fbpx
Porządki Ubrania

Wyrzucić czy oddać

Piszę i mówię o tym, żeby się ograniczać, żeby wyrzucać rzeczy z szaf, wymiatać graty spod łóżka, pozbywać się niepotrzebnych rzeczy. Wyrzucać, pozbywać się, wymiatać… – ale jak, tak po prostu? Na śmietnik? Niekoniecznie.

Porządki

Kiedy przeszłam przez etap myślenia o tym, czego w swojej szafie potrzebuję (tak, na początek na odstrzał poszły ubrania), postanowiłam zadziałać i wyrzucić to, co zbędne. Efektem kilkugodzinnej czystki były 4 duże torby pełne całkiem dobrych, ledwo noszonych ubrań, których wyrzucać po prostu nie miałam serca. Zresztą, wg Anny Mularczyk-Meyer, autorki książki „Minimalizm po polsku”, ubrania lub inne przedmioty, które są dobre i mogą być użyte przez innych, powinniśmy oddać lub sprzedać, dać im szansę drugiego życia.

Poczułam się zagubiona. Nigdy nie myślałam o tym, co mogę zrobić z czymś, czego nie potrzebuję, poza wyrzuceniem na śmietnik. W ogóle rzadko kiedy miałam okazję pozbywać się ubrań, które często obdarowuje się sentymentem. A poza tym szkoda, bo ubrania kosztują, i to zazwyczaj niemało.

Jak więc się rozstać z czymś, co kosztowało i jest dobre, ale już tego nie potrzebujemy?

Jak pozbyć się rzeczy?

Rozmawiając ze znajomymi i myśląc o rozmaitych alternatywach, pojawiło się kilka ciekawych opcji:

  1. Sprzedaż na portalu aukcyjnym lub ogłoszeniowym – to jest pierwsza myśl, która mi przyszła do głowy: skoro coś kupiłam, to muszę za to otrzymać pieniądze, przecież szkoda oddać za darmo. Plusy są takie, że  może znaleźć się ktoś chętny na nasze używane fatałaszki i dostaniemy za to te kilka złotych. Minusem jest to, że to rzeczywiście będzie te kilka złotych, bo używane ubranie ma to do siebie, że jego cena nie rośnie, a wraz z jego długością użytkowania atrakcyjność maleje (pomijając ubrania ekskluzywnych marek butikowych, których wartość może z czasem nawet rosnąć). A dla tych kilku złotych trzeba wykonać szereg czynności związanych z obfotografowaniem, wycenieniem, administrowaniem ogłoszeniem i wysyłką, multiplikując przez liczbę ubrań. Zatem…
  2. Darmowe oddanie na portalu ogłoszeniowym – to moja druga opcja, przy której stwierdziłam, że hurtem pozbędę się wszystkich czterech toreb ubrań, a zgłosi się po nie ktoś z pobliża mojego miejsca zamieszkania, ktoś, kto tego potrzebuje. Ale skąd będę wiedziała, że jest to najbardziej potrzebująca osoba? Może mogłabym być lepsza i pomyśleć o kimś, kto na portal ogłoszeniowy nie wejdzie, a ubrania będą mu bardziej potrzebne?
  3. Instytucje charytatywne (PCK, Caritas i inne) – one wiedzą, kto jest potrzebujący w mojej okolicy, zajmą się dystrybucją dobrych ubrań do właściwych osób. Tak robi część moich znajomych – jedzie do PCK i oddaje ubrania lub czeka na specjalny wóz, który w określonych dniach jeździ po osiedlu i je zabiera. Niestety, w mojej okolicy takiego wozu nigdy nie widziałam.
  4. Domy pomocy społecznej, samotnej matki, domy dziecka – można zainteresować się wybraną placówką pomocową i samemu zawieźć rzeczy potrzebującym. Koleżanka zachęciła mnie, bym skontaktowała się z domem samotnej matki i oddała im jeszcze dobre ubrania. Wykonałam kilka telefonów, lecz okazało się, że nikt używanych ubrań nie potrzebował, gdyż akurat zostali zasypani podarkami z okolicznych miejscowości. Zdarza się i tak. Inna koleżanka, która ma kontakt z domami dziecka i zna ich sytuację wie, że dzieci szczególnie potrzebują rzeczy nowych, przeważnie bielizny, skarpetek i butów. Moich kilka toreb by im się na nic nie zdało.
  5. Wystawienie ubrań na otwartym śmietniku, parapecie lub przed domem – kilka osób, z którymi rozmawiałam, twierdzi, że jak tylko wystawi torbę pełną ubrań przed domem, po 5 minutach już jej nie ma. Mieszkając w okolicy, gdzie jest spore zapotrzebowanie na tego typu pomoc, można skorzystać z tej szybkiej opcji podzielenia się swoim dobrem.
W moim przypadku kilka bardziej cennych rzeczy wystawiłam na aukcji. Pozostałe torby hurtem oddałam za darmo na portalu ogłoszeniowym, gdzie w przeciągu godziny zgłosiło się po nie 38 osób! Z trudem zdecydowałam, komu je oddać, chciałam wybrać tego, kto najbardziej potrzebuje, ale umówmy się – nawet oddając do PCK nie mamy 100% pewności, że ubrania trafią tam, gdzie powinny. Ostatecznie rozstałam się z dużą częścią mojego dobytku, przy okazji zostawiając torbę dla nastolatki z mojej rodziny, która może coś dla siebie wybierze.
Dzięki akcji oddawania ubrań poczułam, że to, czego ja nie potrzebuję, może pomóc komuś innemu, kto może nawet sam zapuka do moich drzwi. A ci, którym najchętniej bym pomogła, mogą tej pomocy w danym momencie nie potrzebować. Co też cieszy, że nie tylko ja o nich myślę, ale jest nas więcej!
Previous Post Next Post

Przeczytaj jeszcze