Styl życia Ubrania

Serendipity, czyli jak postawić giveboxa

Ostatnich kilka dni oferowało wiele opcji na odpoczynek. Słoneczna pogoda jednych zapraszała nad jeziora po ukojenie nerwów nad wodą, innych do lasu, by posłuchać śpiewu słowika, a może na Noc Muzeów czy Restauracji, żeby przeżyć coś nowego i zasmakować w wynalazkach współczesnej kuchni. Ja – dla odmiany – postanowiłam zignorować wszelkie przykazania ruchu slow life i nie zajmowałam się odpoczynkiem, ale pędziłam z jednego miejsca w drugie. Miało to jednak ogromny sens, który pozwolił mi zamknąć pewien ważny etap przedsięwzięcia, w którym brałam udział.

Piątek

W piątek wieczorem, gdy położyliśmy dzieci spać, zasiadłam do tworzenia prezentacji w Google Slides, którą chciałam pokazać na otwartym spotkaniu w sprawie budowy Giveboxa. Zastanawiasz się, o co chodzi? Pisałam o nim pół roku temu, podając przykłady różnych szaf stojących już u naszych zachodnich sąsiadów i nie tylko.

Givebox to miejsce w przestrzeni publicznej, w którym możesz zostawić coś, czego już nie potrzebujesz oraz zabrać to, co ktoś inny zostawił, a Tobie się jeszcze przyda.

Miejsce jest dość istotne: powinno być otwarte, dostępne dla wszystkich, w miarę ruchliwe i widoczne. Szafa jest projektem międzypokoleniowym, w którym wiek nie  gra roli. Przez to, że jest to fizyczny mebel w prawdziwej przestrzeni, każdy człowiek może z niego skorzystać w dowolnym momencie. Wystarczy znaleźć się w jego pobliżu.

A zatem, w piątek przygotowywałam prezentację na spotkanie. O minimalizmie, konsumpcjonizmie, ruchu zero waste i zasadzie wzajemnego zaufania, bo do tych wartości Givebox się odnosi.

Sobota

W sobotę do południa bawiłam się z dziećmi na placu zabaw, a po południu powędrowałam z laptopem i karteczkami typu post-it do Centrum Amarant na poznańskich Jeżycach, by przeprowadzić zebranie wszystkich zainteresowanych współtworzeniem Szafy. Była też Julia i Magda, więc razem ze mną połowa naszego zespołu. Czekałyśmy 20 minut, lecz gdy nikt się nie zjawiał zaczęłyśmy same opracowywać plan postawienia Giveboxa. Po chwili dołączyły do nas trzy osoby, bez których Jeżycka Szafa by nie powstała.

Zbieg okoliczności ma znaczenie

I tu następuje dygresja na temat serendipity. Jest to pojęcie, które ostatnio robi furorę w świecie biznesowym.

Serendipity to pozytywny zbieg okoliczności, ciekawe zazębienie się zdarzeń, które staje się katalizatorem do szybszego przeprowadzania zmian, tworzenia się idei i przedsięwzięć, z udziałem osób biorących w tym zdarzeniu udział.

Taki pozytywny zbieg okoliczności miał miejsce w sobotę, gdy na spotkaniu pojawił się Bartek. Nic nie wiedząc o naszej inicjatywie wpadł do sali, posłuchał kilku zdań i stwierdził, że on właśnie robi aplikację o funkcji podobnej do Giveboxa. Idea jest mu bliska, bo swego czasu urządził swoje mieszkanie zupełnie za darmo, korzystając z datków poznańskiej społeczności. Przy przeprowadzce wdrożył w życie minimalizm i korzystał tylko z niewielkiej liczby przedmiotów. Dzielenie się jest dla niego naturalną sprawą. A zatem serendipity.

Bartek przyspieszył bieg wydarzeń. Zmotywował nas to postawienia szafy, którą zaoferowała Dobromira, moja przyjaciółka, kolejna uczestniczka spotkania. I tym sposobem ustaliliśmy, że następnego dnia, czyli w słoneczną niedzielę 22 maja robimy przewóz szafy w miejsce docelowe i przygotowanie jej do użyteczności publicznej.

Niedziela

Niedzielę spędziliśmy na odświeżaniu mebla, przytwierdzaniu doniczek z sałatą i marchewką, malowaniu napisu i zachęcaniu przechodniów do korzystania z szafy. Trwało to dobrych kilka godzin, po których przybiliśmy sobie piątki i udaliśmy każdy w swoją stronę, by wykorzystać ostatnie chwile weekendu.

Cały projekt nic nas nie kosztował. Wykorzystaliśmy istniejącą już szafę, nadając jej nowe przeznaczenie. Odmalowaliśmy jej część i dokładnie wyczyściliśmy, przez co zyskała na atrakcyjności. Przytwierdzone doniczki pochodziły z mojego balkonu i były mi już niepotrzebne, a wsadzone w nią sadzonki wyrastały z nasion pod moim okiem. Do stworzenia szablonu napisu użyliśmy kartonów po pizzy, które przyniosła Kasia. Malowaliśmy końcówkami farb w sprayu. Transport szafy też był darmowy, bo życzliwy Maciej użyczył na busa. Śmiać mi się chce, bo w pierwotnym projekcie zakładałyśmy konkretne koszty na materiały, wykonanie i wykończenie szafy, i głównie to zatrzymywało nas w realizacji projektu.

Dzięki pozytywnemu zbiegowi okoliczności i dobrej woli wszystkich zaangażowanych osób nasz pomysł ujrzał światło dzienne i przeistoczył się w działające miejsce. Pół roku czekałam na ten moment, teraz mogę powiedzieć, że razem można zrobić naprawdę wiele.

Pomogła nam w tym na pewno publikacja w Głosie Wielkopolskim i wywiad dla Radia Afera. Pomogła promocja na Inicjatywnej i Nieformalnej Grupie Jeżyckiej. Pomogło stworzenie strony na facebooku i grafika Gosi Zimniak, której serdecznie dziękuję. Pomogło Centrum Amarant i życzliwe osoby z nim związane. Ale najbardziej pomogły ludzkie ręce i chęć działania, wspierane przez sprzyjający los i szczęśliwy obrót wydarzeń. Serendipity.

Na odpoczynek przyjdzie jeszcze czas…

givebox-poznan

Zostaw coś, zabierz coś. Jeżycka Szafa.

 

P.S. W cały projekt zaangażowanych było jeszcze kilka osób. Magda, Magda i Magda – wielkie dzięki, dziewczyny! Bez Was koncept szafy by się rozmył i nie miałby racji bytu.

Previous Post Next Post

Przeczytaj jeszcze