fbpx
Książki

Dlaczego nie warto czytać Marie Kondo

Zaoszczędzę Wam czasu. Nie musicie czytać książki „Magia Sprzątania” Marie Kondo. Nie musicie wydawać 34,90 złotych. Ani marnować cennych wieczornych chwil na te 222 strony. Przekaz jest dość prosty. Może za prosty?


Tak całkiem serio – i uwaga, to moje zupełnie subiektywne zdanie –  książka jest napisana bez polotu, trochę jakby na siłę. Choćby z tego powodu czyta się ją nie najlepiej. Kolejnym jest wrażenie, że autorka nadmiernie elaboruje jeden i ten sam temat. Ile można czytać o tym, że sprzątać trzeba raz a dobrze i że „to jest właśnie magia sprzątania„? Zdanie, które pada już na początku: „Zacznij od wyrzucania rzeczy. Następnie starannie zaaranżuj swoją przestrzeń. Wszystko to powinno odbyć się za jednym razem.” pojawia się dobrych kilka razy.

Sprzątanie totalne

Totalnie źle nie jest, bo gdyby nie czas, który poświęciłam książce, może nie nastąpiłaby w mojej głowie zmiana w kierunki sprzątania totalnego –  tak bym ten sposób nazwała.

Myśl o wyciągnięciu wszystkiego z szafy i położeniu w jednym miejscu, jak zaleca Konmari, trawiłam dość długo. Obawiałam się czasu, który będę musiała poświęcić na rozprawienie się z jej zawartością. Martwiłam się, że jak to wszystko rozgrzebię, to w między czasie Małe Dziecię zdąży się kilka razy obudzić, zakwilić o jedzenie, zabrudzić pieluchę i zabiegać o moją podzieloną już wtedy uwagę. Nie mogę sobie na to pozwolić, na cały dzień z głową w ciuchach – myślałam.

Bałam się też rzewnych łez, które wyleję podczas pożegnań z moimi ulubionymi bluzkami. Esencją metody Konmari jest rozprawianie nad każdą sztuką odzieży z osobna, poświęcenie jej czasu, sprawdzanie, czy nadal przynosi nam radość, a jeśli była nam wyjątkowo bliska, lecz z jakichś powodów już jej nie nosimy, powinniśmy jej podziękować za służbę u nas i pożegnać, wsadzając do worka.

Jak się żegna z przedmiotami?

A jednak, zebrałam w sobie siły i motywację i, nie myśląc długo, zaczęłam wyrzucać wszystko z szafy na łóżko. Zastanowiłam się, gdzie jeszcze trzymam ubrania, i przyniosłam ich drugie tyle z szafy w korytarzu. Powstała sterta ubrań przepełniła mnie przerażeniem. Jak się do tego teraz zabrać?

Moje obserwacje poparte wskazówkami Konmari są następujące.

Bierz każdą sztukę po kolei i zdecyduj, do jakiej kategorii należy:
– do wyrzucenia i nawet się nad tym nie zastanawiam
– zbyt fajne, żeby wyrzucić, ale nie chcę zatrzymać, więc oddam
– zbyt fajne, żeby oddać, więc sprzedam
– zostawiam, bo jest fajne, lubię to, dobrze w tym wyglądam i będę nosić

O dylemacie wyrzucić czy oddać pisałam już wcześniej tu [klik].

Nie zostawiaj ubrań tłumacząc, że będziesz je nosiła po domu. W ten sposób skończysz ze stertą ciuchów, których nie chcesz nikomu pokazywać, a ubieranie ich w domu wcale nie wpłynie pozytywnie na Twoje samopoczucie.

Ubrania, które nosisz w domu, wpływają na Twój własny obraz

Odzież, którą ostatecznie zostawisz, ułóż w szafie wg metody Konmari [klik]
Na pierwszy rzut oka pomyślisz: nie dość, że wkładam taki wysiłek w pozbywanie się nadmiaru ubrań, to jeszcze potem muszę nauczyć się nowego sposobu ich składania . Ja spróbowałam i przyznam, że to działa. Każdą sztukę ułożyłam w szufladzie pionowo, jedna obok drugiej. I już widzę same korzyści:
– ubrania w ten sposób złożone się nie gniotą,
– otwierając szufladę widzę dokładnie, co w niej jest,
– ergo minimalizuję zapominanie o ulubionych ubraniach tylko dlatego, że leżały na dnie pod innymi.

Moja szuflada przed i po sprzątaniu wg metody Konmari

Jak wieszać ubrania?

Marie Kondo radzi powiesić je nie kategoriami, ale według długości, grubości materiału i kolorów.
Jak to zrobić? Wieszaj do lewej do prawej, od najciemniejszych, najcięższych i najdłuższych do najjaśniejszych i najkrótszych. Przyznam szczerze – nie jest łatwo zastosować się do tej metody kompletnie i bezwzględnie. Bo co zrobić z długimi jasnymi sukienkami – przesunąć bardziej na lewo czy na prawo? Albo krótki granatowy żakiet gdzie powinien wisieć? Co z kwiecistymi bluzkami, których u mnie nie brakuje? Jak każda metoda, i ta ma swoje mankamenty i nie jest idealna. A uwieszenie ubrań kolorystycznie powoduje u mnie trudności ze znalezieniem czegokolwiek, bo gładkie granatowe wiszące teraz po lewej zlewają się ze sobą tworząc jedną ciemną całość.

Jak zakończyć proces sprzątania szafy?

Wypełnionych ubraniami worków pozbądź się jak najszybciej. I to jest bardzo ważna zasada: nie pozwól im długo leżeć, bo zaczniesz do nich zaglądać i mnożyć wątpliwości.

Druga zasada: nie pokazuj nikomu z rodziny (lub współmieszkańców), czego się pozbywasz. Będą zadawać pytania, dlaczego akurat tego, przecież to ładne, no przymierz, pokaż, czy pasuje. „Szkoda wyrzucać, przecież to dobre” powiedział mój mąż przy parze jeansów, która wylądowała w worku przy poprzednich porządkach. Zostały, a ja nadal ich nie nosiłam, więc tym razem bezwzględnie wylądowały znów w worku. Na dobre.

Co do ogólnych zasad sprzątania, Konmari radzi, żeby robić to kategoriami wg następującej kolejności (od najłatwiejszych do najtrudniejszych):
1. Ubrania
2. Książki
3. Papiery/dokumenty
4. Rzeczy drobne (jap. komono) – płyty, kosmetyki, AGD itp.
5. Rzeczy o wartości sentymentalnej, w tym zdjęcia

Same ubrania porządkuj następująco:
1. góry (bluzki, marynarki, swetry)
2. doły (spodnie, spódnice)
3. ubrania ‚wiszące’
4. skarpetki
5. bielizna
6. torebki
7. dodatki (szaliki, apaszki, paski)
8. ubrania na specjalne okazje (suknie wizytowe, stroje kąpielowe)
9. buty

Jak sama pisze z rozbrajającą szczerością: „Dlaczego taka kolejność jest wskazana? Nie jestem do końca pewna, ale (…) to działa!”

Magia Sprzątania


A teraz kilka cytatów, które przekażą Wam ducha „Magii sprzątania” Marie Kondo.

„To jest prawdziwa Magia sprzątania”

O zaczynaniu sprzątania od własnych rzeczy:
„Cicha praca nad własnym nieładem jest najlepszą strategią na problem z rodziną, która nie sprząta. (…) gdy ktoś zaczyna sprzątać, wywołuje reakcję łańcuchową”. 

Osobiście nadal czekam na tę reakcję.

O składaniu ubrań:
„Kiedy bierzemy w dłonie jakieś nasze ubranie i je starannie składamy, przekazujemy mu energię, co pozytywnie na nie wpływa.(…) Składając ubrania powinniśmy włożyć w to nasze serce i podziękować im za ochronę naszego ciała.”

I jeszcze:
„Nic nie przynosi większej satysfakcji niż znalezienie tego idealnego punktu [w składaniu ubrania – KW]. Poczujesz, że kształt ubrania jest taki, jaki powinien być, kiedy trzymasz go w ręce. To jak nagłe olśnienie, (…) to szczególna chwila.”

Osobiście potrafię wymyślić na poczekaniu kilka rzeczy, które przynoszą mi jednak większą satysfakcję.

„Ubrania, tak jak i ludzie, rozluźniają się w towarzystwie podobnych do siebie osób, dlatego ułożenie ubrań z tej samej kategorii daje im większy komfort.”

O wznoszącym powieszeniu ubrań:
„…[Gdy je tak powiesisz – KW] poczujesz przyspieszone bicie serca i energię pulsującą w ciele. Ta energia przeniesie się na Twoje ubrania.”

Szokujące dla wszystkich będzie stwierdzenie, że „nigdy, ale to przenigdy, nie należy wiązać rajstop ani pończoch. Nigdy nie wolno też rolować skarpet w kulkę. Dlatego, że czas w szafie to „czas ich wypoczynku.

O dotykaniu ubrań w szafie:
„Taka komunikacja pomaga utrzymać żywotność ubrań i umacnia więź między wami.”

O wyrzucaniu instrukcji domowych sprzętów, w tym telefonów komórkowych:
„O wiele szybciej jest poprosić o pomoc specjalistę niż zmagać się samemu z instrukcją obsługi.”

O wyrzucaniu kabli:

„Szybciej jest kupić nowy”. Serio?

Pytanie bez odpowiedzi

Marie nie zastanawia się nadmiernie, co dokładnie zrobić z rzeczami, których się pozbywamy. Mówi o wyrzucaniu, nie wspominając nigdy o pomaganiu potrzebującym, społecznej odpowiedzialności czy jakiejkolwiek formie recyclingu. Chyba ten egoizm, ta łatwość pozbywania się rzeczy i zaśmiecania reszty świata dla naszej własnej wygody wadzi mi najbardziej.

Poza tym, Konmari nie odpowiada na kwestie związane z bałaganem związanym z posiadaniem dzieci. Nie znalazłam żadnego przykładu odnoszącego się do uporządkowania takiej przestrzeni, a każdy rodzic po przeczytaniu tej książki zderzy się z brutalną rzeczywistością zaraz po odłożeniu jej na półkę.

Pozbywajmy się więc nadmiaru na tyle, na ile jest to dla nas możliwe. W amoku sprzątania nie zapominajmy o naszych dzieciach. I pamiętajmy o tym, by wyrzucając odcisnąć jak najmniejszy ślad na środowisku. 

Nie chcę totalnie krytykować Marie Kondo, bo w pewien sposób i mi otworzyła na pewne sprawy oczy, ale styl „wyrzuć i zapomnij” nie przemawia do mnie i mam poczucie niedosytu. A co Wy o tym myślicie?

Previous Post Next Post

Przeczytaj jeszcze

26 komentarzy

  • Reply Mska

    Mnie sie podoba! Ale nie do konca w taki sposob zrozumialam idee „wyrzucania”. Nie wszystko musi isc faktycznie ma smietnik. Nie chodzi tez o obdarowywanie na silr rodziny czy znajomych naszymi gratami. Ubrania oddajmy biednym, ksiazki do biblioteki lub antykwariatu, niepotrzebne sprzety do komisu lub na targ staroci. Na przyszlosc nie kupujmy za duzo, to nie bedziemy miec problemu z potencjalnym zasmiecaniem srodowiska 😀 Bo co za roznica (dla srodowiska) czy lezy to u nas w domu, czy w komisie, czy na wysypisku. Z jedna rzecza zgadzam sie w 100%. Ciezko jest wdrozyc tę metode przy malych dzieciach, gdy prawie kazda zabawa konczy sie rozrzuceniem wszystkich zabawek. Mozna oczywiscie zapanowac rowniez nad iloscia zabawek. Zepsute wyrzucic; te, z ktorych dzieci wyrosly mozna podarowac do zlobka, przedszkola czy domu dziecka. Czekam na ten dzien kiedy u mnie w domu zapanuje taki ład i porzadek, kazda najdrobniejsza rzecz bedzie miala swoje miejsce, a szuflady nie beda przepelnione 🙂 Mam nadzieje, ze niedlugo sie doczekam! Pozdrawiam!

    16 września 2016 at 11:50 AM
    • Reply EZ

      ręce precz od zabawek! chyba każdy ma traumatyczne przeżycia związane ze zniknięciem Misia, kotka, pieska itd.

      1 lutego 2017 at 2:53 PM
      • Reply Gosia Barbara

        z doswiadczenia wie/34 l w zawodzie/ze ukochanych zabawek jest kilka i po nich to widac, reszte mozna na jakis czas schowac a potem wyciagnac chowajac nastepne czasem te wyciagniete juz nie bawia a wiec czas oddac je innym

        1 lutego 2017 at 9:49 PM
  • Reply Dawid Lasociński/Swiathegemona

    Nie znoszę porządkowania. Nie lubię zagraconej przestrzeni. A jednak przez lata pozwoliłem sobie na to, aby zarosnąć całą masą rzeczy. Różnymi przydasiami. I pogodziłem się chyba, że tak już zostanie. Wszystkie próby porządkowania i wyrzucania umarły niemal na początku. I dostałem książkę „Magia sprzątania” Wkurzała mnie od samego początku. Do tego dochodzą różnice kulturowe – nie ukrywajmy, Japończycy dla Europejczyka są dziwni. A mimo wszystko, ta książka sprawiła, że zacząłem porządkować przestrzeń wokół siebie. Jeszcze nie wszystko zrobiłem, ale mam większa motywację, gdy widzę, jak ogromne ilości dóbr zgromadziłem.
    Najtrudniejsze jest pozbywanie się. Rozsądne pozbywanie się. Usiłuję część rzeczy sprzedać. Oddać potrzebującym – też niełatwe. Książek nawet biblioteki nie chcą brać, a Bookcrossing w Łodzi zamienił się w Bookkradnij i umarł w zarodku. Niestety, zostają tylko śmietniki 🙁

    24 września 2016 at 11:34 AM
    • Reply Kasia Wiśniewska

      Zawsze możesz zorientować się w możliwości wysyłki książek do Polaków mieszkających w Rosji, Ukrainie itp rejonach. Są organizacje , które się tym zajmują. Z tego co słyszałam, interesują ich nawet starsze pozycje 🙂 🙂

      26 stycznia 2018 at 11:36 AM
  • Reply Aga Kuleta

    Marie Kondo poświęciła większą część życia na udoskonalenie metody sprzątania, która działa, wydanie 35 złotych, to nie tak dużo za kupienie książki, która ma potencjał zmiany naszego życia na lepsze. Owszem, Marie często się powtarza, ale nie zmienia to faktu, że książka jest bardzo ciekawa i inspirująca.

    16 lutego 2017 at 11:58 AM
  • Reply Ewa Zawada

    Myślę, że zrozumiałyśmy ta metodę na dwa różne sposoby. Jej fenomen polega na radości. Myślę że różnice kulturowe wpłynęły na na taki a nie inny odbiór.

    18 marca 2017 at 8:40 PM
    • Reply Joanna Pawlik

      Osobiście dla mne ta radość ma sens i było to mega odkrywcze podejście. Są rzeczy, które trzymam w domu i mnie po prostu najzwyczajniej wkurzają. Osobiście słucham ebooka i słucha się super 🙂

      25 kwietnia 2017 at 8:47 PM
  • Reply Katarzyna Bartoszczyk

    W sumie to zgadzam sie z tą opinią. Porzadkowanie szafy z polkami a nie szuflad nijak sie ma do pionowego ustawiania. To samo wieszaki we wspolnej szafie z mezem i synem. Jedna szuflada na drobne ubrania i Magia pryska, bo gacie ze stanikami i skarpetami to nie wypoczynek. no i zabawki…… zabawki…. wypakowywanie torebki codziennie to tez trudna sprawa, pozniej niczego bym w niej nie miala. nie zmienia to jednak faktu, że ksiazka zmienila moje podejscie na przyklad do zakupow, zwlasza w lumpeksach. kupuje p dluugim zastanowieniu czy na pewno bede to nosic i czy mi w tym dobrze. dzieki temu mam dwie polki ubran a nie 10:) polecam przeczytac- ja placilam 24zł:)

    12 kwietnia 2017 at 11:49 AM
    • Reply Ula Wikło

      Miałam ten sam problem – półki 😉 A ta metoda zdecydowanie faworyzuje szuflady. Rozwiązałam problem pojemnikami plastikowymi. Są jak szuflady, ale bardziej przezroczyste. I magia zawitała na półkach 😉

      17 kwietnia 2018 at 11:19 AM
  • Reply Ewelina Kamińska

    A ja się nie do końca zgadzam 🙂 Uważam, że książkę dobrze się czyta.
    Poza tym wspomina o oddawaniu rzeczy, ale zaleca oddawać je komuś tylko wtedy, kiedy będzie to prawdziwym prezentem, a nie będzie kogoś obciążać, co ma moim zdaniem sens. Nie odczuwam też żeby nakazywała wprost wszystko wyrzucać do śmieci, przecież zawsze można wrzucić do kontenera dla potrzebujących. Z drugiej strony – mi takie podejście nie przeszkadza, wyrzucenie nie wydaje mi się gorsze niż to, że coś leży nieużywane w moim domu – wtedy też żadna potrzebująca osoba z tego nie korzysta, a jakoś nikt nie ma wyrzutów sumienia.
    Jeśli chodzi o nie rolowanie skarpet, bo to ich czas odpoczynku – wyrwane z kontekstu brzmi absurdalnie, ale autorka wyjaśnia, że skarpety zwinięte w kulkę są niepotrzebnie rozciągnięte, ściągacz się zużywa, co nie jest potrzebne, kiedy nie są używane, powinny ‚odpoczywać’ 😉
    No i o dzieciach też w jednym miejscu wspomina – przytacza historię klientki, która miała dziecko i rzeczy dziecka były porozrzucane po całym domu. Umieściły je wszystkie w pokoju dziewczynki i to znacząco poprawiło sprawę.
    Oczywiście mi również część stwierdzeń wydaje się bardzo abstrakcyjna, jak z tym przekazywaniem energii, ale sądzę, że to wynika z różnic kulturowych, jednak daleka Japonia pod tym względem się znacząco różni od Polski 🙂

    21 lipca 2017 at 8:48 AM
  • Reply :)

    Mi się książkę przeczytało super i po 2 przeczytaniach zrobiłam prawdziwe KonMari w domu, siostrze pomogłam też. Inna jakość.
    ” „Nic nie przynosi większej satysfakcji niż znalezienie tego idealnego punktu [w składaniu ubrania – KW]. Poczujesz, że kształt ubrania jest taki, jaki powinien być, kiedy trzymasz go w ręce. To jak nagłe olśnienie, (…) to szczególna chwila.”

    Osobiście potrafię wymyślić na poczekaniu kilka rzeczy, które przynoszą mi jednak większą satysfakcję.” – przecież Marie Kondo pisze z mega przymrużeniem oka to wszystko, z takim głębokim poczuciem humoru i magią pasjonata dziedziny 😉

    24 lipca 2017 at 11:50 AM
    • Reply Kasia W | Ograniczam Się

      Bez wątpienia Marie jest ekspertką w swej dziedzinie. Ja jednak zamiast przymrużenia oka wyczuwałam naiwność i ubarwianie. Książka mi też pomogła, żeby mieć jasność, tylko sam styl wzbudził we mnie wątpliwości 😉 Dzięki za Twoją opinię!

      24 lipca 2017 at 11:55 AM
  • Reply Gosia

    Mnie się bardzo dobrze tą książkę (poradnik) czytało, nie uważam że 35 zł za tą pozycję to dużo. Dobrze na mnie i mojego męża podziałała bo zaczęliśmy porządkować przestrzeń w domu. Na razie od ubrań ale wiem że pójdziemy dalej. Wcześniej nic nie zainspirowało nas tak do zrobienia czystki w domu. Mało tego , poczułam się lepiej w naszej przestrzeni i chce mi się więcej dla tej przestrzeni zrobić.

    1 sierpnia 2017 at 9:26 AM
  • Reply Tomek

    Znowu terror pozbywania się rzeczy nie wiadomo po co, chyba dla jakiejś ideologii. Mi tam rzeczy w ogóle nie przeszkadzają. Nie każdy musi być minimalistą.

    5 października 2017 at 4:00 AM
    • Reply rene

      Tak, Marie Kondo także o tym pisze, jeśli nie chcesz pozbywać się rzeczy, bezwzględnie nie rób tego! Dla mnie osobiście terrorem jest nadmiar rzeczy u mnie w domu.

      21 listopada 2017 at 8:58 PM
  • Reply Joanna Maciejewska

    Marie Kondo jest Japonką, a oni mają w swojej kulturze głęboko zakorzenione przeświadczenie, że rzeczy też mają duszę/energię. Dlatego drwiny z tego w jaki sposób autorka książki mówi o swoich ubraniach uważam jednak za nie na miejscu. Może zanim kogoś ocenimy powinniśmy się zastanowić skąd ta osoba pochodzi i co stoi za danym zachowaniem.

    24 października 2017 at 11:10 PM
    • Reply Ilona - chillife

      No właśnie – dlatego ja właśnie teraz zastanawiam się, dlaczego Joanna widzi drwiny tam, gdzie ich nie ma. Przeczytałam ten tekst 3 razy, żeby je znaleźć – bezskutecznie…

      25 października 2017 at 1:55 PM
  • Reply rene

    Książka jest super i absolutnie warto wydać 35 zł. Jeśli zrobicie zakupy w księgarni firmowej Muza na Żelaznej przy Siennej, to zapłacicie o 25% mniej. Książka pisana jest ciekawym stylem z dużą elegancją i taktem. Marie nikogo do niczego nie przekonuje, opisuje tylko (z pasją!) swoją metodę. To co odkryłam przy pierwszym sprzątaniu to pierwszy raz w życiu autentyczna radość ze sprzątania, to szło po prostu jak burza. Pierwszy raz podeszłam do sprzątania jak do przygody. Ze względu na mój ścisły umysł niezwykle odpowiadają mi logiczne i proste kroki metody KONMARI. Uczucie wolności i przypływ energii po sprzątaniu zagwarantowane, do tego w trakcie dwutygodniowego odgruzowywania mojego domu dostałam trzy ciekawe zlecenia zawodowe.

    21 listopada 2017 at 9:04 PM
  • Reply Luiza Klein

    Książka tylko odrobinę pomaga, szczególnie w przypadku ogarniania „od czego zacząć i co dalej…”. Jednak po lekturze stwierdziłam iż jest to maglowanie tego samego tematu. Można by ją skrócić do 3ch stron i była by bardziej zrozumiała.

    Co do wyrzucania na śmietnik… W kulturze japońskiej rzeczy niepotrzebne wyrzuca się na śmietnik (nawet nówki sztuki AGD itd.) i nikt oprócz obcokrajowców nie kwapi się do tego by je stamtąd zabierać. To dla nich hańba i nie do pomyślenia, żeby sąsiad odkrył iż ktoś ma jego wcześniej wyrzucony na śmietnik telewizor lub inną rzecz. Taka mentalność. To dla nich „oczywiste”, że ze śmietnika się nie bierze. To samo się tyczy rzeczy używanych – można dać bluzkę siostrze lub komuś z rodziny, ale gdyby dać używaną komuś obcemu to by się obraził, bo to „dumny naród i jak ktoś coś potrzebuje to se kupi”.

    19 stycznia 2018 at 8:05 PM
  • Reply Anna Grunduls

    To bardzo ciekawe, jak różne są o tej książce opinie! Ja odebrałam ją bardzo dobrze, u mnie metoda KonMari świetnie się sprawdziła. Fakt, że o posiadaniu dzieci i związanym z nim bałaganem Marie Kondo nie rozprawia za dużo, ale na samym początku poświęca uwagę temu, że należy przekazywać umiejętność sprzątania swoim dzieciom i wyrabiać w nich te same nawyki, które wyrabiamy w sobie. Ja z domu rodzinnego wyniosłam lekcję, że raz na kilka lat należy zrobić „sprzątanie generalne” i zdjąć wszystko z półek, żeby zrobić porządek. Moja mama zawsze mnie angażowała w takie sprzątanie, a potem pomagała mi zrobić to samo z moim pokojem. Zdejmowałyśmy z półek każdą rzecz, a następnie dzieliłyśmy na 3 kategorie: do wyrzucenia, do oddania i do zachowania. Gdyby nie to, byłabym pewnie straszną bałaganiarą, bo mamy w rodzinie tendencję do zbieractwa. Osobom, które taki nawyk mają na pewno poleciłabym tę książkę. I chociaż to może dziwnie wygląda, dużo łatwiej mi było rozstać się z rzeczami, którym na głos podziękowałam za wspólny czas 🙂 Z dziećmi to może być nawet taka zabawa.

    2 marca 2018 at 1:56 PM
    • Reply Corine de Farme

      Raz na kilka lat?! Ja takie sprzątanie robię 2x w roku 🙂

      9 marca 2018 at 1:40 PM
      • Reply Ren

        Jesteś zbieraczem? Bo przecież nie chodzi tu o kurz.

        27 marca 2018 at 11:01 AM
  • Reply Ula Wikło

    Po pierwsze, naigrywasz się ze sposobu, w jaki autorka książki podchodzi do ubrań, że ich dotyka, przekazuje im swoją energię, itp. kompletnie zapominając o tym, ze ona jest Japonką i dla kultury Japonii jest to zachowanie bardziej normalne, niż zdaje się nam. Niemniej „przekazywanie ciuchom energii”, czy gładzenie ich nie jest warunkiem koniecznym do posprzątania, więc po co w ogóle o tym rozprawiać – nie chcesz, nie rób tego.

    Po drugie, piszesz, że przeszkadza Ci brak słowa o recyklingu, czy innych formach pozbywania się rzeczy. Ale ta książka nie jest temu tematowi poświęcona. Ona jest o pozbywaniu się rzeczy z domu, a nie o tym co z tymi rzeczkami po pozbyciu się zrobić. Co nowego chciałabyś się dowiedzieć w tym temacie? Nie wiesz co zrobić z rzeczami i ktoś musi Ci to powiedzieć?

    Mam wrażenie, że nie do końca sama wiesz o czym chciałaś napisać. Tytuł sugeruje, że jesteś przeciwniczką tej książki, a po chwili piszesz, że zmotywowała Cię ona do gruntownych porządków, masz jedynie kilka zastrzeżeń i to mało istotnych. Czytając, miałam wrazenie, że na siłę szukasz dziury w całym.

    17 kwietnia 2018 at 11:09 AM
  • Reply Sprzątanie z Marie Kondo - Silk and Wool

    […] Jeśli jesteście ciekawi samej książki, to u Kasi z Ograniczam się możecie przeczytać obszerną recenzję. […]

    28 stycznia 2019 at 9:53 AM
  • Reply „Magia sprzątania” Marie Kondo i amor vacui | organiczni.eu

    […] O książce Marie Kondo przeczytacie także >> ciekawy tekst u Kasi Wągrowskiej. […]

    22 maja 2019 at 1:46 PM
  • Leave a Reply