Jeszcze niedawno reklama była czymś wyraźnie oddzielonym od życia. Pojawiała się między programami w telewizji, na billboardach przy drodze, w przerwie między artykułami w magazynie. Można było ją wyłączyć, przełączyć kanał albo po prostu odwrócić wzrok.
Dziś jest inaczej.
Reklama nie zawsze wygląda jak reklama. Często przypomina zwykłe życie — czyjeś mieszkanie, codzienną rutynę, zakupy, śniadanie, spacer z dzieckiem. Widzimy czyjąś codzienność, ale w tle pojawia się marka, produkt, estetyka, styl życia. Granica między autentycznością a marketingiem staje się coraz mniej wyraźna.
Nie chodzi już tylko o to, że ktoś coś sprzedaje. Chodzi o to, że sprzedawalne staje się samo życie.
Konsumpcjonizm jako język
Konsumpcjonizm dawno przestał być tylko ekonomicznym zjawiskiem. Stał się językiem, którym opowiadamy o sobie.
Pokazujemy, co kupujemy, gdzie jemy, jak mieszkamy, jak wychowujemy dzieci. Produkty zaczynają pełnić rolę symboli – mówią coś o naszych wartościach, stylu życia, aspiracjach.
Niektóre marki budują wokół siebie niemal wspólnoty. Ich odbiorcy czują się częścią pewnej estetyki albo sposobu myślenia. To już nie jest tylko transakcja. To element tożsamości.
I właśnie dlatego krytyka konsumpcjonizmu bywa tak trudna. Łatwo odebrać ją jako krytykę czyjegoś stylu życia albo wyborów.
Konsumujemy też… treści
Nadmiar nie dotyczy dziś wyłącznie rzeczy materialnych.
Scrollowanie social mediów to również forma konsumpcji. Treści pojawiają się jedna po drugiej, często w tempie, które nie zostawia miejsca na refleksję. Krótkie filmy, zdjęcia, komentarze, reakcje — wszystko zaprojektowane tak, żebyśmy zostali w aplikacji jak najdłużej.
Z czasem przestajemy być tylko odbiorcami. Zaczynamy również produkować treści o sobie.
Pokazujemy fragmenty życia, codzienność, relacje. I choć wiele z tych publikacji wynika z potrzeby dzielenia się doświadczeniem, coraz częściej pojawia się pytanie: gdzie kończy się opowieść o życiu, a zaczyna jego medialna wersja?
Kiedy dzieci pojawiają się w internecie
Szczególnie wrażliwym obszarem jest rodzicielstwo.
Dzieci coraz częściej pojawiają się w mediach społecznościowych jeszcze zanim same będą w stanie zdecydować, czy chcą tam być. Rodzice dokumentują pierwsze kroki, ważne momenty, codzienność. Czasem jest to spontaniczne dzielenie się doświadczeniem, czasem element większej narracji prowadzonej w sieci.
To zjawisko ma nawet swoją nazwę — sharenting, czyli publikowanie wizerunku dzieci przez rodziców w internecie.
Jeszcze kilka lat temu traktowano je raczej jako naturalny element życia w social mediach. Dziś coraz częściej pojawiają się pytania o prywatność dzieci, ich prawo do decydowania o własnym wizerunku i o to, jakie konsekwencje może mieć dorastanie z cyfrową historią zapisaną przez dorosłych.
W niektórych krajach zaczyna się już mówić o regulacjach prawnych chroniących dzieci influencerów.
Obecność
Jest jeszcze jeden aspekt, który coraz częściej pojawia się w badaniach i rozmowach o rodzicielstwie: obecność dorosłych.
Smartfon stał się przedłużeniem naszej uwagi. Towarzyszy nam niemal w każdej sytuacji – w pracy, w podróży, w domu. Również wtedy, gdy jesteśmy z dziećmi.
Nie chodzi o to, żeby demonizować technologię. Problem pojawia się wtedy, gdy ekran zaczyna regularnie przerywać kontakt. Dla małego dziecka relacja z dorosłym buduje się przede wszystkim poprzez spojrzenie, mimikę, głos, wspólną uwagę.
To właśnie w tych momentach dziecko uczy się świata.
Kiedy uwaga dorosłego jest stale rozproszona, relacja staje się fragmentaryczna. A fragmentaryczna obecność to coś zupełnie innego niż bycie naprawdę razem.
Czy można się z tego wycofać?
Trudno dziś całkowicie wyjść z systemu, który opiera się na konsumpcji i widoczności. Media społecznościowe są częścią życia wielu z nas. Zakupy, produkty, marki również.
Być może nie chodzi więc o całkowite odrzucenie tego świata, ale o odzyskanie odrobiny świadomości.
O zadawanie pytań:
dlaczego coś kupujemy,
dlaczego coś pokazujemy,
i co właściwie chcemy opowiedzieć o swoim życiu.
Bo jeśli nie zrobimy tego sami, bardzo szybko ktoś zrobi to za nas — w formie reklamy.
Jeśli interesuje Cię ten temat, więcej o konsumpcjonizmie, sharentingu i dzieciach w social mediach rozmawiam z Pauliną Zagórską (@tazagorska) w odcinku podcastu Nasze Klimaty.
Rozmowy możesz posłuchać tutaj:



No Comments