę, ale w trakcie mojej już prawie 10- letniej kariery nauczyłam się, żeby żadną pracą nie gardzić. A jak nie ma pieniędzy, bo czekamy na idealne zlecenie, to nawet kasowanie za bułki w Macu jest wymarzonym zajęciem.
Nie doświadczyłam skrajnej biedy – i obym nigdy nie musiała. Siedzę w ciepłym i jasnym mieszkaniu, bo stać  mnie na opłacenie prądu i ogrzewania. Żyję w kraju, gdzie średnia zarobków to 4000 zł, a najniższa krajowa to 1850 zł. Co ma jednak powiedzieć mieszkanka Nigeru czy Sierra Leone, gdzie około połowa społeczeństwa żyje za mniej niż 1,90 dolara dziennie?* Jakie ona ma marzenia? Co chciałaby w życiu osiągnąć? I czy w ogóle myśli tymi kategoriami?
Mówiąc o krajach „trzeciego świata” i panującej tam biedzie nawet nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić, przez co ich mieszkańcy muszą codziennie przechodzić. Jak bardzo brakuje im podstawowych dóbr do prowadzenia zwykłego – dla nas – życia, po to, by w ogóle zacząć myśleć o swojej przeszłości jako obiecującej perspektywie.  Do pogłębionego zrozumienia sytuacji najmniej zarabiających postanowili dojść młodzi studenci ze Stanów Zjednoczonych, a o swoich wnioskach nakręcić film „Living on one dollar”. Wybrali kraj, w którym panuje bieda, bardzo duża część społeczeństwa trudni się rolnictwem i żyje za poniżej granicy ubóstwa. Gwatemala.
jak przeżyć za dolara
Źródło
Wybierają się do Peña Blanca, miejscowości, w której większość osób żyje bez dostępu do bieżącej wody, stabilnego dachu nad głową i gwarancji regularnych dochodów. Postanawiają sprawdzić na własnej skórze, z czym muszą się zmierzyć mieszkańcy tej wioski w swoim codziennym życiu i podejmują wyzwanie: przeżyć 56 dni za 1 dolar dziennie – tak zresztą jak 1.1 mld ludzi na świecie. Jak sami twierdzą, studiując ekonomię nie wszystko można zrozumieć, jeśli jedynym źródłem wiedzy są podręczniki. Dlatego wyjeżdżają na całe wakacje, wynajmują chatę, w której będą mieszkać w kilka osób oraz dzierżawią kawałek poletka, na którym mają zamiar uprawiać warzywa, by zrozumieć również sposób zarabiania na życie większości Gwatemalczyków.

Pożywienie

Każdego dnia losują, ile pieniędzy będą mieli na przeżycie . Tak jak mieszkańcy tamtych krajów mają nieregularne zarobki uzależnione od sprzedaży płodów rolnych, tak i oni raz będą mieli dolara, innym razem aż 9 do własnej dyspozycji.
W trakcie trwania eksperymentu przechodzą przez trudne chwile, kiedy kilka dni z rzędu losują tylko po 1-2 dolary. Wówczas zaczynają przymierać głodem, są apatyczni i nie mają siły na uprawianie pola. W kolejnych dniach cieszą się, gdy stać ich na pożywną strawę, inną niż ugotowane na ogniu badyle. Zaczynają dostrzegać proste
radości, doceniać zwykłe rzeczy, które ich spotykają na co dzień. Jednocześnie podpatrują, jak z trudną sytuacją radzą sobie mieszkańcy Peña Blanca. Uczą się od nich współpracy, wzajemnej pomocy w potrzebie. Widzą, że wielu z nich ma swoje marzenia, myśli o wyrwaniu się z błędnego koła ubóstwa, ale nie ma na to bezpieczeństwa finansowego, żeby móc podjąć ryzyko rozpoczęcia nowego zawodu czy edukacji w wybranym kierunku.

Mikrofinanse

Badając mechanizmy finansowe dostępne dla takich mieszkańców okazuje się, że wcale nie dla nich są one przeznaczone. Żeby wziąć kredyt, trzeba mieć stałe zatrudnienie, ubezpieczenie i wiele innych czynników, których ubodzy rolnicy nie są w stanie spełnić.
Okazuje się jednak, że potrzeba jest matką wynalazku. I tak jak Muhammad Yunus w Bangladeszu wymyślił mikropożyczki dla mieszkańców zbyt biednych na tradycyjny kredyt (za co w 2006 roku otrzymał nagrodę Nobla), tak i w Gwatemali mieszkańcy Peña Blanca zaczęli się sami organizować w samopomocowe spółdzielnie i wspierać się finansowo. Ktoś, kto miał dni z większym przypływem gotówki odkładał to do wspólnej kasy, tak by ktoś inny z tej kasy mógł sobie sfinansować kupno pieca do gotowania albo nowego sprzętu do uprawy roli.
Pomimo dotkliwej biedy i bardzo trudnych warunków do życia, Amerykanom trudno było się rozstać z mieszkańcami wioski, z którymi zdążyli zawrzeć szczere i bezinteresowne przyjaźnie.  W  obliczu problemów ludzie się integrują i tworzą silne relacje, wiedząc, że mogą na sobie polegać. Bo na państwie nie mogą.

Własne podwórko

Są śmiałkowie, którym i w Polsce udaje się żyć bez zakupów  – choćby w znanym przez wielu przedsięwzięciu organizowanym przez Martę Sapałę na blogu Nie kupuję. Obserwuję., a potem opisanym w książce „Mniej”. Eksperymentowanie z oszczędzaniem, badanie własnych potrzeb i zachcianek jest dla nas niezwykle pouczające, szczególnie w czasach szalejącego konsumpcjonizmu. Uświadamianie sobie nonsensu częstych zakupów zbliża nas do szerzej zakrojonego ruchu, który może innym również otworzy oczy.
Czy aby z tych zaoszczędzonych pieniędzy możemy jakoś pomóc tym najbardziej potrzebującym w Gwatemali, Nigerze czy Sierra Leone? Na krótką metę jest to wątpliwe.

Co więc możemy zrobić, żeby na świecie żyło się lepiej?

  • Zmieniajmy zwyczaje zakupowe na zdrowsze.
  • Szanujmy środowisko.
  • Kupujmy produkty fair trade.
  • Dbajmy o relacje z innymi.
  • Dzielmy się tym, co już mamy, z ludźmi potrzebującymi.
A może w następnej kolejności uda nam się podzielić z tymi, którzy są dalej, za granicą, za oceanem.
Co możemy zrobić dla nich teraz, to mówić o sprawiedliwej dystrybucji dóbr na świecie. Możemy pisać o dobrym handlu i uczciwej płacy za wykonywaną pracę, choćby w lubianym przez sieciówki odzieżowe Bangladeszu. Możemy zrobić z tego modę, że kupujemy mniej za trochę więcej dużo lepszego. Bo to dużo robi różnicę.  
 
I przede wszystkim edukujmy, tak by nasze dzieci widziały głębszy sens w życiu niż zarabianie pieniędzy na szybkie auto i najnowszy telefon.
 
 
P.S.
Producenci filmu „Living on one dollar” zachęcają, by mówić o trudnej sytuacji wielu ludzi na świecie w szkołach. W ten sposób możemy uczynić różnicę i przyczyniać się do szerzenia dobrej edukacji na tematy trudnej ekonomii. Jeśli chcesz, na ich stronie możesz złożyć datek na polepszenie sytuacji w Peña Blanca. W ten sposób autorzy chcą podziękować bohaterom filmu, którzy mając niewiele stali się dla nich tak pomocni.
* Dane finansowe przedstawione w artykule pochodzą z raportów Banku Światowego, dostępnych na tej stronie

Previous Post Next Post

Przeczytaj jeszcze