Zero Waste

5 powodów dla których sprzedawcy nie chcą pakować do pojemników klienta

Dlaczego sprzedawcy nie chcą pakować do pudełek klienta

Tydzień temu odmówiono mi zapakowania sera do mojego pudełka. Gdy zapytałam „Dlaczego?”, usłyszałam kilka odpowiedzi. Niektóre były całkiem zasadne, inne – delikatnie mówiąc – śmieszne. Mimo początkowej odmowy, ekspedienta obsłużyła mnie według mojej prośby i zapakowała ser do mojego pojemnika.

Wczoraj sytuacja się powtórzyła. Tym razem odmowa była stanowcza i nie udało mi się przekonać ani sprzedawczyni, ani kierowniczki zmiany sklepu Piotr i Paweł do moich racji.

Zobaczcie, z jakich powodów sprzedawcy tego i innych sklepów nie chcą pakować do pudełek klienta.

 1. Bo zabrania regulamin

Nie mogę pani zapakować do tego pudełka, regulamin nam zabrania. Poza tym mieliśmy rozmowy z kierownikiem i po to mamy własne pudełka, żeby do nich pakować.

Bliżej prawdy jest stwierdzenie, że regulamin nie dotyka kwestii sprzedawania do opakowań klienta, ponieważ takie życzenie klienci wyrażają od całkiem niedawna, a przynajmniej tak jest w Polsce.

W regulaminie zawarte jest stwierdzenie, że towar należy włożyć do opakowań dostarczanych przez sklep (papier, folia, plastikowe pudełko), ale nie ma wskazówek, co zrobić, gdy klient przyniesie swoje. Niektórym kierownikom zupełnie to nie przeszkadza i przyzwalają ekspedientkom wkładać towar do opakowań klienta, inni zdecydowanie zabraniają. Dlaczego? Patrz kolejny punkt.

 2. Bo ludzie kradną

Jaką mam gwarancję, że pani sobie tej naklejki nie odklei i nie wyjdzie ze sklepu bez zapłacenia za towar?

Ludzie kradną, nie da się ukryć. A może i da, skoro nadal im się to udaje. Tylko dlaczego akurat klienci z własnymi pudełkami mieliby reprezentować sklepowych przestępców? Z towaru zapakowanego w folię czy papier równie łatwo można odkleić nalepkę z kodem kreskowym i ceną.

Przychodziła do nas jedna taka z własnym pudełkiem i wynosiła rzeczy bez płacenia.

Naprawdę? A nawet jeśli, to moim kolejnym pytaniem jest: po co w sklepie ochrona i system monitoringu, skoro nagminnie zdarzają się kradzieże ze strony pudełkowców. Być może sklep mógłby dużo zaoszczędzić, gdyby zrezygnował z obserwowania ludzi oraz zezwolił, a nawet promował pakowanie do pudełek klientów (oszczędności na papierze, folii i plastikowych opakowaniach mogą przynieść wymierną korzyść!).

3. Bo to niehigieniczne

Pani tu zapakuje, a potem przyjdzie, że się zatruła i jak dojdziemy, czyja to była wina? Oberwie się sklepowi, a bakteria może być w pani opakowaniu.

Według mnie, ale też niektórych z Was, którzy komentujecie na profilu Instagram moje historie, regulamin mógłby precyzować, że jeśli klient życzy sobie zapakować produkt do własnego opakowania, zrzeka się roszczeń odnośnie jakości produktu, biorąc na siebie odpowiedzialność za formę pakowania i zgodność z zasadami higieny. Podobnie by się stało, gdybym wypakowała przy ekspedientce przykładowo ser żółty pokrojony w plastry i przełożyła od razu do własnego pudełka. I tak robiłam w ten sposób zanim nosiłam opakowania do sklepu. Jestem pewna, że spora część klientów również przekłada w domu do własnych pudełek. Wniosek płynie więc taki, że jeśli klient kupuje produkt na wagę, powinien mieć prawo do dowolnej formy zapakowania go, a sklep odpowiada tylko za sam produkt, nie za opakowanie.

Zresztą, jaką mam pewność, że dostarczane przez sklep folie nie były dotykane brudnymi rękami?

4. Bo wszystkim się spieszy

Każdy chce dostać towar szybko, nie mogę się dla pani naginać.

Kolejka na 6 osób uważana jest w niektórych sklepach za długą i niekomfortową dla klienta. Wszyscy się denerwują, kiedy będzie ich kolej, ekspedientki muszą się uwijać, żeby rozładowywać ruch i wiszące w powietrzu napięcie. Nie dziwi mnie, że czasem, mimo moich wyraźnych próśb, zapakują produkt odruchowo w dostępną za ladą folię. Zawsze staram się stanowczo, lecz uprzejmie, zaznaczyć, że proszę o spakowanie pokrojonej żywności do mojego pudełka i – łapiąc kontakt wzrokowy – czekam na potwierdzenie z drugiej strony. Gdy go nie ma, dopytuję, czy na pewno jest taka możliwość. Czasami jednak, z braku czasu – jak mniemam – ekspedientki nie zgadzają się na moje prośby. A może to nie tylko sam czas jest winowajcą, tylko coś jeszcze?

5. Bo tak robimy od zawsze

U nas tak się nie pakuje. Nie mogę pani włożyć tu jedzenia. Tak się nie robi. Nie wiem, dlaczego, bo ja tak mówię. I nie chcę wchodzić z panią w żadne dyskusje.

Mniej więcej w tym tonie otrzymałam odpowiedź w jednym sklepie. Byłam wkurzona, że moje zakupy nie zostaną zrealizowane w sposób przeze mnie wyobrażony, a jednocześnie odczułam wielki smutek, że opakowania tak potrafią poróżnić ludzi. Do tej pory miałam z ekspedientkami dobry kontakt, żartowałyśmy razem i szczerze rozmawiałyśmy o życiu, polityce i dzieciach. Jedno opakowanie wszystko zmieniło.

Brak wskazań na regulamin, kolejkę czy nawet Sanepid skłonił mnie do refleksji, że przyzwyczajenia to bardzo silny hamulec, by nie iść na ustępstwa. Ciężko je zmienić, jeśli stajemy przed zupełnie nową dla nas sytuacją.

 

Mimo nielicznych niepowodzeń, nadal robię zakupy do własnych pudełek. Wybieram sklepy, w których nie mam problemu, by się dogadać ze sprzedawcą. Zaopatruję się też w kooperatywie, gdzie przekładam warzywa do własnych worków. Idę na targ, gdzie sprzedawcy zachwycają się moimi torebkami i pudełkami. I czekam na moment, gdy regulaminy w supermarketach będą jasno formułować, jak sprzedawcy mają się zachowywać, gdy klient poprosi o zapakowanie do własnego pudełka.

 

Jestem ciekawa, jakie Wy macie doświadczenia z kupowaniem do własnych opakowań. Jak sobie radzicie z niepowodzeniami?

 

 

Previous Post Next Post

Przeczytaj jeszcze