Wczoraj byłam w Sejmie na debacie klimatycznej. Wysłuchałam naukowców, przedstawicieli rządu i polityków, którzy rozmawiali o tym, jak przygotować Polskę na zmianę klimatu. Pojawiły się tematy lasów, wody, mokradeł, miast, energii i ochrony przyrody, ale też coś, co wydało mi się szczególnie ważne: pytanie o to, czym właściwie jest bezpieczeństwo państwa w świecie, w którym zmiany klimatu będą coraz mocniej wpływać na nasze życie.
Bo kiedy myślimy o bezpieczeństwie, zwykle mamy przed oczami wojsko, granice, broń czy infrastrukturę krytyczną. Tymczasem bezpieczeństwo to także dostęp do wody, możliwość ochrony przed powodzią i suszą, odporność miast na fale upałów czy ograniczenie ryzyka wielkich pożarów. A w każdym z tych obszarów ogromną rolę odgrywa przyroda.
I właśnie dlatego jednym z najważniejszych wniosków, jakie wyniosłam z tej debaty, jest przekonanie, że przyrodę powinniśmy zacząć traktować jako element infrastruktury bezpieczeństwa państwa.












