fbpx
Minimalizm

Mini-inspiracje #2

I my możemy mieć w Polsce Hiszpanię! 36 stopni w cieniu, patelnia na balkonie, klimatyzowane centra handlowe jedynym naszym schronieniem – brakuje tylko 2-metrowych agaw przy ulicach i barów z gazpacho na każdym rogu.

Dobrze, że nie inwestowałam w wyjazd do ciepłych krajów tego lata, bo nasze warunki pogodowe pozwalają na powolne skwierczenie na nadmorskiej lub śródmiejskiej plaży. Jeśli brak Ci odwagi, a w zasadzie – jeśliś pełen zdrowego rozsądku – chłodzisz się w minimalnie chłodniejszym mieszkaniu lub komfortowo klimatyzowanym biurze. 

ograniczam się

Kuszące przeceny?

Jeśli natomiast wybierasz spacer po chłodnej galerii handlowej, nie daj się skusić na nieplanowane szaleństwo zakupowe na przecenach. Po takim wyjściu ‚do ludzi’ możesz skończyć z kolejnymi nie-do-końca chcianymi ubraniami w szafie, od których może nawet nie oderwiesz metek. Dobrze jednak przeczytać kilka wskazówek, jak z rozmysłem kupować na przecenach. MinimalNat stanęła na wysokości zadania.

Chłodne, acz zdrowe śniadanie
Jednym z moich ulubionych blogów kulinarnych jest What Should I Eat For Breakfast Today / Co Dziś Zjem Na Śniadanie. Marta Greber jest niedoścignioną food stylistką i fotografką, a przepisy, które prezentuje, zawsze zaskakują niebanalnymi połączeniami produktów i smaków. Na upalne dni polecam Wam ciekawie podane świeże owoce w papierze ryżowym. Spróbujcie i Wy, bo w sezonie jest ku temu idealna okazja. A przepis pozwala na realizację bez generowania litrów potu. 
Poznanianki blogują!

W ostatni czwartek miałam okazję spotkać się z kilkunastoma wyjątkowymi osobami. Wypiłyśmy razem kawkę osłodzoną torcikiem bezowym, opowiadając przy tym o swoich blogach, o naszych inspiracjach i problemach z nimi związanych. Przy okazji powstało kilka pomysłów na warsztaty, na których możemy twórczo wykorzystać drzemiącą w nas energię. Poznańskie blogerki są niezwykle przyjazne, uśmiechnięte i wspierające. Mam nadzieję, że będziemy się częściej widywać, dziewczyny!

Slow marketing

Usłyszałam o nim po raz pierwszy własnie na czwartkowej kawusi i od razu mnie zaintrygował. Pojęcie kilka lat temu ukuła Carolyn Tate, Kanadyjka zmęczona nachalnym marketingiem bombardującym nas codziennie informacjami o nowych produktach i wręcz przymusie ich posiadania.  Tak męczącemu sposobowi sprzedaży towarów i usług przeciwstawia podejście slow marketingu, w którym poznajemy swojego klienta stopniowo, pozwalamy mu dobrze poznać produkt, dać mu czas na zastanowienie się, na bezpośredni kontakt z nami. Zamiast mamić nieprawdziwymi stwierdzeniami jesteśmy szczerzy i prawdomówni. Stawiamy przede wszystkim na jakość, jednolity wizerunek firmy i wartość, którą możemy oferować innym.

Jeśli kiedykolwiek będę miała swoją firmę, z pewnością będę starała się wykorzystać taki sposób dotarcia do moich odbiorców. A Wy?

Previous Post Next Post

Przeczytaj jeszcze

No Comments

Leave a Reply