Zero Waste

Dizajn w przestrzeni publicznej, czyli co o śmieciach mówi się w Cieszynie

Zamek Cieszyn

Cieszyn – tło i przedmiot burzliwej polsko-czeskiej historii, miasto pięknych widoków, starej architektury i świetnego piwa. Gościłam tu kilka razy, głównie dzięki festiwalom filmowym, które upodobały sobie to nader urokliwe miasteczko jako dobre miejsce do spotkań i dyskusji. I tak rzeczywiście jest. Wydaje się, że mniejsze miasta przyciągają publikę, do której lepiej można dotrzeć ze swoimi treściami. W mniejszym mieście łatwiej się wzajemnie odnaleźć i spotkać w optymalnym dla nas punkcie, choćby ze względów geograficznych, ale nie tylko.

Tym razem Cieszyn przyciągnął mnie z powodu wystawy, do której pretekstem stała się całodniowa konferencja. Tematem przyświecającym wydarzeniu organizowanym przez Zamek Cieszyn był „Dizajn w przestrzeni publicznej”, podparty prowokacyjnym pytaniem: „Mamy problem?”. Tym przewodnim problemem mają być śmieci. Jak można przeczytać w broszurze wystawy,

Odpady w Polsce traktowane są jako kłopot, a nie potencjał. A my powinniśmy powtarzać za komisarzem ds. środowiska Unii Europejskiej Janezem Potočnikiem, który w 2014 roku powiedział „Nie ma już odpadów, ale są zasoby – dzisiejsze odpady to jutrzejsze kopalnie”.

Trendy w projektowaniu zero waste

Cały dzień był do dyspozycji prelegentów, którzy mieli szansę przedstawić nie tylko polską, ale i zagraniczną perspektywę na problem radzenia sobie z odpadami. Od pierwszych chwil wystąpienia pani Katarzyny Dordy, architektki krajobrazu, na temat trendów w projektowaniu w obliczu gospodarki o obiegu zamkniętym, szeroko otwierałam oczy przyglądając się pomysłom, jakie można mieć na bardziej optymalne, ale i pełne estetyki i nowych technologii rozwiązania, które powstają na całym świecie. Ich cel to: efektywność energetyczna, ograniczenie odpadów, pełniejsze odzyskanie surowców, ponowne przetwarzanie i świadome używanie.

Katarzyna Dorda pokazywała nowe technologie, które mogą pomóc bardziej racjonalnie korzystać z naszych zasobów. Jednym z nich jest grzybnia, która może posłużyć jako zastępcza forma w stosunku do powszechnego stosowanego styropianu (polistyrenu). Jest lekka, świetnie izoluje, a co najważniejsze ulega biodegradacji. Grzybnia może też służyć w innych celach niż tylko opakowania. Przy galerii sztuki współczesnej MoMA w Nowym Jorku skonstruowano z niej wielką budowlę, co może świadczyć o tym, że branża budowlana ma szansę na bycie bardziej przyjazną środowisku. Bo obecnie nie jest, o czym między innymi wspomniała w swoim wystąpieniu kolejna prelegentka, Cat Bletcher z Brighton.

Dom z jeansów i kaset VHS

Cat to fascynująca osoba. Żyje w stylu bezodpadowym, o czym miałam okazję dowiedzieć się już w trakcie śniadania, gdy razem zjadałyśmy cieszyńskie kanapki ze śledziem i cebulą, zapijając je puchatym cappuccino. Cat w trakcie podróży z Anglii do Cieszyna pokonała setki kilometrów pociągiem, z własnym zestawem podróżnika zero waste, podobnym do tego, o którym pisałam wcześniej. Jakże wielkie było jej rozczarowanie, gdy w nocnym pociągu z Zurychu do Pragi czekała na nią paczka pełna jednorazowych akcesoriów. Żel do mycia, jednorazowa szczoteczka do zębów, sztućce, a nawet kapcie – wszystko to razem i z osobna skrzętnie popakowane w foliowe torebki. Cat pokazała mi kapcie na swoich nogach, twierdząc, że gdyby ich nie wzięła, obsługa kolejowa i tak wyrzuciłaby jej zestaw, mimo że nienaruszony. Problem jednorazowości w podróży jest szerszy niż nam się wydaje. Podobny proceder stosują linie lotnicze – wszystkie słuchawki dla pasażerów, koce, a nawet poduchy po użyciu idą na śmietnik. Nikomu nie opłaca się ich prać, czyścić i przygotowywać do ponownego użycia.

Cat pokazała na konferencji dom wybudowany w pełni z odpadów, a także materiałów uznanych za odpady przez darczyńców. W ścianach Waste House znalazło się m.in. 4800 starych kaset wideo, 19800 szczoteczek do zębów, śmieci znalezione przez Cat w mieście i w okolicy, którą czyściła, ale też wadliwe drogie drewno egzotyczne (odłożone przez magazyny jako nienadające się na sprzedaż), kupione przez wykonawców budowlanych w nadmiarze: farby, tynki, cement i cegły, które inaczej zostałyby zutylizowane. Branża budowlana ma swój dług wobec środowiska, ale też bardzo mało szans na dzielenie się zakupionym w ramach planowanego budżetu nadmiarem materiałów. Może tylko cieszyć, że ktoś taki jak Cat Bletcher dzięki akcji budowania domu z odpadów, stworzył magazyn na wielkogabarytowe odpady, mogące posłużyć jeszcze innym.

Izolacja domu jest z kaset VHS i nogawek odciętych od spodni jeansowych. Źródło

Jako materiał izolacyjny budynku posłużyły też …nogawki od spodni jeansowych. Nie uwierzycie, ale okazuje się, że szorty wytwarza się przez odcięcie nogawek długim spodniom. Tak powstałe ścinki stają się nikomu niepotrzebnym odpadem, o czym niewielu z nas słyszało.

Cat twierdzi, że największy potencjał na zmienianie rzeczywistości tkwi w lokalnej społeczności, która się sama aktywizuje. Popieram ją w pełni, choć z całą pewnością wsparcie regulacyjne ze strony prawodawców jest konieczną otoczką do lokalnych działań.

Jak myć miasto to… deszczówką

Ciekawy przykład połączenia rozsądnego miejskiego zarządzania z biznesem, który ma realny wpływ na konsumenta pokazał Jože Gregorič z firmy Sanga z Lublany. Stolica Słowenii od dawna ma miano zielonego miasta. Niedawno przystąpiła też do programu Miasta Zero Waste, wzorując się na włoskich gminach, którym to już się udało. Lublana odważnie i aktywnie zachęca mieszkańców do niegenerowania śmieci. Akcje typu: To, że tu stoję, nie znaczy, że masz coś do mnie wrzucać, pokazujące kontenery na odpady z przypiętymi tabliczkami w postaci komiksowych dymków, wywołują nie tylko uśmiech, ale i refleksję. Lublana wspiera przydomowe kompostowanie i buduje miejskie kompostownie, które zaopatrują w żyzny nawóz okolicznych rolników. Dla władz miejskich ważny jest zrównoważony transport, ale też miejsca, w których mieszkańcy mogą wypożyczyć albo naprawić popsuty sprzęt. Repair Cafes są u nich codziennością. Co mnie pozytywnie zdziwiło to fakt, że nawet woda, którą się myje ulice, pochodzi z deszczówki.

Moim marzeniem jest, by tak odpowiedzialnie o odpadach, ale i całokształcie życia w mieście, myśleli też polscy samorządowcy i z optymizmem wdrażali programy wpisujące się w trend zero waste i GOZ (Gospodarkę o Obiegu Zamkniętym).

Dotacje do pieluch wielorazowych

Jak Londyn zachęca mieszkańców do redukcji odpadów? Nie tylko wielokanałową edukacją na temat sensu sortowania śmieci. Paweł Ryczan z London Borough of Islington twierdzi, że ta północnolondyńska dzielnica ma problem z rotacją mieszkańców i dużym odsetkiem imigrantów nie zawsze rozumiejącym język angielski. Żeby zmniejszyć poziom odbieranych odpadów i zwiększyć jakość frakcji sortowanej radni wychodzą do mieszkańców i otwarcie rozmawiają z nimi o opcjach na ograniczenie odpadów. Zachęty do przydomowego kompostowania, picia wody z kranu czy dotacje do pieluch wielorazowych są tylko kilkoma z elementów, z których skorzystać mogą londyńczycy z Islington. Jak motywują swoje działania? Konkretnymi danymi finansowymi. Dzięki redukcji odpadów i efektywniejszej zbiórce śmieci sortowanych, oszczędzają konkretne kwoty, które potem przeznaczają na lepsze funkcjonowanie dzielnicy, w tym placówek edukacyjnych.

Warsztaty

Druga połowa konferencji poświęcona była na panel dyskusyjny i warsztaty. Uczestnicy mieli do wyboru nauczyć się: kompostowania, kreatywnego podejścia do butelek PET i minimalizowania odpadów w swoich domach (tak, ten warsztat miałam zaszczyt poprowadzić ja). Sesje prowadzone były równolegle, dlatego żałowałam, że nie mogłam uczestniczyć w pozostałych. Niemniej jednak, rozmowy w kuluarach, a także z uczestnikami moich warsztatów wniosły wiele świeżej wiedzy w moje życie.

Uczymy się asertywności na miarę zero wastera

Wnioski

Gdybym miała pojechać do Cieszyna kolejny raz, na pewno zmieniłabym jedno: wybrałabym się komunikacją zbiorową, a nie autem. Moja podróż była karkołomnym przedsięwzięciem. Cały czas jechałam z duszą na ramieniu, nucąc pod nosem „But remember that death is not the end”.

I jeszcze jedno: warto odwiedzać konferencje w mniejszych miastach, bo często okazuje się, że tamtejsze ośrodki naukowo-kulturalne działają bardzo prężnie i skupiają przy sobie ciekawą, gotową na dyskusje społeczność, od której można zaczerpnąć sporą garść inspiracji.

Previous Post Next Post

Przeczytaj jeszcze