Rodzina

Hands free mama, czyli jak być dobrym rodzicem

Z natury jestem dość ambitną osobą. Jeśli coś sobie postanowię, konsekwentnie staram się realizować mój cel. Nie pozwalam sobie na niedociągnięcia. Źle czuję się, jeśli to, co robię, jest nieidealne, ponieważ coś stanęło mi na przeszkodzie do osiągnięcia 100-procentowej satysfakcji z wyniku. Może jestem typowym koziorożcem, może po prostu perfekcjonistką (choć daleko mi do Perfekcyjnej Pani Domu). Ostatnio jednak, a w zasadzie od dobrych kilku miesięcy, życie daje mi dość mocną lekcję pokory.

Jak być dobrą mamą, oddaną żoną, niezawodną blogerką i godnym zaufania pracownikiem? Czy to wszystko da się w ogóle ze sobą pogodzić?

Hands Free Mama – jak walczyć z rozpraszaczami

W poszukiwaniu odpowiedzi na lepszą organizację swojego czasu, natrafiłam na ciekawą książkę, a w zasadzie jednego z moich dosłownie kilku ebooków. „Hands free mama”  Rachel Macy Stafford dała mi wiele do myślenia od momentu, gdy ujrzałam okładkę i zerknęłam na bloga autorki.

Hands Free Mama – mój jeden z niewielu ebooków
Od razu pomyślałam – ale jak to „Hands free”? Z pustymi rękami? Bez telefonu? Bez klawiatury? Bez pilota? Przecież dopiero co kupiłam ebooka i mam zamiar go przeczytać na mojej komórce.

Od czego zacząć walkę o własną uwagę

ograniczam się, hands free
„Życie z uwolnionymi rękami oznacza świadomą decyzję tymczasowego odepchnięcia codziennych rozpraszaczy po to, by poświęcić swoją niepodzielną uwagę komuś lub czemuś najważniejszemu w Twoim życiu.”*

Rachel, jak sama pisze, prowadziła spokojne i udane życie. Urodziła dwie córki, była przykładną żoną swojej licealnej miłości, świetnie godziła pracę z domu z zajmowaniem się rodziną. Była szczęśliwa, a przynajmniej tak jej się wydawało. Przyszła chwila, kiedy zdała sobie sprawę, że dzień z grafikiem wypełnionym po brzegi i angażowanie się w dziesiątki inicjatyw w przeciągu tygodnia nie są dla niej niczym więcej jak zbędnymi rozpraszaczami. A to, co jest dla niej naprawdę ważne, to rodzina, która do tej pory dostawała od niej tylko ochłapy wolnego czasu.

Od tego momentu postanowiła przewartościować swoje dotychczasowe życie tak, by aktywnie uczestniczyć w dniu tych, którzy są dla mniej najważniejsi. Postanowiła uprawiać codzienną uważność po to, by niczego istotnego nie przegapić, a jednocześnie nie zapomnieć o okazywaniu im uczuć, dzięki którym wiemy, że druga osoba nas kocha i docenia.

Ważne pytania

Jest kilka pytań, które warto sobie zadać, jeśli chcesz wprowadzić zmianę. Czy na prośby dzieci o wspólne spędzenie czasu zdarza Ci się myśleć lub mówić – „Nie teraz, jeszcze tylko…” albo „Już, tylko skończę…”? Czym są u Ciebie te trzy kropki? Zastanów się przez chwilę.

To uświadomienie sobie naszych rozpraszaczy jest niezbędnym krokiem na drodze do rewolucji uwolnienia własnych rąk.

Może zaczynasz dzień od przejrzenia maili, a może odpowiadasz od rana na sms-y i przeglądasz media społecznościowe? Może jak tylko wstaniesz wstawiasz pranie lub poświęcasz się szybkim (lub nie) domowym zadaniom?

W czasie, kiedy Ty jesteś obok, życie Twojej rodziny toczy się swoim rytmem. Dzieci jedzą śniadanie, wygłupiają się, starają się zwrócić Twoją uwagę, ale Ty nawet nie patrzysz. Masz inne zadania, swoje ważne, dorosłe życie.

Tylko czy to inne życie jest ważniejsze od tego, co się właśnie teraz dzieje? Czy odebranie telefonu natychmiast, w momencie, gdy Twoja córka lub syn zadaje kolejne pytanie „A dlaczego..?” jest tego warte?

ograniczam się, hands free
„Danie sobie szansy zauważenia szczegółów, które czynią życie wartym przeżycia, jest dobrze spędzonym czasem.”

Uświadomienie sobie po pierwsze tego, co dla Ciebie jest naprawdę ważne, a po drugie rzeczy, które Ci przeszkadzają w pełnym uczestniczeniu w życiu naprawdę otwierają oczy i dają do myślenia.

Jak pisze Rachel,

 
Zacznij od zidentyfikowania sabotujących czynników, które zatrzymują Cię przed zaangażowaniem się w to, co naprawdę ważne.
 

To, co może nas rozpraszać, to na przykład:

  • telefon
  • komputer (media społecznościowe, blogi)
  • telewizja
  • e-czytnik
  • listy zadań
  • nadmierne zaangażowanie się
  • nadmierne zamartwianie się, poczucie winy, niewłaściwości, perfekcji lub zwątpienia w siebie
  • presja na zachowywanie się lub wyglądanie w określony sposób.

Gdy zaczęłam czytać „Hands free mama” zdałam sobie sprawę, że pomimo regularnego bycia offline, gdy jestem w domu z rodziną, pomimo trzymania na wodzach mojej wirtualnej obecności w mediach społecznościowych, nadal z mych ust pada często „Nie teraz, muszę jeszcze…”. Moimi rozpraszaczami są prace domowe, choćby robienie obiadu, sprzątanie czy zakupy. Często łapię się też na zabawie z synem podczas słuchania radia – no właśnie, nawet sam sposób, w jaki to napisałam wskazuje na fakt większego zaangażowania w nadawaną audycję niż koncentrację na dziecięcej zabawie. Podgłaśniam odbiornik, podczas gdy powinnam go ściszyć i wsłuchać się w moje dziecko zabiegające o moją uwagę.

Pomyślisz, że nie ma co przesadzać, bo każdy powinien mieć czas dla siebie, a dzieci muszą nauczyć się samodzielności.

Z jednej strony się zgodzę, a Rachel podpowie, że możesz wyznaczyć sobie czas dla siebie i jasno o tym zakomunikować rodzinie, by nikt nie był rozczarowany, że nie poświęcasz im uwagi.

Z drugiej strony kluczowe jest uświadomienie sobie, że chwile z Twoimi dziećmi nigdy się nie powtórzą i ani się obejrzysz, a staną się one niewymagającymi Twoich mądrych odpowiedzi nastolatkami, zagłębionymi we własnym, wczesnodorosłym świecie. Wtedy Ty będziesz próbować nawiązać z nimi kontakt i możesz się zdziwić, dlaczego to Wam już nie wychodzi i jak bardzo minęłaś lub minąłeś się z życiem, jak wiele czasu zostało stracone na marne, jak wiele ważnych wydarzeń przegapionych.

Nie muszę być perfekcyjna. Ostatecznie mogę odpuścić i jeden lub dwa dni w tygodniu pójść z rodziną do restauracji lub kupić coś gotowego zamiast spędzać kilku godzin w kuchni po to, by wszystkim jak najlepiej smakowało.

Mogę też nagrać ulubiony program lub audycję i posłuchać jej w późniejszym czasie, a w zamian za to autentycznie cieszyć się zabawą z moimi dziećmi.

 
***
Czy już wiesz, czemu chcesz poświęcić swoją niepodzielną uwagę? Jakie są Twoje codzienne rozpraszacze, które stoją Ci na drodze? Masz pomysł, jak sobie z nimi poradzić?
 
 
***
 
Ten wpis jest pierwszym z serii zainspirowanej książką „Hands free mama”.* Tłumaczenia są moje własne, nie pochodzą od autora ani wydawcy ebooka.

Książkę możesz już kupić w Polsce za pośrednictwem sklepu internetowego.

Previous Post Next Post

Przeczytaj jeszcze

No Comments

Leave a Reply