Łazienka Zero Waste

Kubeczek menstruacyjny – łazienka zero odpadów

kubeczek menstruacyjny

Długo zastanawiałam się, czy o tym napisać. Jest to wszak temat delikatny, intymny i bardzo prywatny. Możliwe, że męska część czytelników nie będzie chciała pozostać do końca wpisu, ale zachęcam, by jednak dotrwali. Wiedza o kobietach pogłębiona o sferę menstruacji może przyczynić się do lepszego zrozumienia naszych bolączek. Dziś o sprawach kobiecych, które – powiedzmy otwarcie – dotyczą też mężczyzn, którym kobiety są bliskie sercu.

Kubeczek menstruacyjny – co to jest?

Kubeczek menstruacyjny jest wynalazkiem higienicznym dla kobiet, który przyszedł do naszych sklepów z Zachodu. Podobnie jak do tamponów, do kubeczka byłam początkowo sceptycznie nastawiona. Każda ingerencja w moje ciało – myślałam – jest nienaturalna, niewygodna i być może niehigieniczna.

Musiałam poświęcić sporo czasu na lekturę materiałów dotyczących kubeczka, zapytać o opinię innych osób, które go używają, poczytać blogi kobiet, które już spróbowały i znają się na rzeczy. Aż przyszedł czas na ten mój, własny.

kubeczek menstruacyjny lady cup

Kubeczek menstruacyjny jest zbiorniczkiem w kształcie lejka zrobionym z silikonu medycznego (Lady Cup lub Mooncup) lub tworzywa TPE (MeLuna), który służy do zbierania krwi i wydzieliny menstruacyjnej. Aplikowany jest do wewnątrz pochwy, czyli podobnie jak tampon. Rozmiar kubeczka dobiera się po analizie indywidualnych potrzeb kobiety, biorąc pod uwagę kilka czynników:

  • ilość odbytych porodów
  • wzrost
  • budowę ciała
  • siłę mięśni dna miednicy (Kegla)
  • obfitość miesiączek.

Im lepiej rozwinięte mięśnie dna miednicy, drobniejsza budowa ciała i lżejsze miesiączki, tym kubeczek może być mniejszy, a im bardziej obfite miesiączki i większa budowa ciała, tym większy rozmiar kubeczka. Dla kobiet po porodzie poleca się rozmiar większy niż S.

Kubeczek menstruacyjny i moje doświadczenia

Po przeprowadzeniu analizy mojego ciała wybrałam kubeczek Lady Cup, zrobiony z silikonu medycznego, w rozmiarze L. Dwa razy rodziłam siłami natury, moje miesiączki są dość obfite i mam średnią budowę ciała – takie parametry liczyły się u mnie przy podejmowaniu decyzji. Mięśnie dna miednicy po porodach osłabły, dlatego tym bardziej rozmiar L wydał mi się najbardziej trafiony.

Swoją własną analizę możesz zrobić na stronie dotyczącej kubeczków menstruacyjnych MeLuna, choć wcale nie namawiam do zakupu akurat tej marki. Każdy powinien podjąć swój wybór indywidualnie, uprzednio czytając materiały na temat poszczególnych typów, kształtów i materiałów, z których są wykonane.

Pamiętam moje spotkanie z Olą Niewczas w Poznaniu, kiedy nawzajem wyjawiłyśmy sobie zakup nowych kubeczków.

Mam go, ale nawet nie wiesz, jak się go boję!

– powiedziała Ola, na co ja kiwnęłam w pełni rozumiejąc jej słowa. Miałam dokładnie takie same odczucia!

Początkowo obawiałam się, czy dobrze dobrałam rozmiar, potem – czy nie będzie przeciekał, a na końcu, czy będę go mogła używać w nocy, bo jeśli nie, to prawdopodobnie będę musiała się uciec do standardowych środków higieny osobistej, które generują odpady. A kubeczek ma być odzwierciedleniem stylu życia zero waste od kobiecej strony.

Moje początki z kubeczkiem przebiegały według następującego schematu.

Dzień 1.

Muszę go dobrze obejrzeć, przeczytać instrukcję i nauczyć się go zakładać, a potem wyjmować. Najlepiej jeszcze zanim pojawi się miesiączka, żebym potem nie przeżywała nerwowych frustracji. Udało się założyć kubeczek, musiałam tylko dobrze wyczuć moment, w którym rozkłada się on wewnątrz do pełnego rozmiaru i odpowiednio zasysa. Sukces.

Dzień 2.

Początek miesiączki jest początkiem prawdziwego wyzwania. Zastanawiam się, jak najlepiej go aplikować, by na zewnątrz nie wydostały się żadne płyny. Robię to po porannym prysznicu, przyjmując pozycję w kucki – tak jest  dla mnie najhigieniczniej i najwygodniej. Lekko go zgniatam w dłoni, a w środku puszczam, by się rozłożył. Dodatkowo zabezpieczam się podpaską wielokrotnego użytku z włókna bambusowego, w którą również się zaopatrzyłam. Jeszcze nie wiem, że kubeczek świetnie trzyma i podoła również nocnym plamieniom.

W trakcie dnia obserwuję, ile czasu zajmie mi napełnienie całego kubeczka. Po 2-3 godzinach intensywnej miesiączki kubeczek nie jest nawet do połowy pełny. Cieszę się, bo będzie to dla mnie oznaczać mniej opróżnień w trakcie dnia w pracy! Mimo wszystko podejmuję dwie próby w biurowej łazience. Niestety, nie mam dostępu do bieżącej wody, ale w czyszczeniu kubeczka radzę sobie czystymi chusteczkami i papierem. Tak też można!

Po całym dniu zaobserwowałam lekkie plamienie na wielokrotnej podpasce, biorę to na karb niedokładnego zamontowania kubeczka.

Wieczorny prysznic jest dokładnym oczyszczeniem ciała i jednocześnie wstępem do higienicznej nocy z kubeczkiem zamiast podpaski, jak to zazwyczaj miało miejsce. Lekko zdenerwowana kładę się spać, by o poranku poczynić nowe obserwacje.

Dzień 3.

Z radością stwierdziłam, że kubeczek założony na noc nie przepuścił ani kropli, a – co więcej – czuję się czysto i świeżo, o wiele lepiej, niż z dotychczasowymi środkami higieny. Zakładam kubeczek po porannej kąpieli i ponownie badam, jak będzie się napełniał w trakcie dnia. W pracy próbuję go czyścić nad toaletą wodą z butelki, co jest równie skuteczne i wygodne jak woda z kranu.

Wieczorem powtarzam cały rytuał i tym razem nie obserwuję zabrudzeń na wielokrotnej wkładce higienicznej.

Dzień 4.

Tego dnia zakładam, że moje krwawienie jest słabsze i sprawdzam, czy zachowam pełnię higieny przez cały dzień, aż do wieczornej kąpieli. Za radą jednej z czytelniczek zakładam kubeczek rano i wyjmuję po 12 godzinach, wieczorem. I wiecie co? To działa! Rozmiar L jest naprawdę pojemny, a poczucie higieny nie zostaje niczym nie naruszone. Co ważne, według zaleceń producenta nie należy przekraczać 12 godzin bez zmiany kubeczka.

Dzień 5.

Ostatniego dnia miesiączki postępuję tak jak dnia poprzedniego, czyli aplikuję kubeczek menstruacyjny na cały dzień i wyjmuję wieczorem. Mam jeden problem: kubeczek tak się zassał, że mam trudność, by go wyciągnąć. Lekko się denerwuję, bo mój Lady Cup nie ma kuleczki ani kółeczka, za które można pociągnąć jak za zawleczkę. Listek od Lady Cup jest niczym nie zakończony i czasem wyślizguje się z dłoni.

Znalazłam jednak sposób, by łatwiej go wyjąć: wystarczy podważyć palcem kubeczek z jednej strony, tak by oderwał się od wewnętrznej ścianki. Wówczas likwiduje się efekt szczelnej próżni, a kubeczek wyjmuję bez większych problemów.

Dzień 6.

Jest to koniec mojej miesiączki, dlatego rezygnuję z kubeczka, a zabezpieczam się wkładką wielorazową. Zaglądam do łazienkowego kosza na śmieci i cieszę się w duchu, że podołałam wyzwaniu zeroodpadowej łazienki w trakcie menstruacji. Moje małe wielkie zwycięstwo.

kubeczek menstruacyjny zaletu wady lady cup zero waste

Jaki jest roczny koszt kobiecej higieny?

Koszt mojego kubeczka to: 119,99 zł (zakupionego w jednej z moich ulubionych internetowych drogerii ekologicznych). Początkowo może się to wydawać dużo, ale w zestawieniu z rocznymi kosztami jednorazowych środków kobiecej higieny, nadal jest to bardziej oszczędny sposób na zadbanie o swoją intymność. Kubeczek to inwestycja na wiele lat! Co prawda, po dłuższym czasie użytkowania może ulec zniszczeniu, ale nadal wypada bardziej korzystnie niż podpaski czy tampony jednorazowe.

Dodatkowym plusem mojej higieny są wielorazowe podpaski wykonane z włókien bambusowych i bawełnianych. Są mięciutkie, przepuszczają powietrze i są bardzo chłonne. Przy obfitych miesiączkach trzeba mieć co najmniej 6 w zapasie i nie wiem, jak wyglądałaby z nimi higiena nocna w pierwszych dniach miesiączki. Jednak są świetnym uzupełnieniem dla kubeczka menstruacyjnego, zabezpieczając mnie bezbłędnie i komfortowo.

Wielorazowe środki higieny – koszty
Kubeczek menstruacyjny 119,99
Wielorazowa podpaska bambusowo-bawełniana 31,99
Wielorazowy wkład do podpaski 10,99
RAZEM 162,97
Jednorazowe środki higieny – koszty
Podpaski higieniczne 4 szt.*1 dzień * 5 dni 17,5
KOSZT ROCZNY 210

 

Czy bałam się niepowodzenia z kubeczkiem menstruacyjnym? Jasne, że tak. Tak samo jak boję się wielu nowy rzeczy, zanim ich spróbuję. Mimo początkowych obaw, kubeczek i wielorazowe podpaski zdały u mnie egzamin i jestem bardzo zadowolona, a nawet dumna, że zdobyłam się na ten krok. Dyskomfort w służbowej łazience zamieniłam na wypracowaną rutynę w higienie. Nocne obawy zniknęły, a w zamian pojawiła się pewność siebie i czystość bez niespodzianek.

Dzięki wielorazowym środkom higieny (oraz zastąpieniu płatków do demakijażu – ściereczką) mój łazienkowy koszt jest niemal całkowicie pusty! Kubeczek menstruacyjny to rewolucja, której potrzebuje każda kobieca łazienka. Jeśli w to jeszcze wątpisz, zajrzyj do portfela, zrób odpowiednie kalkulacje oraz pomyśl o tworzywach sztucznych i wybielaczach, które stosowane są w jednorazowych środkach higieny.  Czy Twoje zdrowie jest tego warte?

Czy stosujesz wielorazowe środki higieny? Podziel się koniecznie w komentarzu poniżej! A może obawiasz się zacząć? Napisz, co Cię najbardziej dręczy.

Przydatne linki:

Previous Post Next Post

Przeczytaj jeszcze

  • nat

    Zacznę od lekkiej dygresji, ale myślę, że obawa o męską część czytelników jest przesadzona 😉 Niestety należę do grona osób, które podczas miesiączki poza krwawieniem zmagają się także z bólem, nudnościami, wymiotami i zasłabnięciami. Z tego powodu otaczające mnie osoby są powiadomione o moich problemach, żeby w razie czego wiedzieć, że trzeba się np. włamać do łazienki, jeśli nie ma ze mną kontaktu. Wszyscy, także panowie, świetnie sobie z tym tematem radzą. W związku z moimi doświadczeniami trochę mnie irytuje informowanie przy każdym artykule o tematyce dotyczącym miesiączki – „panowie, nie dla was”. Miesiączki dotyczą połowy społeczeństwa i czasami istotnie wpływają na codzienne funkcjonowanie. Moim zdaniem warto, żeby mężczyźni zdobywali na ten temat wiarygodne informacje zamiast powtarzanych stereotypów i żartów.

    Dzięki Twojemu artykułowi stwierdziłam, że w moim przypadku kubeczek jest jeszcze bardziej korzystny finansowo. 4 podpaski dziennie nie były wystarczające. Przez pierwsze dwa dni miesiączki potrzebowałam czasem 6 do 8 podpasek lub tamponów. Za swój kubeczek zapłaciłam niecałe 100 zł, kupiłam go w marcu i chyba zdążył się już zwrócić, a powinien posłużyć mi jeszcze przez długi czas.

    • Konstanty Aniołek

      Też miałem bóle i bardzo ciężko znosiłem te dni. Wynaleziono u mnie cystę i po jej usunięciu jak ręką odjął. A nawet nie zdawałem sobie sprawy, że może mi się poprawić… A kubeczek jest super i temat miesiączki dotyczy tak jak piszesz połowy społeczeństwa.

      • Agata Milewska

        Ja na razie nie spróbuję- mam krwotoczne miesiączki wymagające zmiany tamponu super plus co dwie godziny przez pierwszy dzień. Musiałabym taki kubek kilka razy dziennie opróżniać.

        • nat

          @agata_milewska:disqus
          Mimo wszystko najprawdopodobniej musiałabyś go opróżniać rzadziej niż tampon. Na szczęście od jakiegoś czasu nie muszę już korzystać z superplusów (chociaż gdy krwawienia osłabły nasiliły się bóle, więc nie do końca jestem z tej wymiany szczęśliwa), ale szacuję, że kubeczek mogłabyś opróżniać co ok. 4 godziny 🙂 Dla mnie to był jeden z powodów, które skłonił mnie do zakupu kubeczka. Dodatkowo u mnie nawet superplusy czasem przesiąkały mimo, że nie nasiąkły całe, co było dodatkowym stresem, przy kubeczku prawie się to nie zdarza (chyba, że zmieniam go w pośpiechu i zapomnę sprawdzić, czy dobrze się ułożył).

          @konstantyanioek:disqus
          U mnie powodem bólu są najprawdopodobniej rozregulowywane hormony 🙁 Wszystkie inne badania wyszły ok. Na szczęście powoli wraca to do normy, ale momentami bywało trudno.

        • Paulina Jakubowska

          Ja mam dokładnie tak samo. Pierwsze dwa dni chodzę do toalety co 2 godziny. I dlatego właśnie zdecydowałam się zamówić kubeczek. Mam nadzieję, że teraz będę miała trochę więcej spokoju.

          • Tak właśnie jest, @paulinajakubowska:disqus – kubeczek to większa swoboda i spokój w trakcie dnia, bo higiena jest opanowana!

        • @agata_milewska:disqus
          Moje miesiączki są bardzo intensywne, szczególnie od urodzenia drugiego dziecka. Też obawiałam się, jak często będę musiała opróżniać kubeczek, ale – tak jak pisze @smallfemme:disqus – kubeczek, szczególnie w rozmiarze L, wystarcza na dłużej niż tampon czy podpaska w rozmiarze nocnym. Poza tym higiena jest o wiele lepsza, czuję się czyściej i bez obaw, że coś przecieknie. Polecam Ci jednak spróbować! Choć oczywiście sama musisz się do tego przekonać.

    • Zastanawiałam się, czy ostrzegać, ale po kilku dyskusjach z męskim gronem stwierdziłam, że nadal jest to temat dla nich szokujący i niewygodny. Pewnie, lepiej, by o tym czytali i wiedzieli jak najwięcej. Może lekko przeformułuję ten wstęp? 🙂

  • Też używam kubeczka i to już 8 miesięcy:) Jestem bardzo zadowolona, byłoby mi miło, gdybyś i mój post podlinkowała a ja chętnie podlinkuję Twój, bo napisałaś super relację z każdego dnia:)
    U mnie wystarczy opróżnić go rano i wieczorem, mogę biegać, ćwiczyć jogę i nic nie przecieka.

    • Z chęcią podlinkuję również Twój wpis, Bogusiu! Masz rację, z kubeczka można korzystać w trakcie uprawiania sportu, choć ja jeszcze byłam na tyle ostrożna, że nie spróbowałam. Następnym razem muszę pójść z nim na jogę 🙂

      • U mnie podczas ćwiczeń nawet lepiej niż z używaniem tamponu, bo tampon potrafił przeciekać:/

  • A ja właśnie dziś zamówiłam swój pierwszy kubeczek. Zwlekałam z tą decyzją dwa i pół roku i sama nie wiem dlaczego, bo gdy się nad tym zastanawiam to nie wzbudza on we mnie jakiś wielkich obaw. Cieszę się, że w końcu będę mogła wypróbować tę metodę. 🙂

    • Ciekawe, jakie będą Twoje wrażenia 🙂 Ja też zwlekałam, choć wiem, że ten czas był mi potrzebny, by o kubeczku dowiedzieć się więcej. I cały czas zastanawiam się, dlaczego nie są one dostępne w każdej drogerii.

      • Dam znać jak przetestuję 😉 No właśnie też się zastanawiam, dlaczego jest tak ograniczony do nich dostęp. W UK gdzie mieszkam tylko jedna drogeria sprzedaje kubeczki menstruacyjne i tylko i wyłącznie jednej firmy. Zdecydowanie więcej kobiet sięgałoby po takie rozwiązanie gdyby można było łatwiej je kupić.

        • Jeśli nie wiadomo o co chodzi, pewnie chodzi o pieniądze. Coś mi się zdaje – choć to tylko moje spekulacje – że lobby wielkich producentów popularnych środków higieny mocno zależy na niepromowaniu środków wielorazowych. Tak jak mówisz – oby produkt był lepiej dostępny, a wiedza o nim znana i powszechna.

          • Mam te same podejrzenia co ty, że niestety wszystko rozchodzi się o kasę. Bardzo jestem ciekawa jak się rozwinie sprzedaż tych produktów. Coraz więcej kobiet o tym mówi więc może jednak jest szansa na to, że kubeczki będą łatwiej dostępne.

          • nat

            Szkoda, że wygląda to tak słabo. Pierwszy kubeczek kupiłam właśnie w UK w 2009 roku – ten najpopularniejszy model w najpopularniejszej drogerii. Smutne, że przez 7 lat rynek się wcale nie rozwinął 🙁
            Kubeczek mógłby być jakimś rozwiązaniem dla kobiet w krajach rozwijających się – tam, gdzie kobiety mają utrudniony dostęp do nauki z powodu utrudnionego dostępu do środków higienicznych, ale najpierw musiałby stać się bardziej popularny w krajach rozwiniętych.

          • To faktycznie kompletnie nic się od tamtej pory nie zmieniło. Wiesz, nawet w sklepach ze zdrową żywnością, nie bardzo są dostępne kubeczki mestruacyjne, czy jakiekolwiek inne produkty jak np. podpaski i wkładki wielorazowego użytku.
            Masz rację, to byłoby świetne rozwiązanie dla kobiet żyjących w krajach rozwijających się, ale też i dla kobiet np. z biednych rodzin. Może trzeba przeprowadzić jakąś akcję społeczną na własną rękę? 🙂

          • nat

            To jakiś pomysł 🙂 Chociaż jak widać nawet po tym artykule miesiączkowanie to wciąż temat tabu, więc nie łatwo coś takiego rozpropagować.

            W sumie gdy myślałam o tym, o jakiej grupy społecznej zacząć propagowanie artykułów higienicznych wielokrotnego użytku, to pomyślałam o zakonnicach 😀 Nietypowe skojarzenie, ale ostatnio zapadł mi w pamięć fragment wywiadu o tym, że „kieszonkowe”, które dostają, nie wystarcza na podstawowe potrzeby -w tym artykuły higieniczne. Nie wiem, jakie byłoby podejście zakonów do kubeczków, ale gdyby rozwinąć jakąś akcję społeczną razem z zakonem misyjnym, to byłaby szansa na dotarcie do osób, którym by się takie wsparcie najbardziej przydało 🙂

            W sumie chętnie bym pomogła w rozkręceniu takiej akcji 🙂 Dla mnie kubeczek to jedno z najlepszych odkryć ever 🙂

          • Haha a to ciekawe skojarzenie przyszło ci do głowy :). Obawiam się, że „dobra zmiana” wysłałaby nas prosto do bram piekieł za namawianie zakonnic do używania takich rzeczy.

            Wydaje mi się, że kobiety z biednych rodzin są większą i lepszą grupą docelową. Byłoby super gdyby to był jakiś projekt rządowy, gdzie biedne kobiety otrzymałyby taki kubeczek od NFZ za darmo tak jak jest w przypadku antykoncepcji np. w UK. Ale to raczej daleka przyszłość. Można by również było zrobić jakąś zbiórkę pieniędzy na zakup takich kubeczków i np. obdarować nimi domy samotnych matek. Można by też spróbować wejść we współpracę z innymi fundacjami, które np. zajmują się dostarczaniem żywności dla biednych rodzin. Można by też spróbować zaprosić do współpracy taką firmę jak Rossmann, by mieli w sprzedaży kubeczki i wsparli całą akcję. Dużym wsparciem mogłyby być Wysokie Obcasy, które latem próbowały uświadomić i oswoić społeczeństwo z tematem menstruacji i wywołały tym niezłą burzę.
            To takie luźne pomysły, ale myślę, że warto coś zrobić by uświadomić kobiety, że po pierwsze kubeczek menstruacyjnu jest tańszą opcją choć jednorazowo trzeba wyłożyć więcej pieniędzy, po drugie jest to lepsze dla naszego zdrowia, po trzecie korzystniejsze dla środowiska.

  • Nadal się go boję…

    • Czego się boisz w kubeczku?

      • Że mi przecieknie, że będę go czuła, i sama nie wiem czego.

        • 1. Nie przecieka. Przy pierwszych kilku założeniach uczysz się, jak to robić prawidłowo i potem dzieje się to automatycznie.
          2. Czułam go na początku, ale potem ułożył się sam wewnątrz mnie i już było dobrze. Przyzwyczaiłam się do niego, tak jak wcześniej do podpasek i tamponów.
          Gdybyś miała jeszcze jakieś pytania lub wątpliwości, pisz koniecznie! Postaram się na wszystkie odpowiedzieć 🙂

          • Musze poczytać jeszcze o tych kubeczkach, i pewnie się zdecyduję. 🙂

  • To prawda, jest on dość twardy, choć uznaję to na razie za jego zaletę. Może kiedyś spróbuję takiego bardziej miękkiego, z ciekawości czystej, jaka jest różnica.

  • Świetny blog! Jak to wspaniale mieć takie czytelniczki, które polecają dobre miejsca w sieci. Muszę to koniecznie puścić dalej. I masz rację, o kobiecej seksualności nigdy za wiele, szczególnie dla mężczyzn.

  • Bardzo dobry wpis, Kasiu. I relacja, i zalety, wady. Ja pracuję w domu, łatwiej mi więc z kubeczkiem, ale w pracy jakoś nie wiem, czy dałabym radę, bez wody, z chusteczkami… Trzeba sobie radzić w każdej sytuacji, ale jednak higiena na pierwszym miejscu.

    • Ja sobie radzę zarówno w pracy, jak i w domu. Oczywiście home office jest wygodniejsze, ale nie narzekam i cieszę się, że czuję się z kubeczkiem bardziej komfortowo niż z podpaskami 🙂

  • dobry wpis. u mnie okresu po porodzie ani widu ani słuchu, a przecież pieniądze na kubeczek odlozylam jeszcze przed ciążą 🙂

    • Jeśli nadal karmisz piersią, okres może pojawić się nawet po roku. Chyba nie ma się czym przejmować 🙂

  • Mira Jurecka

    Gratuluję! Serio, to imponujące!!!

    • :))) Taka historia. A co Ty myślisz o kubeczku?

      • Mira Jurecka

        Kasia, własnie dlatego imponujące, że mnie ten temat kompletnie przeraża!!!!!!!!! Słyszałam o kubeczku jakieś trzy lata temu i zawsze patrzyłam na temat jak na eko-krejzolski. Ale im więcej tu piszecie tym lepiej to wygląda. Tylko, że sama wiesz jak długo zwlekałaś. Jest w nas taka bariera jakaś, że chyba dorosnąć trzeba, co? Dlatego też cieszę się, że przeczytałam o tym u Cie 🙂

  • Klaudia

    Gratuluję odwagi! Ja jeszcze nie jestem gotowa na próbę, ale może kiedyś… 🙂

    • No pewnie, że tak, trzeba być przekonaną na wykonanie tego kroku. Choć nie bardziej niż do korzystania z tamponów 😉

  • Używam kubeczka od prawie trzech lat (mam dwa w różnych rozmiarach – zestaw startowy od MeLuna i dla mnie był to strzał w dziesiątkę, bo używam większego w dwa pierwsze dni, a na resztę wystarcza malutki). Zdecydowanie mogę stwierdzić, że to dla mnie najwygodniejsze rozwiązanie na te dni. Nawet gdy robiłam pomiary w terenie i nie miałam dostępu do łazienki do okazało się, że on daje radę – bo zabezpiecza mnie wystarczająco długo, dużo dłużej niż tampony czy podpaski. Początkowo się stresowałam, czy na pewno nie przecieknie, teraz znamy się już na tyle dobrze, że mogę mu całkowicie zaufać 😉
    Wcześniej używałam tamponów, bo często jestem dość aktywna, ale niestety z używaniem tamponów wiąże się też dyskomfort i wysuszanie pochwy, bo tampon wchłania wszystko. A tu żadnego dyskomfortu nie ma. Ani żadnej infekcji, których były pewne moje koleżanki, gdy mówiłam im, że przerzucam się na kubeczek 😛

    • Miło słyszeć, że kolejna osoba jest zadowolona z kubeczka. Wydaje mi się, że wszystkie obawy pochodzą z niewiedzy, a im więcej będziemy o tym mówić, tym bardziej kubeczek zostanie odczarowany 😉

  • Ja swój kubeczek od MeLuna używam od dwóch lat. I nigdy nie wrócę do podpasek/tamponów. Miałam problemy z kubeczkiem przez może 2-3 pierwsze miesiączki od zakupu. Ale wynikało to tylko z mojej nieumiejętnej aplikacji. Teraz kiedy mieszkam w akademiku,w ubikacji nie ma łazienki, ale za każdym razem mam ze sobą malutką buteleczkę z wodą, do przemycia kubeczka i jakoś sobie radzę. Mam tylko problem z dniami płodnymi, kiedy niekoniecznie chcę używać kubeczka. Chcę zakupić wkładkę wielokrotnego użycia, ale obawiam się, że będzie się ona przesuwać po bieliźnie. Często noszę dość kusą bieliznę co chyba dyskwalifikuje takie wkładki 🙂 Może coś polecisz w tym temacie?

    • Ciekawy temat, Monika. Ja, odkąd urodziłam dwójkę dzieci i przeszłam dwukrotnie połóg, odstawiłam seksowną bieliznę i jakoś mi się do niej nie spieszy (co za wyznanie!). Rzeczywiście, wielorazowe podpaski są dość grube, ale nie przesuwają się zbytnio. Wkładek nie próbowałam, może są cieńsze. Musisz przeszukać sklepy internetowe, a nuż coś znajdziesz.

  • Ja mam kubeczek MoonCup i jestem nim zachwycona. Ciesze sie, ze to rozwiazanie sie u mnie sprawdza. Nie dosc, ze kubeczek swietnie sie sprawdza podczas naszych licznych podrozy, nie krepuje ruchow, jest niewyczuwalny, to jeszcze przy okazji dbam o swoje zdrowie, portfel i srodowisko.
    Jesli masz problem z wyciagnieciem to polecam scisniecie dolu kubeczka dwoma palcami.

    • Ja też jestem zachwycona moim kubeczkiem. Opracowałam już sprawne metody wyciągania, także wszystko mi się w nim podoba 🙂 Z ciekawości, jak długo korzystasz już z MoonCup?

  • Myślę, że powinnaś się z tym zwrócić do lekarza ginekologa. Ja nie miałam takich problemów i też nie słyszałam od innych. Jakiego kubeczka używasz?

  • Szkoda, że w artykule nie pojawiły się minusy tego rozwiązania:
    – CENA, jako ryzyko. Jeśli kubeczek Ci nie podpasuje tracisz naprawdę dużo pieniędzy, a ryzyko jest spore (z moich obserwacji mniej niż połowa kobiet akceptuje kubeczki)
    Warto się zastanowić ile silikonu czyli plastiku trafia do kosza przez niską przyswajalność tego produktu…
    – ZDROWIE – to plastik i jak wszystkie inne plastiki (nie wierzcie w bajki o „super silikonie”, nie ma czegoś takiego) jest rakotwórczy. Szczególnie w „takim” miejscu w ciele. Druga sprawa to blokowanie środowiska – tampon działa zupełnie inaczej niż kubeczek. Kubeczek sprzyja infekcjom tych rejonów i wiele kobiet się na to skarży. Wg mnie bardzo poważny minus.
    – WYGODA – producenci kubeczków od ponad 100 lat (tak znany jest od 100 lat) dwoją się i troją, by to „wcisnąć” kobietom. Bez sukcesu. To powinno każdemu dać do myślenia. Kubeczek jest nie tylko niewygodny przy zakładaniu/wyjmowaniu (w porównaniu ze zwykłym tamponem) – ale przede wszystkim w korzystaniu. Wymiana w publicznej toalecie jest niemożliwa, chyba że użyjemy toalety dla niepełnosprawnych – z umywalką wewnątrz kabiny. Szczególnie przy podróżach widać jak kiepskie i niehigieniczne jest to rozwiązanie. Tampony niestety biją kubeczek w tej kwestii na głowę.
    – HIGIENA – no niestety jest na bardzo niskim poziomie. Kubeczek należy wygotowywać, ale kto będzie to robił codziennie? Tampon używamy parę godzin i wyrzucamy, a kubeczek? Do poważnego przemyślenia 🙂

    Podsumowując – moim zdaniem „moda” na kubeczki minie, tak jak mijała już w przeszłości. Nie jest to praktyczne rozwiązanie – i na pewno nie jest to rozwiązanie „zero waste”. Tampony z eko-bawełny są dużo bardziej ekologiczne, niż te kubeczki. Można je bez problemu kompostować, jeśli ktoś chce być bardzo eko i mu to nie przeszkadza.

    Czasem „moda” przesłania nam logiczne myślenie, a gdy coś staje się ideologią i działamy wbrew sobie – zaczynają się problemy.

    Oczywiście nie mówię, że komuś kubeczek może wydać się mimo wszystko lepszym rozwiązaniem. Chcę tylko pokazać również drugą stronę medalu.

    • Ada

      Dwoją się i troją? Nigdy nie widziałam reklamy kubeczka, a takimi dotyczącymi tamponów i podpasek jesteśmy zalewani w telewizji, na ulicach i w prasie.

      • Nie? A ja od kilku lat widzę na każdym kroku. Może dlatego, że mieszkam poza Polską. Tak czy owak jest to na siłę wpychane ludziom, a szczytem nazwałabym manipulacje by opłacić te kubeczki dla kobiet w Afryce (tamtejsze warunki nie pozwalają na higieniczne użytkowanie kubeczka i dużo lepszym rozwiązaniem są jednorazowe produkty).

        • Kasiu, ja kubeczek dopiero niedawno zobaczyłam pierwszy raz w sklepie stacjonarnym, i to tylko jako model poglądowy. To w sumie dziwne, bo wydawało mi się, że powinien leżeć obok podpasek i tamponów w każdej drogerii, żeby każda kobieta mogła dokonać własnego wyboru. Myślisz, że to moda? Hmm, być może. Dla mnie użycie kubeczka to przede wszystkim wygoda i higiena oraz redukowanie odpadów. Jestem ciekawa, z jakiej protekcji w trakcie menstruacji Ty korzystasz – masz coś godnego polecenia?

  • Testuję od czterech miesięcy, podchodziłam z rezerwą. Kupowałam jakieś takie byle jakie z ALLI, tylko, żeby przetestować, czy to dla mnie. Okazało się, że tak 🙂 Szykuję się do Lady Cupa 🙂 Nie mam zaufania do chińskiego silikonu. Nie próbowałam jeszcze na ćwiczeniach -intensywna zumba, ale na pewno duży komfort jest w pracy i w nocy.

  • muszę przyznać, że temat cały czas mnie przeraża 😉
    Przede wszystkim czy aby na pewno to jest higieniczne – przy podpasce wszystko wycieka na zewnątrz, a przy tamponie jest wchłaniane. Przy kubeczku ta sama krew „siedzi w nas” parę godzin.
    Trochę martwi mnie też umieszczanie plastiku w tak delikatnym miejscu i ryzyko zassania, nie wiem na ile realna jest moja obawa, ale czy to przypadkiem nie podrażnia wtedy tak delikatnej skóry?

    • Monika – to jasne, każdy ma swoje wątpliwości dotyczące różnych rodzajów kobiecej higieny intymnej. Mnie podpaski zaczęły poważnie drażnić, gdy czułam, że skóra przy nich mi nie oddycha. Sprawiało mi to dość spory dyskomfort. Tamponów używałam, ale zrezygnowałam ze względu na odpady (każdy jest opakowany z folię). To, że krew w nas zostaje na kilka godzin uznaję za dopuszczalną normę. Regularne opróżnianie rozwiązuje kwestię higieny. Kubeczek składa się z silikonu medycznego, to prawda, jest to tworzywo sztuczne, natomiast nie udowodniono, że jakiekolwiek składniki z niego wydzielają się do organizmu. Jego wielorazowość i kompaktowość (1 kubeczek na całą menstruację!) przemówiły do mnie najbardziej.
      Nie doznałam żadnych podrażnień skóry w wyniku używania kubeczka. Domyślam się, że każda kobieta może mieć swoją historię związaną z jego używaniem. Mimo wszystko myślę, że warto spróbować, choć to oczywiście moja subiektywna opinia.

      • dzięki Kasia za odpowiedź. Podpasek nie znoszę, bo czuję się w nich brudna.
        Mam pewne obawy, ale jednocześnie kusi mnie ten wynalazek i myślę, że w końcu się skuszę, nawet z samej ciekawości 😉

  • Pingback: Rzecz o sterylności (i dwa słowa o kubeczku) | ekopozytywna()

  • Pingback: Rzecz o sterylności (i dwa słowa o kubeczku) - ekopozytywna()

  • Dobre pytanie! Wg mnie średnio przepuszcza powietrze. Tylko nie wiem, na ile wewnętrzna część mnie musi oddychać… Czasem robię sobie przerwę od kubeczka i zamiennie stosuję podpaski wielorazowe.