Zero Waste

Mniej śmieci – więcej czasu dla siebie!

mniej śmieci zero waste

Czy redukowanie domowych odpadków zajmuje nam więcej czy mniej czasu? Ile śmieci wynoszę co tydzień? I jak nieprzyjemnie to jest w skali wszystkich czynności do wykonania w domu?

Gdy na samym początku myślałam o zero waste, od razu przyszły mi do głowy plastikowe opakowania. Pomyślałam, że z nich będzie mi najtrudniej zrezygnować – są wszędzie, nawet się ich nie zauważa na co dzień. Większym problemem okazały się jednak opdady zmieszane, wrzucane do kosza w szafce pod kuchennym zlewem. Worek z nimi jest największy i najcięższy. Co tydzień opróżniamy nasz kosz resztkowy, ważący – nie skłamię – jakieś 5-8 kilo. No dobra, opróżnialiśmy tak duże kosze jakiś czas temu, teraz robimy to rzadziej, a i zawartość nie jest już tak kłopotliwa wagowo.

Ważnym powodem, dla którego warto myśleć o zero waste jest to, że wyrzucanie śmieci zajmuje nasz cenny czas, a kilogramy wynoszone raz czy dwa w tygodniu będą zalegać na wysypisku przez długie lata, wcale nie ulegając biodegradacji.

Odpady zmieszane to w dużej mierze organiczne resztki warzyw, które teraz lądują w moim kompostowniku jako pożywka dla dżdżownic. A ja dzięki mniejszemu koszowi nie tracę czasu na nieprzyjemne sprawy.

Witaj, świecie! Jestem Jo, dżdżownica kalifornijska 😜 Lubię karton, psujące się obierki i dużo wilgoci 😊

A post shared by Kasia (@kasia_ograniczamsie) on

Rzadsze wynoszenie śmieci to więcej czasu dla siebie!

Zakładając prawidłową segregację odpadów mamy 4 kosze na: odpady zmieszane, tworzywa sztuczne, makulaturę i szkło. Moje pojemniki potrafiły napełniać się bardzo szybko. Ledwo wróciłam z wizyty przy osiedlowych kontenerach i odstawiłam kosze na miejsce, już lądowały w nich kolejne odpadki. Częste wynoszenie śmieci było koniecznością, inaczej nie dałoby się przejść przez przelewające się w kuchni papiery i opakowania. Dodajmy do tego ostre zapachy z odpadów zmieszanych i wychodzi nam nic innego jak nieprzyjemna w obejściu mieszanka wybuchowa, o którą muszę zadbać.

Wynoszenie śmieci nie należy do moich ulubionych czynności. Na skali od 1 – 10, wędrówki do śmietnika dostają mocną dziewiątkę, zaraz obok prasowania i zbierania prania z suszarki (ósemka i siódemka). Zawsze licytujemy się z mężem, czyja teraz jest kolej. On butelki, ja plastiki. On zmieszane, ja makulaturę. I tak w kółko. Nie jesteśmy jeszcze w stanie całkowicie uniknąć odpadów, choćby ze względu na rzeczy, które nas często zaskakują (choćby prezenty z przedszkola!), ale odkąd wdrażamy zasady ich redukowania nasze wizyty przy kontenerach stały się o wiele rzadsze.

Zakładając, że przygotowanie śmieci do wyniesienia, wędrówka do śmietnika przed blokiem i powrót zajmują nam około 15 minut dwa razy w tygodniu, całkowita eliminacja odpadów daje nam 1560 minut w skali roku, co oznacza – uwaga – 26 godzin do wykorzystania na o wiele przyjemniejsze czy pożyteczniejsze rzeczy.

Czas spędzony na analizie moich odpadków też jest ważny, bo dzięki niemu mogę podzielić się z Wami takimi obserwacjami jak choćby ta 🙂 Jednak gdy wykonam już śmieciową robotę, mogę zająć się czymś czystym, pachnącym i przyjemnym.


Zrób łatwe zadanie, by samemu sprawdzić, jak duży jest Twój kosz! Wynikami możesz podzielić się ze znajomymi lub choćby tu, w komentarzu pod wpisem. Zachęcam!

analiza kosza mniej smieci

Previous Post Next Post

Przeczytaj jeszcze

  • My chyba też teraz rzadziej wyrzucamy, ale chętnie zrobię eksperyment i pozapisuje jak często, co wyrzucamy:)

  • My wyrzucamy 2 worki plastikowe 30L (błagam, nie pytaj, czemu worki) odpadów zmieszanych.
    KOmpostownik balkonowy trafił do śmietnika (gdyz w sposób nienaprawialny popsuł sie kurek) szukam następcy – wlasnie lombrikompostownika.
    Kosz na makulature/papiery tez oproznaimy 2 razy w tygodniu – najczesciej sa to koperty, magazyny, i inne smieci, ktore przyszly do nas poczta, czasem jakies zablakane opakowania, przyznam, jest ich troche, bo zakupy robimy teraz w 4 i nie zawsze uda mi sie dopilnowac, aby Patchworki uwazaly na bezodpadowosc…
    Kontener na szklo mamy pod domem i staramy sie wyrzucac szklo na bierzaco, choc zdarza nam sie czasem ze butelki i sloiki stoja przez tydzien przy drzwiach…
    Pod domem mamy rowniez kontener na ubrania/takstykia. Te ubrania, ktore mozemy, oddajemy (mamy kilka stowarzyszen w okolicy) ale czasem sa one w takim stanie ze nadaja sie jedynie do kontenera (skarpetki-wdowki :))

    Bardzo chcialabym zredukować objętość plastiku/papieru oraz kompostować (w jakis sensowny sposob) obierki warzyw i owoców..
    A poza tym, na balkonie mam skrzynie z ziemia (z ubiegłego roku). Poniewaz w tym roku nie mialam czasu zagospodarować tej skrzyni i jej zasiać, od czasu do czasu zakopuje tam drobno posiekane obierki po warzywach, dżdżownice są na razie 2 ale licze, ze kiedys sie rozmnoza… 🙂

  • Anna Haris

    Mam nadzieję, że gdy już wejdę w rytm zerowastowy, to faktycznie zacznę oszczędzać również czas. Na razie niestety jest wręcz odwrotnie. Jeszcze nie weszliśmy w rutynę i nad każdym śmieciem się zastanawiam. Planowanie zakupów też jak na razie jest bardziej wymagające. No ale to początki

  • Ruda

    Nie uważam czasu poświęconego na wyrzucanie śmieci za stracony – zawsze to ruszenie się z mieszkania i szybka przebieżka po schodach. Teraz, gdy mieszkam w domu, to przejście się do kompostownika jest jeszcze bardziej przyjemne (przez ogród). Przy okazji można zobaczyć, co się dzieje w ogródku.

  • Joanna

    Mój kosz na odpady zmieszane to kartonowe pudełko po soku 3-litrowym, które opróżniam chyba raz na miesiąc albo i rzadziej 😉 Papierowe odpady idą na podpałkę, bio do kompostu, a niewielka ilość szkła do dzwonów. Plastiku w zasadzie brak, a jeśli się pojawia, to też ląduje w dzwonie. Marzę o zmniejszeniu ilości śmieci zmieszanych, ale póki co i tak chyba nie jest najgorzej w porównaniu z sąsiadami i rodziną 🙂

  • narentis

    Nam udało się zredukować na razie tylko makulaturę. Składujemy ją w wiklinowym prostokątnym koszu wielkości 26 x 26 x 40 i wynosimy nie częściej niż raz na dwa miesiące. Uważam to za duży sukces, tym niemniej długa droga przed nami bo plastiki jakoś nie chcą odpuścić.

    • Z doświadczenia własnego i znajomych wiem, że plastikowe opakowania są największą zmorą naszych śmietników. Najtrudniej jest ich uniknąć, CHYBA ŻE zmotywujesz się odpowiednio i będziesz kupować produkty luzem do własnych pojemników. Dałoby radę?

      • narentis

        Warzywa na targu już od jakiegoś czasu staram się kupować bez foliówek a pod Twoim wpływem zrobiłam bawełniany woreczek na chleb. Torbę na zakupy też mam wielorazową, ale i tak mnóstwo artykułów spożywczych jest zapakowanych w plastikowe pojemniki. Muszę spróbować to ogarnąć bardziej 🙂